platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Młoda krew bardzo chce do Rady

Tym razem na tapetę wezmę niejakiego Jacka Kowalskiego (niestety w Google ciężko go znaleźć, bo to hasło ma ponad 38 tys. wyników), być może przyszłego radnego PiS. Otóż ten 28-letni „polityk” od października prowadzi bloga. Stawia sobie jeden cel: zasiąść w fotelu radnego po tegorocznych wyborach. Raczej mu się to nie uda.

Uśmiech Jacka Kowalskiego (internet, paint)

Uśmiech Jacka Kowalskiego (internet, paint)

Kowalski bowiem nie ma nic do zaproponowania. Przy pierwszej wizycie na stronie niemal od razu kliknąłem na podstronę „Program”. A tam znalazłem tylko pedeefy z programem Prawa i Sprawiedliwości. Kowalski w ogóle nie pokusił się, by dodać cokolwiek od siebie. Dyskwalifikacja. Kontakt z Kowalskim jest możliwy, ale tylko za pomocą specjalnego formularza. Nie znajdziemy tam komórki, e-maila, gg, skype, nie ma linka do profilu w N-K, FB i w innych tego typu serwisach. Żałość.

Jedźmy dalej. Nudne i ograne jest również logo strony ze zdjęciem Kowalskiego zmontowanym z  panoramą Starówki. To tak oczywiste, że nie zamierzam ciągnąć tego wątku. Czas na galerię zdjęć. W kategorii „Polityka” nie mogło zabraknąć fotek z politycznymi tatusiami, mamusiami i mentorami np. Zbigniewem Girzyńskim (Kowalski promuje książkę posła-historyka na swojej stronie) i Nelly Rokitą, której ściska dłoń (bez rękawiczki). Jest plakat wyborczy z 2006 r., gdy Kowalski był „trójką” na liście PiS. Na hasło „Nie ma jak Kowalski” nabrało się 597 osób. „Uzyskany wynik (…) choć nie pozwolił mi uzyskać mandaty radnego, to jednak zmobilizował mnie do wzmożonej pracy, która mam nadzieję zaowocuje w przyszłości” – pisze o sobie Kowalski.

Są też prywatne fotki ze ślubu, pielgrzymek na Jasną Górę, wycieczek, z pomnikami m.in. kardynała Wyszyńskiego i marszałka Piłsudskiego. To oczywiście jasne sygnały dla wiadomego elektoratu. Myśl przewodnia strony Kowalskiego to: zasiąść w fotelu radnego i jak najwięcej dołożyć urzędującemu miłościwie Michałowi Zaleskiemu.

Bo odwiedzających na stronie wita też licznik. Możemy śledzić na żywo, ile czasu zostało do końca kadencji prezydenta Michała Zaleskiego. A pod tym modułem znajdziemy listę radnych, którzy głosowali za ostatnią podwyżką cen biletów ze wskazaniem, którzy zostali wybrani w okręgu nr 3, czyli okręgu Jacka Kowalskiego.

Przejdźmy do najciekawszej części tej strony „Mój komentarz”. Kowalski bije gdzie popadnie i w kogo popadnie. Na oślep. Wiesza psy na Owsiaku i WOŚP, premierze, pośle Palikocie (na myśl o nim i jego sztucznym penisie chce mu się wymiotować), Piesiewiczu (ma nudności, słuchając historii o aferze związanej z senatorem) oraz Niesiołowskim („mrowie przechodzi po plecach”), Jaruzelskim („zdrajca Polski”).

Dużo miejsca Kowalski poświęcił wojenkom radnych o bilety MZK. Zapowiedział nawet, że złoży obywatelski projekt uchwały obniżający ceny, jeśli wojewoda nie uchyli obowiązującej uchwały. Pełno tu populizmu: „budowa fontanny, która więcej działa niż działa, kosztowała nas 3,4 mln złotych. Wniosek nasuwa się jeden – gdyby nie szastano pieniędzmi na lewo i prawo to nie musielibyśmy teraz dopłacać do MZK”.

Wcześniej też pisał do ministra kultury, marszałka i prezydenta w sprawie spektaklu „Przedostatnie kuszenie Billa Drummonda”, podczas którego były palone pieniądze. Żądał – jako podatnik – wstrzymania dotacji dla teatru i wyciągnięcia wniosków dyscyplinarnych. I znów tani populizm: „W kraju, w którym panuje bezrobocie, ludzie bez środków do życia szukają jedzenia w śmietnikach, dzieci przychodzą głodne do szkół (…) tolerowanie tego typu zachowań w imię wolności sztuki jest wysoce naganne”.

