platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Rubinkowo. Osiedle zamknięte

Im głębiej wchodzę w miejskie plany dotyczące Rubinkowa, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że prędzej czy później wyprowadzę się z tego osiedla. Kolejnym powodem jest bezczynność władz spółdzielni, zupełny brak wyobraźni i wizji rozwoju tej dzielnicy. Za kilka lat Rubinkowo może stać się osiedlem zamkniętym. Gettem.

To na szczęście nie jest Rubinkowo. To jedno z osiedli we Włocławku. Czy ktoś wie które?

Ciężkie chwile dla mieszkańców Rubinkowa zaczną się jeszcze w tym roku, gdy ruszy budowa nowego mostu. Zapewne drogowcy prędko wejdą na pl. Daszyńskiego, bo roboty mają tam dużo (tunel pod skrzyżowaniem, estakada łącząca Szosę Lubicką z ul. Żółkiewskiego). Podobno to skrzyżowanie ma być czynne przez całą budowę. Jezdnie mają być zwężone. A to oznacza jedno: dłuższe kolejki aut na Szosie Lubickiej. Kierowcy, jak to kierowcy, będą próbowali je ominąć. Hordy samochodów ze wschodnich dzielnic do centrum będą mknąć więc ul. Skłodowskiej-Curie, która już teraz jest zakorkowana i przez sam środek Rubinkowa. Droga do centrum będzie więc drogą przez mękę. Moi drodzy sąsiedzi będą tam jechać pół godziny, a w godzinach szczytu – pewnie godzinę. Teraz wystarczy kwadrans.

Budowa mostu będzie jednak tylko wstępem do dramatu. Jakie korzyści przyniesie on dla mieszkańców Rubinkowa? Niewiele. Będziemy mogli łatwiej przedostać się na lewobrzeżną część miasta, gdzie aż roi się od różnorakich punktów usługowych, domów kultury, szkół średnich, przychodni, lekarzy, wyższych, przedszkoli, kin i hipermarketów. Łatwiej będzie wyjechać z miasta w kierunku Łodzi, Włocławka bądź Poznania. I koniec. Więcej zalet nie ma. Wad, niestety, jest znacznie więcej. Podobno – muszę to jeszcze potwierdzić w MZD – po otwarciu przeprawy nie będzie można wjechać z ul. Wschodniej w Rydygiera. Z osiedla wyjedziemy, ale tylko w kierunku skrzyżowania Wschodniej i Skłodowskiej-Curie. Dojazd do Rubinkowa I będzie więc docelowo możliwy tylko ze skrzyżowania Rydygiera i Szosy Lubickiej. A to oznacza, że poważnie zwiększy się na nim ruch.

Domyślam się, że od świata zostanie też odcięte osiedle domków PZWANN. Czy mieszkańcy domków przy ul. Wschodniej będą mieć tak jak teraz bezpośrednie wjazdy na posesje? Czy po wybudowaniu mostu trzeba będzie kluczyć kilkanaście minut po osiedlu, aby dojechać do domu? Wszystko na to wskazuje. Zamknięte będzie jednak nie tylko osiedle PZWANN. W getto zamieni się również Rubinkowo. Stanie się wyspą między wielkimi arteriami – Szosą Lubicką i Skłodowskiej-Curie, a w przyszłości też północną średnicówką. Co ciekawe, mieszkańcy będą mogli tylko w ograniczonym stopniu skorzystać z ul. Skłodowskiej-Curie czy średnicówki. Ci, którzy mieszkają przy ul. Rydygiera, Kasztanowej, Donimirskiego, Filomatów Pomorskich, Rakowicza czy Niesiołowskiego będą mogli sobie jedynie popatrzeć na trasę średnicową z okien.

Linią niebieską są zaznaczone tereny należące do miasta, a fioletową - przebieg estakady i ślimaka w kierunku Skłodowskiej-Curie (źródło: mzd.torun.pl)

(Ci z pierwszych czterech ulic będą mogli ją obserwować najwcześniej. Do 2013 r. ma powstać 200-metrowa estakada średnicówki – czyli znacznie dłuższa niż wiadukcik przy Kościuszki – nad linią Toruń-Olsztyn, a także ślimak, który połączy tę trasę z ul. Skłodowskiej-Curie. To wszystko będzie można oglądać z okien. Tylko oglądać. Będzie można pójść na spacer z pieskiem, by ten załatwił się w piaseczku pod wiaduktem. Bezpośrednio z Rubinkowa na ślimak i estakadę nie wjedziemy. Pozostaną nam więc jedyne atrakcje w postaci: hałasu ciężarówek wjeżdżających na estakadę i spalin. Co więcej, ruch na tym wiadukcie i ślimaku nie będzie mały. Średnicówka – może do 2017, a może do 2020 r. – ma tymczasowo pełnić rolę nowej trasy mostowej. Kierowcy będą nią jechać z mostu w kierunku ul. Grudziądzkiej i dalej na Gdańsk.)

