platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Przybyszewski szykuje się do ataku!

Na pierwszy ogień idą portale społecznościowe. Waldemar Przybyszewski, szef rady miasta, kandydat PO na prezydenta Torunia jest już na Naszej-Klasie, orbiTorun i Facebooku.

Przybyszewski jakoś ostatnio wymłodniał...

Warto jednak przypomnieć, jak kandydat PO do prezydenckiego fotela zaczynał swoją karierę w Naszej-Klasie. Zobacz tutaj. Tym razem wszystko wskazuje (obiecuję, że to sprawdzę), że profil na orbiTorun i Facebooku powstały jedynie na użytek kampanii i wkrótce na stronie kandydata PO, która jest w tej chwili w przebudowie, w prawym pasku albo gdzieś w menu będą odnośniki do profilu na N-K, orbiTorun i Facebooku. Zapewne (tu znowu brak pewności) nowa strona szefa rady miasta będzie bardziej przejrzysta, interaktywna, migająca, mówiąca już na powitanie: „wejdź we mnie, na pewno nie pożałujesz”.

Odchodząc nieco od tego tematu, muszę stwierdzić, że w porównaniu do 2006 r. nie mieliśmy jakiejś wielkiej rewolucji w podejściu radnych czy prezydenta Torunia do internetu. Nadal jest on traktowany po macoszemu. Radni, a tylko kilku ma swoje strony, wrzucają artykuły bardzo rzadko – prawie tak rzadko, że można by ich strony nazwać niemal martwymi. Powstał miejski portal społecznościowy, ale nie ma tam wysokiej rangi urzędników na czele z prezydentem. Z pewnością jest to zmarnowana szansa Michała Zaleskiego. Bo prezydenci innych polskich miast nie mają problemów z korzystaniem z internetu, ba!, wielu z nich z powodzeniem prowadzi swoje blogi np. gospodarze Opola, Bytomia czy Olsztyna (nie czytuję ich, w tym przypadku ufam google).

Oczywiście do szczęścia, jako torunianinowi nie jest mi potrzebny prezydent, który będzie pisać na N-K, co myśli, jak się czuje, a każdy będzie mógł go śledzić za pomocą Śledzika; prezydent, który rozwiąże nawet jakiś głupawy quiz (autentyczne przykłady: Czy spędziłeś godnie te wakacje? Jaka używka najlepiej pasuje do Ciebie? Którą z sióstr bez endu jesteś? Jakim gównem jesteś? Kim z Higurashi jestes? W jakiej pozycji poczęli cię rodzice?) na Facebooku. Chciałbym jednak, aby prezydent Torunia doskonale wiedział, czym jest internet i jakie daje możliwości. (Znów zmiana tematu.) Patrząc, jak zorganizowany jest magistrat, ile rzeczy można załatwić za pomocą internetu, mogę z (prawie) pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Toruniem i urzędem miasta rządzą ludzie, którzy nie czują tej cha-chy. Magistrat wciąż tkwi w epoce Gutenberga.

Skończmy ten strumień świadomości. Skorzystałem z opcji „zaczep Waldemara”, jaka jest dostępna na profilu szefa rady miasta. Czekam na odpowiedź. Ciekaw jestem, jak szybcy są sztabowcy Przybyszewskiego i jak szybko odpisaliby na pytanie natrętnego dziennikarza: „Witam, Panie Przewodniczący! Czego Pan szuka na Facebooku?”

Toruńscy radni 2006-2010. Na żywo

Przyszedł czas na podsumowania. 12 listopada kończy się kadencja rady miasta 2006-2010. Pozostało równo pół roku. Czas wziąć pod lupę rajców: obnażyć lenistwo, pochwalić pracowitość, krytykować bezmyślność, docenić skrupulatność (niepotrzebne skreślić). (UWAGA! Ten wpis najlepiej czytać od końca.)