Kowalski też skrupulatnie zamieszcza życzenia z okazji Bożego Narodzenia, 11 listopada (cytuje Mazurka Dąbrowskiego), Dnia Nauczyciela, Nowego Roku.

Kto głosował za podwyższką? (internet, paint)

Kto głosował za podwyższką? (internet, paint)

Pominę tu błędy ortograficzne np. w pisowni „nie” z przymiotnikami w stopniu najwyższym. Ale naprawdę dziwnie wygląda słowo “podwyżka” w wykonaniu Kowalskiego. Pomijam już nazwę klubu prezydenckiego, która brzmi “Czas gospodarzy”.

Na koniec pytanie: Jaką wizję Torunia ma Kowalski? Co chciałby zrobić dla torunian? Co zmienić w mieście? Itp., itd. Na jego stronie nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania, dlatego też nie załączam do niej żadnego odnośnika.

Muszę się wylaszczyć! I pokazać gołą klatę!

Kilka miesięcy temu słowo „wylaszczyć” biło rekordy popularności. W słownikach PWN go nie ma. Jedni tłumaczą to wprost: „zrobić z siebie bóstwo”, „zrobić z siebie laskę”. Wylaszczył się m.in. europoseł Wojciech Olejniczak, pokazując owłosioną klatę na okładce „Wprost”. Wylaszczają się też lokalni politycy, urzędnicy i prezesi spółdzielni. Na Naszej-Klasie.

Szukać nie trzeba daleko. Swoją gołą i owłosioną klatę pokazał tam m.in. Zbigniew Rasielewski, szef klubu PiS-PT w Radzie Miasta.

Radny PiS Zbigniew Rasielewski (źródło: Nasza-Klasa)

Radny PiS Zbigniew Rasielewski (źródło: Nasza-Klasa)

Zamiast pozować ze Zbigniewem Ziobrą lub Kaczyńskimi, radny Rasielewski mógłby tym zdjęciem okleić słupy podczas najbliższych wyborów. Z pewnością (choć taka pewność nie przystoi mi nie tylko jako dziennikarzowi, ale też jako mężczyźnie) podbiłby serca niektórych pań, nie tylko sympatyczek moheru. Niestety, radny zablokował możliwość komentowania zdjęć.

Z sympatyczkami moheru nie ma za to problemów poseł PiS (nie uwziąłem się na PiS) Zbigniew Girzyński (zawsze mam dylemat, czy przez „rz” czy „ż”). Zacznijmy od quizu: Ile zdjęć w swoim profilu NK ma Girzyński? A) 5, B) 15, C) 138. Oczywiście, poprawna jest odpowiedź „C”. Na 138 fotek znalazło się kilka kwiatków. Poseł np. bawi się w wodzie z synem. Są też „niegrzeczne” zabawy z czasów studenckich.

Poseł PiS Zbigniew Girzyński (źródło: Nasza-Klasa)

Poseł PiS Zbigniew Girzyński (źródło: Nasza-Klasa)

Swojej klatki piersiowej nie wstydzi się również Czesław Degórski, wiceprezes spółdzielni mieszkaniowej Kopernik, były radny SLD. Co więcej, chętnie pozuje do zdjęć, pijąc piwo (na jednym z nich ma na sobie nawet koszulkę Radia Gra).

Czesław Degórski, wiceprezes Kopernika i były radny SLD (źródło: Nasza-Klasa)

Czesław Degórski, wiceprezes Kopernika i były radny SLD (źródło: Nasza-Klasa)

Przebieranki, a nie rozbieranki, lubi za to radny PO Bartłomiej Jóźwiak, który także grywa w badmintona na środku jeziora i w paintballa.

jozwiak

Radny PO Bartłomiej Jóźwiak (źródło: Nasza-Klasa)

(A tak zupełnie na marginesie. Zrywałem boki, kiedy odwiedziłem profil Tadeusza Wierzby, czyli szefa wydziału ochrony ludności Urzędu Miasta, który odpowiada za nasze bezpieczeństwo. Pan Wierzba okazał się bezbronny w obliczu ataku Śledzika. Postanowił powiedzieć mu „nie” i napisał: „proszę mnie wylogować ze śledzika”. Prośby nie wysłuchano.)

The best of… Andrzej Pałucki

Po długiej przerwie – bynajmniej nie urlopowej – znów biorę się „samplowanie” tego, co znajdę w internecie, czyli mówiąc prościej, porządkowanie chaosu. I znów uciekam od tytułu blogu. Tym razem akcja będzie się rozgrywać we Włocławku. Nie miałem jeszcze szczęścia spotkać się z prezydentem Andrzejem Pałuckim.