Według planów jedyny wjazd z osiedla na średnicówkę zaplanowano na wysokości ul. Buszczyńskich – na linii boisk i targowiska. Wszystko jednak wskazuje, że kierowcy wjeżdżając na średnicówkę, będą mogli skręcić wyłącznie w prawo – w kierunku ul. Olsztyńskiej (dla tych którzy nie znają Rubinkowa: podobna sytuacja występuje na skrzyżowaniu Łyskowskiego i Szosy Lubickiej. Można tam skręcić tylko w prawo – w kierunku pl. Daszyńskiego), gdzie dopiero będzie można ustawić się w kolejce do Szosy Lubickiej lub Olimpijskiej i dalej w kierunku Skłodowskiej-Curie. Co więcej, po wybudowaniu fragmentu średnicówki na wysokości Rubinkowa, osiedle zostanie odcięte od ul. Bukowej. Nie dojedziemy już nią do Skłodowskiej-Curie. Efekt? Osiedle od północy zostanie praktycznie całkowicie zamknięte. A to pewnie wcześniej czy później przełoży się na ceny mieszkań, masowe przeprowadzki i degradację osiedla.

Jeśli władze Torunia nie otworzą oczu i nie zmienią tych planów, Rubinkowo obróci się w ruinę. Wiem, że trasa średnicowa to kwestia 10, może kilkunastu lat. Warto jednak pamiętać, że odcinek na wysokości Rubinkowa wciąż jest wpisany do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego nie tylko miasta, ale również województwa. Trzeba więc już teraz – nie ma po co zwlekać – zmienić te plany. Średnicówka równie dobrze może biec ul. Skłodowskiej-Curie. Przecież dodatkowe trasy na terenach na północ od Rubinkowa można wytyczyć przez grunty Elany tak, by połączyć Olsztyńską z Polną i stworzyć czytelny układ komunikacyjny. A rezerwy, które miasto trzymało wzdłuż Strugi Toruńskiej, można wykorzystać na boiska, tereny rekreacyjne, usługi. (Obawiam się – choć robi się już z tej mojej pisaniny wielki słowotok – że budowa estakady dla średnicówki i ślimaka, to wstęp do przedłużenia tej trasy i poprowadzenia jej na skraju Rubinkowa.)

Moje piękne Rubinkowo (ul. Działowskiego)

Udział w degradacji osiedla ma i będzie miała również spółdzielnia, która zupełnie nie ma wizji, jak to Rubinkowo powinno wyglądać za 5, 10 czy 25 lat. Ale to już temat na kolejny odcinek. Ciąg dalszy więc na pewno nastąpi.

Jak mieszkańcy powinni współżyć. Krótka rzecz o regulaminach

Czy zdarza się Wam, siedząc np. na sedesie, czytać wszystko, co wpadnie Wam w ręce m.in. etykiety dezodorantów, proszków do prania itp.? Czy jadąc autobusem lub pociągiem, chłoniecie wszelkiej maści napisy (nawet te po rosyjsku i francusku) i wyciągi z ustaw i regulaminów? Czy czekając na autobus i tramwaj przy kiosku, zerkacie na wszystkie nagłówki, tytuły dzienników, czasopism i studiujecie ceny wody kolońskiej i innych chińskich gadżetów? Jeśli nie. Trudno. Ja odpowiadam trzy razy TAK. (A teraz znów zacznę cytować. Bo czym jaki byłby świat bez cytatu…)

