platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Toruń w tubie (Pilot serialu)

Oglądając filmy na You Tube podpisane tagiem „toruń”, ciekaw jestem, czy po takiej „promocji” ktoś zechciałby odwiedzić nasze miasto. Nie znajdziemy tam kłamstw, jakie  są w przewodnikach turystycznych. Miasto nie jest wyretuszowane. Ma liczne skazy, blizny.

Ma wiele twarzy. Jedną z najpopularniejszych jest twarz Cygana spacerującego po ul. Chełmińskiej. Ale podaruję sobie rozpisywanie się o tym panu. Kolejną jest Robert D., toruński hiphopowiec rapujący o Rubinkowie. Oto fragment jego dzieła:

YouTube Preview Image

„Dookoła mnie bloki. Nagle zachód słońca – zachwyciłem się widokiem. Rubinkowo I, II, III, tu się żyje, normalnie tu się żyje, jak wszędzie. (…) Idę dalej przed siebie i nic się nie dzieje – myślę, co to za miasto, w ogóle co ja tutaj robię. Podczas tego myślenia dostałem oświecenia. Jak mógł to, bym wyjechał stąd. Nic mnie tutaj nie trzyma”.

Jedna z najpopularniejszych toruńskich produkcji na You Tube, która była klikana już 548 tys. razy, przedstawia walkę uliczną dzieci z Bydgoskiego Przedmieścia. To dzieło bodajże studentów z Domu Studenckiego nr 3, którzy dopingują młodych. Czym byłby Toruń bez studentów i UMK? – Grudziądzem – odpowiadał pewien mój znajomy.

YouTube Preview Image

Rekordy – 44,8 tys. odsłon – bije też film z grupką uczniów, którzy podczas wycieczki do Torunia wdychają hel. Po prostu boki zrywać. Ubaw po pachy. Wielka heca.

YouTube Preview Image

Można też znaleźć ciekawostki np. papieża Jana Pawła II smaganego młotem wahadłem:

YouTube Preview Image

Jest też wiele filmów z życia nocnego Torunia, czyli wypraw po kebaby lub po prostu przed siebie, śpiewów pod średniowiecznymi murami, tańców i swawoli, Oszczędzę wam tych widoków. Toruń autami stoi. Co drugi film z Torunia przedstawia zjazd posiadaczy bmw lub innych dwuśladów. Ścigają się, palą gumę i tak w kółko. Mnie natomiast natchnął jeden z filmów nagranych na toruńskiej obwodnicy poligonowej. Właśnie tam wybiera się wielu kierowców, którym życie niemiłe. Na jednym z nich w głośnikach leci „It’s my life” Dr. Albana. Dzięki tej piosence ten film ma drugie dno.

YouTube Preview Image

(Czas na wynurzenia, czyli szczyptę banału.) Na pewno lepiej pamiętałbym moje analogowe dzieciństwo, gdybym miał wtedy komórkę, netbooka, smsy, mmsy, fotki z aparatów cyfrowych czy też dyktafon mały jak paznokieć u kciuka. Nie wyobrażam sobie jednak tego, że ten cały młodzieńczy bunt, meszek nad górną wargą i pierwsze podniety, mam nagrane jako avi, mp3, wav czy w innym równie tajemniczym formacie i te pliki są gdzieś w sieci. Jak to dobrze, że tamte czasy nie były cyfrowe. Bo internet pamięta. (Ile bym dał za to, by mieć stare hasła do moich starych skrzynek e-mail lub stron www.) Naprawdę. Jakiś czas temu grzebiąc gdzieś głęboko w pajęczynie stron, znalazłem swoje dawne teksty z ok. 1999 r. Nie wiem, jakim cudem przetrwały one na klastrach jakiegoś serwera. (Gdzieś tam w przestworzach sieci wciąż jest informacja, że wygrałem koszyk pełen smakołyków w jednej z toruńskich sieci sklepów spożywczych.) CDN