Tradycyjnie Paint

Andrzej Pałucki (obróbka w Paint)

Nie mam pojęcia, jak oceniają go włocławianie. Nigdy nie słyszałem jego głosu. Dość ciekawy portret można jednak zbudować na podstawie jego wypowiedzi (korzystałem tylko z tych, które można znaleźć w sprawozdaniach z sesji Rady Miasta). Pałucki ma poczucie humoru (do mnie ono jednak nie trafia), lubi pouczać, celnie łaje swoich politycznych przeciwników, często mówi o sobie w osobie trzeciej i jest tradycjonalistą. Kim jest, a raczej kim nie jest Andrzej Pałucki? Oddajmy głos prezydentowi. (Pisownia oczywiście oryginalna.)

Nie jestem ufoludkiem
„To jest jak z ufoludkiem – wszyscy o nim wiedzą, tylko go nikt nie oglądał!”
„(…) jeszcze mnie dokładnie zrewidowano i wylegitymowano, zanim wszedłem do senatu, w związku z tym nie miałem szans zabrać kogokolwiek, bo musiałem się przez te bramki prześlizgnąć sam, opróżniając wszystkie kieszenie, zdejmując pasek od spodni, bo brzęczał”.

Nie jestem lekarzem
„W pewnej chwili gdy wypowiadał się Pan Poseł Zbonikowski, to ledwo się powstrzymałem, by nie krzyknąć czy na Sali jest lekarz? Takiego konglomeratu bzdur jeszcze nie słyszałem – od osoby, która za publiczne pieniądze jest utrzymywana. (…) podobno jest Pan reprezentantem RP a zachowuje się Pan poniżej poziomu teraz pokrzykując sobie na sali. Ale to nie jest wyjazd zagraniczny, w związku z czym proszę powstrzymać emocje (…)”
„Nie chcę zejść do tego poziomu, bo bym musiał być w podziemiu”.

Nie jestem wandalem
„(…) chcę Państwu oświadczyć uroczyście, że nie obdrapałem żadnego budynku w Śródmieściu, ani nie powybijałem szyb, szczurów też nie wypuszczałem”.

Sesja Rady Miasta z 30 marca i 6 kwietnia br.

Nie jestem średniowiecznym władcą
„(…) nie czuję się jak średniowieczny władca”.

Nie jestem błaznem
„(…) nie przyszedłem tu pracować na rozśmieszanie mieszkańców Włocławka”.
„To, że mam uśmiechniętą twarz, to nie znaczy, że się z kogoś śmieję”.
25 maja br.

„Ja Panu nie przeszkadzałem panie pośle (Zbonikowski – przyp. WG). Będzie Pan miał czas na zadawanie pytań – macie Państwo okazję zobaczyć kulturę polityczną niektórych parlamentarzystów. Jest to dobry, kliniczny przypadek”.
20 października 2008 r.

Nie jestem magikiem
„(…) zaczynam podejrzewać, że myli Pan pojecie menadżera z magikiem. Ponieważ tutaj Koperfild byłby potrzebny, żeby wyczarować tych, którzy nie chcą zarobić(…)”
28 kwietnia 2008 r.

Nie jestem masochistą
„Dla mnie, jako Andrzeja Pałuckiego, żadna podwyżka nie jest akceptowalna, bo jak mi podniosą na czymś 5 zł i mnie ktoś zapyta, czy jestem zadowolony, to nie jestem masochistą i na pewno nie powiem, że jestem zadowolony”.
„Natomiast mam złą wiadomość dla Pana Przewodniczącego Władysława Skrzypka. Otóż niestety, muszę Pana zmartwić – balangi nie będzie, ponieważ ośrodek jest już dawno sprzedany”.
1 grudnia 2008 r.

Brzydki prezydent?
Tak więc przede wszystkim proszę czytać to, co proponujemy nie pod kątem, że brzydki Prezydent nie chce zrealizować postulatów „ładnych” radnych – tylko „brzydki” Prezydent patrzy na to, czy popadniemy w zarząd komisaryczny?”
„Nie będę się bił w piersi tam, gdzie nie ma takiej potrzeby a pytania wynikają nie z troski, tylko z nieznajomości dokumentów. (…) Oczywiście, Państwo, jako radni możecie postulować przeróżne rzeczy, w tym pisania wszystkiego po 10 razy”.
11 stycznia 2008 r.

Nie jestem wróżką
„Ja nie wiem, czy dożyję jutra. W związku z tym Pan wybaczy, że we wróżkę nie będę się bawił”.
29 października 2007 r.