Toaleta publiczna przy Konstytucji 3 Maja na toruńskiej Skarpie

Toaleta publiczna przy Konstytucji 3 Maja na toruńskiej Skarpie

Zacznijmy od „regulaminu używania lokali w domach spółdzielni oraz porządku domowego i współżycia mieszkańców” spółdzielni mieszkaniowej Na Skarpie, rzecz jasna z Torunia. Z dokumentu dowiemy się, np. że „nie wolno ustawiać małych naczyń wprost na kołpaku palnika”, a jeśli nasz psiaczek narobi w windzie, jesteśmy zobowiązani do „bezzwłocznego usunięcia ekstremów”. Władze Na Skarpie przypominają też, że „należy reagować na niewłaściwe zachowanie się innych osób oraz dzieci”. Lista zabronionych rzeczy jest długa. Nie można wyrzucać przez okna „śmieci, przedmiotów, niedopałków, pożywienia dla ptaków, zwierząt itp.” Chomika lecącego na worku ze śmieciami z papierosem i resztkami pokarmu dla ptaków w pysku na Skarpie więc nie zobaczymy. (To nie było śmieszne. Szukam więc dalej). Na Skarpie nie można też suszyć „w sposób widoczny na zewnątrz bielizny, pościeli”, a także wrzucać do muszli „śmieci, kości, szmat”. Zakazana jest hodowla drobiu i gołębi w mieszkaniach. No, a jak nam worek na śmieci rozerwie się na schodach, jesteśmy zobowiązani do „natychmiastowego uprzątnięcia zabrudzonego miejsca”. Magiczną godziną jest 20. Jak wybije, nie można wrzucać śmieci do zsypu, trzepać dywanów i remontować mieszkania. (Lećmy dalej. Ale tu chaos.) „W pralni nie wolno prać bielizny w celach zarobkowych”, a o każdym podejrzeniu choroby zakaźnej należy zawiadomić Administrację Osiedla lub Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny”. Na Skarpie nie można przechowywać materiałów łatwopalnych i powodujących „samoistny wybuch” ani grillować na balkonach i terenach zielonych osiedla. A teraz zasady współżycia. „Każdy z mieszkańców winien zachowywać się w sposób nieuciążliwy dla sąsiadów oraz w miarę możliwości służyć wzajemną życzliwą radą i pomocą”. Przechodzimy przez Szosę Lubicką i jesteśmy już na Rubinkowie.

"Rubinkowo" - pierwsza stacja toruńskiego metra.

"Rubinkowo" - pierwsza stacja toruńskiego metra

Mieszkańcy tego blokowiska mają obowiązek utrzymać czystość na klatkach „poprzez zamiatanie i cotygodniowe mycie podestów kondygnacji, na której położone jest mieszkanie i schodów na nią prowadzących oraz w ramach potrzeb, ale nie rzadziej jak dwa razy w ciągu roku mycie okien i lamperii”. Na balkonach nie wolno trzepać „chodników, chodników, pościeli, obrusów i bielizny”. Rubinkowowianie mają też obowiązek opiekować się „trawnikami, drzewami, krzewami”. Mogą nawet posadzić drzewko lub krzew, ale tylko za zgodą szanownej administracji osiedla.

A teraz trochę z innej bajki. Regulamin przewozu ludzi i rzeczy PKP Przewozy Regionalne. Warto wiedzieć, że nie trzeba nic płacić za przewiezienie jednej deski snowbordowej. Lepiej jednak nie brać ze sobą „ostrych narzędzi, przedmiotów o ostrych krawędziach lub otwartych pojemników ze smarami, farbami”, „zwłok i szczątków zwłok ludzkich” i „pojazdów z silnikiem spalinowym”.

Ciekawą lekturą jest również kodeks pracownika Poczty Polskiej, który zaczyna się od słów: „Należę do wielkiej rodziny pocztowców i jestem z tego dumny”. Takich haseł jest więcej: „Jestem ważny dla Poczty Polskiej”, „moje zdrowie i życie jest ważne dla Poczty Polskiej”, „klient jest dla mnie najważniejszy”, „o Poczcie Polskiej mówię dobrze”, „dostrzegam szansę w liberalizacji rynku”, „optymistycznie patrzę w przyszłość”. Przy najbliższej okazji nie zapomnę zapytać mojego listonosza, jaki ma pogląd na liberalizację rynku.

A na koniec rozporządzenie Rady Ministrów z 2004 r. pod tajemniczym tytułem:„w sprawie przypadków, sposobów i trybu użycia przez strażników gminnych (miejskich) środków przymusu bezpośredniego”. (Uwielbiam ten urzędniczy slang). „Siłę fizyczną w postaci chwytów obezwładniających oraz podobnych technik obrony można stosować w celu odparcia czynnej napaści lub zmuszenia do wykonania polecenia albo ujęcia osoby”. Tłumaczenie: „jeśli łysy wyrostek nie słucha twoich poleceń, możesz go powalić na glebę”. Dobrze widzieć, że strażnik nie może nas uderzyć pałką „w głowę, szyję, brzuch”. W pozostałe części ciała a i owszem. Może też skorzystać z paralizatora lub ręcznego miotacza gazu. „Fakt użycia środka przymusu bezpośredniego strażnik dokumentuje w notatniku służbowym bezpośrednio po zdarzeniu”. Co musi zawierać notatka służbowa? Imię i nazwisko oraz nr identyfikacyjny, czas i miejsce użycia środka przymusu bezpośredniego, powody i rodzaj środka, opis postępowania poprzedzającego jego użycie, sposób użycia, skutki użycia, inne ważne okoliczności zdarzenia, dane świadków, a na koniec podpis.