Jestem tradycjonalistą
„Nie, nie podzielam Pani opinii na temat zasad pisania tych wyrazów z następujących powodów: jestem tradycjonalistą i tak mnie uczono jeszcze w szkole. Ponadto Urząd dysponuje programem  komputerowym do wychwytywania błędów i ten system elektroniczny, też jest tradycjonalistą i pozostawił to w tym samym kształcie”.
27 sierpnia 2007 r.

Ciąg dalszy być może nastąpi.

Wojna rajców 1.1 (Włocławek)

29. sesja. 25 maja. Sala nr 4 Urzędu Miasta Włocławek. Obecnych 20 radnych. Akcja!

Czołówka serialu (Stock.XCHNG z niewielką pomocą Painta)

Czołówka serialu (Stock.XCHNG z niewielką pomocą Painta)

Radny Władysław Skrzypek: Chciałbym pod obrady wnieść punkt, który by dotyczył dyskusji nad rewitalizacją placu Wolności. A teraz powiem – dlaczego? (…) (Uzasadnienie tego wniosku zajmuje ok. pół strony „dwunastką” w Wordzie).

Przewodniczący Rady Miasta Rafał Sobolewski: Panie Prezydencie. Ja myślę, że jako uzasadnienie to wystarczy.

Skrzypek: Ale proszę mi nie przerywać – ja już kończę – proszę mi nie przerywać (pogrubienia – Teka Toruńska).

Sobolewski: Panie Prezydencie – były – Panie wiceprzewodniczący, jeżeli będzie się Pan tak zachowywać.

Skrzypek: Proszę mi nie przerywać.

Sobolewski: Zamknę za chwilę sesję Panie Prezydencie.

Skrzypek: Proszę mi nie przerywać – kultura obowiązuje.

Sobolewski: Kultura obowiązuje – ja Panu przerywam i odbieram Panu głos i ogłaszam przerwę minutową i proszę radnych, aby wyszli i nie będę akceptował Pana zachowania. (Przerwa w obradach od 9.24 do 9.31.) Chciałem powiedzieć, że naprawdę nie będę tolerował takiego zachowania, które zmierza do tego, aby kontynuować wypowiedź po tym, kiedy Przewodniczący odbiera głos. I jeżeli będzie taka sytuacja się powtarzała, nie ogłoszę przerwy minutowej, czy dwuminutowej dla uspokojenia sytuacji, czy mówiącego, tylko ogłoszę przerwę tygodniową. I będziemy się spotykać do skutku! (…)

Prezydent Włocławka Andrzej Pałucki (informuje o tym, co się działo między sesjami): (…) Dnia 11 maja spotkałem się z wicepremierem i ministrem gospodarki Panem Waldemarem Pawlakiem, który gościł we Włocławku na zaproszenie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. (…)

Radny Marek Kalinowski: (…) Słuchając wystąpienia, czy właściwie słuchając odczytywanego sprawozdania przez Pana Prezydenta to taka się rodzi wątpliwość, że to w zasadzie jest kronika towarzyska średniowiecznego władcy. A jakby nie być łaskawym dla Pana, to już to raczej Panu nie grozi. (…) W ogóle, czego się Pan nie dotknie, to zawsze są protesty (…)

Skrzypek: (…) To jest Panie Prezydencie – nie chcę mówić, że kłamstwo, ale oszukiwanie mieszkańców. Ma Pan 48 godzin – może mnie Pan zaskarżyć, że mówię nieprawdę. I Pan, jako Eurodeputowany startuje a Pan w błąd wprowadza mieszkańców miasta Włocławka. (…) Następna sprawa – ja nie usłyszałem w tym sprawozdaniu od Pana Prezydenta – nie usłyszałem – o przetargach najważniejszych – na oświetlenie mostu. Nie wiem, czy nie dosłyszałem? Chciałem Państwu powiedzieć – na Komisji Budżetu, jak spytałem o oświetlenie mostu Pana Naczelnika z Panem radnym Mazierskim – On nie wie! – on nie wie! – szuka komórki, dzwoni – on nie wie!. Dopiero Pan Mazierski powiedział, że był jeden oferent i dopiero .. – to jak to? – Naczelnik, żeby nie wiedział o takim ważnym przetargu? Dzwoni na Komisji z komórki? Panowie – co my tacy jesteśmy radni głupcy? Damy się oszukać? Chcecie Państwo z nas zrobić głupich, nienormalnych, że wszystko to Wasze to jest dobre a nasze, to jest złe? My źle chcemy dla miasta? Ja się pytam: to po co my tu jesteśmy? (…)

Sobolewski: (…) Jesteśmy w punkcie, który mówi, ze zadajemy pytania, dotyczące informacji złożonej przez Prezydenta z działalności w okresie międzysesyjnym, w związku z czym proszę tak konstruować swoja wypowiedź i wysilić szare komórki, aby to było pytanie.

Radny Jarosław Chmielewski: Przysłuchując się kwadransom Prezydenta – też w okresie międzysesyjnym – ciągle Pan Prezydent poucza radnych, mówi jak są niewłaściwie przygotowani do pewnych rzeczy. Chciałbym zapytać, czy Pan Prezydent z naszych publicznych pieniędzy płaci za te kwadranse Prezydenckie tak, jak radni, którzy płacą za swoje wystąpienia w Telewizji Kujawy? – czy też Pan prezydent również płaci ze  swoich prywatnych pieniędzy? (…)

Radny Andrzej Kazimierczak: (…) Będziemy zawsze popierali decyzje słuszne, obojętnie kto będzie Prezydentem. I jeśli ten Prezydent podejmuje decyzje, które w naszym mniemaniu są słuszne – również będziemy je popierali. Nie stosujemy zasady, że na złość mamie odmrożę sobie uszy. Niestety tak jest. My nie jesteśmy przywiązani do swoich mandatów. Staramy się w miarę swoich możliwości zrobić coś pożytecznego dla miasta. (…)

Pałucki: (…) Tak się składa, że nie mam na co odpowiedzieć, bo żadne z pytań nie było pytaniem, związanym z informacją międzysesyjną. Wszystkie były interpelacjami a taki punkt będzie w przyszłości. (…) Kolejna rzecz: Pan radny to już w ogóle opowiada ciągle Polityczne rzeczy. Proszę zwrócić uwagę, jak wiele merytoryczności jest w wypowiedzi, ze składam informację, jak średniowieczny władca. Ja w przeciwieństwie do Pana radnego Kalinowskiego w średniowieczu nie żyłem, więc trudno jest mi się odnieść szczegółowo, ale nie czuję się jak średniowieczny władca, w przeciwieństwie do tego, co Pan twierdzi. (…) Pan wymaga ode mnie, abym opowiadał o tym, gdzie, kto na kogo napluł, kogo powyzywał  na ulicy, bądź zrobił jakąś zadymę. (…) A więc proszę mnie tutaj nie wkręcać w jakieś mechanizmy populistyczno-zadymiarskie, co czyni Pan na każdej sesji Rady Miasta. A więc proszę nie pokrzykiwać teraz na Sali. Ja nie pokrzykiwałem, jak Pan zabierał głos. Proszę kontynuować swoją linię, pewnie Sądy dalej będą miały zajęcie. (…) Pan radny Skrzypek zarzuca mi, że oszukuję mieszkańców i oczywiście dokonałem przestępstwa projektując na placu Wolności bezkolizyjne przejścia a więc eliminujące kolizję ruchu pieszego ruchem samochodowym. Panie radny – jest taka instytucja, która nazywa się Prokuraturą. Proszę złożyć wniosek, że dokonałem przestępstwa – rozstrzygniemy tę kwestię bez przepychanek słownych. Ja jestem bardzo spokojny a Pan będzie miał czyste sumienie, że przestępcę Pałuckiego – zamknięto. Dalej nie będę tego kontynuował, bo reszta trochę śmiesznie brzmi a ja nie przyszedłem tu pracować na rozśmieszanie mieszkańców Włocławka. Natomiast jeśli chodzi o wypowiedzi Pana radnego Chmielewskiego, to są to stricte polityczne wypowiedzi – nie ma tutaj żadnej gospodarczej wypowiedzi. (…) Jeżeli Panu przeszkadza pomnik „Ludziom pracy”, bo Pan nie jest człowiekiem pracy – to już Pański ból. (…) Nie wiem w jakim mieście Pan ogląda telewizję, ale we Włocławku nie ma „Kwadransa Prezydenckiego”, w związku z tym nie mogę się ustosunkować, gdybym nawet chciał mimo, ze nie ma to nic wspólnego z moja informacją międzysesyjną. A więc proszę nie mieszać i nie mówić, ponieważ radny powinien swoje miasto znać.

Kalinowski: Ja wiem, że Pan lubi czasem dowcipasy opowiadać, ale mi się wydaje, że to akurat ani czas, ani miejsce – wie Pan? Tak nie ma co się uśmiechać, bo naprawdę sprawa jest bardziej poważna niż pewnie to się Panu wydaje. (…)

Pałucki: (…) Pan radny Kalinowski już tak ma zmiksowane pojęcia, że nawet imputuje mi, że śmieję się z kupców, czy mieszkańców Włocławka. To, że mam uśmiechniętą twarz, to nie znaczy, że się z kogoś śmieję. Bardziej śmieszą mnie Pańskie wypowiedzi, a martwi mnie to, że aż tyle problemów jest w mieście. A do tych problemów podchodzimy w sposób polityczny – podkreślam z całą mocą – polityczny – i właściwie robi Pan hucpę z poważnych rzeczy gospodarczych. I ja na tym zakończę i z Panem nie będę polemizował, ponieważ jest to ewidentna strata czasu.

(Czas na interpelacje.)

Skrzypek: (…) Byłem w ubiegłym tygodniu o godzinie 22.00 na tamie przy krzyżu księdza Popiełuszki, który poległ męczeńską śmiercią. (…) Co zastałem na tym placu? – aż mnie wstyd było wobec ludzi, którzy tam i wycieczek, bo było tam kilka autokarów. Porozrzucane kosze, puszki od piwa Proszę Państwa, wybita w krzyżu dziura, gdzie rękę można włożyć. Czy ta dziura ma symbolizować ukrzyżowanie Chrystusa? Jest wybita. Nikt nie pilnuje. W  poprzedniej kadencji stać mnie było – tak – stać mnie było opłacać człowieka, który pilnował ten krzyż i był piękny. Oświetlenie bździ. Panie Prezydencie, nie oraz się, ale bździdło jest. Jedna lampka na dole, dwie na ramionach i takie oświetlenie. Co to za oświetlenie? 25 rocznica męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki i miasto nie potrafi uszanować swojego męczennika? Miasto, które ma największą atrakcję. (…) Ja mówiłem poprzednio o barze mlecznym. Mieszkańcy domagają się baru mlecznego. (…) Włocławek mamy rozkopany. To dobrze, że się dzieje i remonty idą. Ale Panie Prezydencie = opinia publiczna, to nie są matoły ze wsi! Potrzebuje informacji, kiedy zostanie remont zakończony – od kiedy do kiedy? Kiedyś prasa pisała a teraz prasa boi się pisać? Ja nie wiem, co się z tą prasa stało? Teraz boi się pisać, kiedy remont zakończy się, nie atakuje Prezydenta, śpi! Prasa śpi! Tak, ma dobrze, że ja nie wiem! (…) A powiem Państwu, że w Londynie byłem. Widziałem oznakowanie. A Londyn teraz wprowadził w najbardziej ruchliwej ulicy wszystkie znaki zdjął – i obserwuje jak to się sprawdza. Do tej pory się sprawdzało – wszystkie znaki zdjął! A u nas  ładuje się znaki, na przejściach dla pieszych słupki się stawia! )…)

Sobolewski: Ja, jako Przewodniczący Rady Miasta Włocławek i osoba, która mieszka w mieście, chciałem uzupełnić tutaj wypowiedź – myślę, że tutaj Pan się zgodzi – Pana Przewodniczącego Władysława Skrzypka, ze używając określenia „matoły ze wsi”, nie chciał nikogo urazić i to była tylko taka przenośnia.
(Uchwała o zmianie budżetu na br.)

Skrzypek: (…) Ja się pytam: Kto decydował, żeby ta ulica była naprawiana, jak ona jest w dobrym stanie? To po co my ten plan zagospodarowania przestrzennego ustalamy? Czy nas się w bambucho robi? – się pytam! Po co są radni? (…) Proszę Państwa – nie mogę się zgodzić, jako były Prezydent, jako radny – za dwa miliony, za ponad 2 miliony – ponad 2 miliony oświetlenie mostu. Proszę Państwa: Rozmawiałem z mieszkańcami miasta Włocławka  i wiecie co powiedzieli? – to my za 2 miliony z łuczywami staniemy i będziemy most oświetlać! Czy nam potrzeba takiego oświetlenia? Za te pieniądze, to byłby blok pobudowany dla tych najbiedniejszych mieszkańców miasta Włocławka! 2 miliony złotych – i powiem – ja się spytam: Panie Naczelniku ilu w przetargu brało udział? – Pan mi Powie! – czy może mi Pan dzisiaj powiedzieć, ile osób ? – 1 osoba brała w przetargu udział! – Proszę Państwa – 1 osoba! I to, co powiedział Pan radny Sobolewski – jestem za tym, żeby ten przetarg odwołać i na nowo rozpisać. Dziękuję – a nie  trwonić ciężkich pieniędzy podatników! Można je inaczej wydawać a nie hojną ręką robi się oświetlenie. Most pięknie wygląda w nocy! – a nie dwa miliony na most – 50 tys. dawać! Wybudowałbym blok dla najbiedniejszych, którzy mieszkają pod mostami, nie maja gdzie mieszkać – w tunelach! (…)

Sobolewski: (…) Żałuję, ze nie ma Prezydenta. Ja myślę, że można byłoby poprosić, żeby przyszedł dlatego, ze tak naprawdę to On jest gospodarzem tej uchwały i mógłby podjąć decyzję, że na wniosek radnych rezygnuje z tego zapisu w uchwale zmieniającej uchwałę w sprawie budżetu miasta na 2009 rok i wtedy, gdyby coś takiego miało miejsce – chyba, że pojawia się jeszcze inne warunki – moglibyśmy podjąć tę uchwałę. W związku z czym mam taką prośbę, aby poinformować Prezydenta, że oczekujemy na Niego. (…) (Kilka minut później.) (…) Chciałbym zapytać: Czy na Sali jest obecny dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg? – no, przyznam, ze jest to trochę uciążliwa sytuacja dla radnych, jeżeli mamy procedować nad sprawami związanymi z budżetem miasta, wielomilionowymi inwestycjami a na Sali nie ma dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Prezydenta – również. W związku z czym ogłaszam 5-minutową przerwę (…) (Po przerwie.) Nie ma jeszcze Pana Dyrektora Kossedy? – nie ma.

Kalinowski: (…) Ponieważ nie ma ani Pana Prezydenta ani Pana dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg, to ja w takim razie proszę, żeby nie blokować prac nad porządkiem sesji, żeby ten punkt przełożyć na koniec sesji, bo możliwe, że któryś z tych Panów by się pojawił.

Sobolewski: (…) Wniosek został złożony. Kto z Pań i Panów radnych jest za przesunięciem punktu dotyczącego zmiany w uchwale budżetowej na koniec dzisiejszych obrad w nadziei na to, że dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Prezydent pojawią się na Sali, proszę o podniesienie ręki. Kto jest przeciwny? Kto wstrzymał się od głosowania? (…) W głosowaniu wzięło udział 20 radnych i przy 18 głosach za, 2 przeciw i braku głosów wstrzymujących się, wniosek uzyskał wymaganą większość, w związku z czym odłożyliśmy głosowanie nad tym punktem do końca sesji w oczekiwaniu na dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Prezydenta.

(Trochę później.)

Sobolewski: (…) Chciałem wyjaśnić, że to z wiceprzewodniczącym Władysławem Skrzypkiem chowaliśmy przez chwilą koperty, nie było związane z podejmowanymi za chwilę uchwałami, tylko pokarzę – było to zaproszenie od Demokratycznej Unii kobiet na Dzień Matki. A z racji tego, że filmowane są nasze obrady, czułem się zobowiązany do tego, żeby wyjaśnić ten fakt.

(I na koniec budżet. Jest dyrektor MZD.)

Sobolewski: (…) No, złożona jest autopoprawka,  złożone zostały dwie autopoprawki. Natomiast, jeżeli ja używam sformułowania „autopoprawką”, to mogę użyć takiego sformułowania dlatego, że autopoprawka jest sumą autopoprawek, choćby było ich nawet 100. Dobrze myślę? Dobrze myślę. Liczy się summa summarum to, że zostało autopoprawione przez Prezydenta, w tym przypadku przez zastępcę prezydenta, który ma do tego prawo, bo tak stwierdził Pan Gruszkowski, który jest radcą prawnym w naszym Urzędzie.

Kazimierczak: (…) Chciałbym poprosić o 10 minut przerwy przed tym głosowaniem.

Sobolewski: Ogłaszam 5 minut przerwy.

(Uchwała przeszła. Jeszcze wolne wnioski.)

Kalinowski: (…) Ja sobie kiedyś na posiedzeniu komisji chciałem być dowcipny i jak to z moimi dowcipami wychodzi i powiedziałem, że mi sprawy kultury to mi za bardzo na sercu nie leżą, bo ja tak raz do roku chodzę do teatru. Oczywiście to właśnie w tej notatce dziennikarza, który opisywał to – też jakby moje nazwisko padło – dziękuję bardzo temu dziennikarzowi, że mi robi bezpłatną reklamę – ale był łaskaw napisać, że Marek Kalinowski to ćmo, owo i tamto i , że raz do roku chodzi do Teatru itd. Chciałem powiedzieć, że do Teatru to ja chodzę trochę więcej. W tym roku jak sobie policzyłem, to byłem 5 razy w tym 3 razy w Warszawie, co zawsze wiąże się z pewnymi kosztami, które ponoszę z własnej kieszeni. Nie chodzę nigdy do Teatru na darmowe miejsca jak niektórzy prominentni przedstawiciele władzy samorządowej. W związku z powyższym ja tylko chciałem w tej kwestii zabrać głos – żeby była sprawa jasna. (…)

Sobolewski: Chciałem tylko zapytać, czy 5 razy to Pan był w ogóle, czy w tym roku? – bo tego właśnie nie usłyszałem.

Kalinowski: W tym roku.

Sobolewski: Ja jeszcze chciałem złożyć oświadczenie, że byłem więcej razy niż Pan Marek Kalinowski w Teatrze – jeżeli mógłbym w tym punkcie.

A gdyby radnych nie było?

Zacznijmy od fragmentu kodeksu etycznego toruńskich radnych: „W kontaktach ze środkami społecznego przekazu zachowamy skromność i umiar, a także właściwe proporcje i godziwe określenia o sprawach i osobach, zwłaszcza wyrażając opinie krytyczne bądź wyrażając protest czy dezaprobatę (…)”.

Każda sesja rady miasta to spektakl. Jest scena. Są aktorzy i publiczność. Przedstawienie rozpoczyna się, gdy na salę wchodzą dziennikarze. Loża prasowa powoli zapełnia się rekwizytami: statywy, kamery, mikrofony, skorowidze, pióra. Radni poprawiają fryzury, zapinają guziki w marynarkach, układają wystąpienia i wiercą się w fotelach. Trudno orzec tak naprawdę, którzy są aktorami, a którzy widzami.

radni

I wtedy rusza machina. Najpierw powoli. Jak na zawołanie pojawia się las rąk. Każdy – no prawie każdy – chce dojść do głosu, pręży się do obiektywu i czeka z niecierpliwością, aż ktoś ustawi go przed kamerą. Najlepsza strategia to kręcić się gdzieś na korytarzu. Na pewno jakiś dziennikarz nas zaczepi. Kolejny sposób: trzeba być na czasie. Zbliżają się mistrzostwa – zakładamy koszulkę w barwach narodowych. Robi się głośno o Teletubisiach – przy pulpicie do głosowania ustawiamy Tinky Winky. A pytań są tysiące. Poprawek w bród. Dyskusje skończyć się nie mogą. Każdy szczegół staje się ważny. Każdy przecinek, każda kropka. A potem każdy chce wydać oświadczenie, że się cieszy i że to wiekopomna chwila. Albo że jest oburzony i to skandal jest. To wszystko trwa do momentu, gdy ostatni z dziennikarzy opuści salę. Tumany kurzu opadają na stoły. Wtedy ręce idą w ruch. W górę i w dół. W górę i w dół. I szybko jest po sesji. Nie ma pytań. Nie ma dyskusji. Nie ma już błysków fleszy, obiektyw kamery nie śledzi każdego naszego ruchu. Można już nie wciągać brzucha, rozpiąć kołnierzyk i nawet podłubać w nosie. Można wrócić do domów i pielęgnować swoje pasje: literaturę piękną, turystykę pieszą i zmotoryzowaną, wycieczki rowerowe, działkę, teatr, tenis, hokej, siatkówkę, piłkę nożną, biegi, pływanie, siłownię, koszykówkę, bowling, Championship Manager, NBA, DBL, wyścigi Formuły 1, żużel, narciarstwo zjazdowe, muzykę, geografię świata, historię Polski i powszechną, stosunki międzynarodowe, krajoznawstwo, fotografię, film, numizmatykę, psychologię, astronomię, wieś, jazdę konną, politykę, wolontariat. Takie hobby mają nasi radni. To zwykli ludzie. Tacy jak my.

Zwykle opuszczając sesję rady miasta, zachodzę w głowę, po co to wszystko – to stroszenie piórek, wybuchy emocji, zażarte polemiki. Nie wiem, co musieliby zrobić radni, aby ogromna część mieszkańców naszego miasta znała ich z twarzy lub przynajmniej z nazwiska. Może w końcu czas zorganizować sesję rady miasta na świeżym powietrzu np. na Rynku Staromiejskim. Ustawić stoły i krzesła, a nawet zabrać ze sobą maszynki do głosowania. Niech ludzie zobaczą w końcu, kto decyduje o losach naszego miasta. Ciekaw jestem, jaki spektakl zgotuje nam wówczas rada.