24 maja – 18 czerwca

Zamykam wpis. Na pytania nie odpowiedzieli następujący radni: Krystyna Dowgiałło (czyżby zapomniała?), Zbigniew Ernest (o powodach piszę tutaj), Andrzej Jasiński (zero reakcji), Józef Jaworski (próbowałem się umówić mailowo na spotkanie, ale nie dostałem odpowiedzi), Barbara Królikowska-Ziemkiewicz (zero reakcji), Bogdan Major (szefowa biura rady miasta w jego imieniu zapewniała mnie, że dostanę odpowiedź w tym tygodniu, nie dostałem), Krzysztof Makowski (zapowiedział, że odpowie na pytania, ale gdy zrobią to wszyscy), Ryszard Olszewski (na korytarzu w magistracie zapewniał mnie, że sprawdzi pocztę i odpowie, nie odpowiedział), Katarzyna Rygielska (nowa radna jest rozgrzeszona, ale mogłaby przynajmniej odpowiedzieć na maila), Edward Wiśniewski (kilka tygodni był w szpitalu, wyszedł z niego, był na ostatniej sesji, mimo to zero reakcji) i Dariusz Łyjak (nie chce zamierza wystawiać sobie noty).

W tym okresie odpowiedzieli: Danuta Zając, Waldemar Przybyszewski, Marian Frąckiewicz i Lidia Chamarczuk-Mazurek. Ich odpowiedzi pojawią się w ciągu kilku najbliższych dni.

23 maja

godz. 23.13
Garść statystyk. Odpisało 11 radnych, a na pytania odpowiedziało – 8. Słowa nie dotrzymała radna Krystyna Dowgiałło (PO) i Marian Frąckiewicz (SLD). Z moją słownością nie jest jednak lepiej, więc nie będę tu i teraz przypominać, do kiedy mieli przesłać odpowiedzi. Odpisali: niezrzeszeni – 4, PO – 3, PiS-PT – 3, Czg – 1. Odpowiedzieli: niezrzeszeni – 3, PO – 2, PiS-PT -2, Czg – 1. Mężczyźni – 10. Kobiety – 1. (Jeśli ktoś ma siłę, to można by jeszcze sprawdzić: średnią wieku tych, co odpisali i tych co nie odpisali, rozmiary butów, wykształcenie, uwzględnić podział na okręgi, dzielnice, domkersów i blokersów…) Plany na ten tydzień: w środę kolejna seria maili do tych, którzy nie odpisali, codziennie mail do radnego Ernesta (może na codzienną listę mailingową trafią też radni Czg, gdzie statystyki są najgorsze), a w piątek mail do biura rady miasta i szefa rady miasta z prośbą o zdyscyplinowanie radnych. (I jeszcze jedna sprawa. Staram się nie obrabiać zbytnio odpowiedzi radnych i wrzucać je w wersji oryginalnej. Niestety, roi się tam od błędów. Czasami usterek technicznych. Gdzie mogę, to dodaję spacje lub przecinki. Za brak lub nadmiar przecinków, błędy ortograficzne, gramatyczne serdecznie przepraszam.)

godz. 22.08

Radny Łukasz Walkusz (PO) dotrzymał słowa i przed końcem weekendu odpowiedział na pytania. Rajca podkreśla, że “niestety przy obecnej konstrukcji Ustawy o Samorządzie Gminnym, pozycja Radnego Rady Miasta została znacząco ograniczona. Organ Wykonawczy jakim jest Prezydent, tak naprawdę w niewielkim stopniu musi liczyć się z Radnymi Rady Miasta. Generalnie Prezydent Miasta otrzymuje ogromną władzę, ale ponosi również dużą odpowiedzialność”. Tyle wstępu, a oto odpowiedzi (pobrubienia – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

W obszarze poprawy bezpieczeństwa: udało się zwiększyć liczbę patroli Policji na Bydgoskim Przedmieściu, wzmocnienie ilości opłacanych z budżetu Miasta służb kandydackich (jeden z moich wniosków do Budżetu Miasta na 2008 rok)

Stopniowy rozwój monitoringu na obszar Bydgoskiego Przedmieścia,

W obszarze infrastruktury: wnioskowałem o remonty ulic i chodników – kilka udało się zrealizować m.in. (Krasińskiego, Sienkiewicza, Broniewskiego), silnie zabiegałem o przebudowę skrzyżowania drogi krajowej nr 80 (ul. Kraszewskiego) z ulicami Bema i Fałata (tzw. Plac Hofmana) jako radny odbyłem nawet spotkanie z PMT w 2008 roku. Dzisiaj na szczęście ta inwestycja jest w fazie projektowania i zaciągnięte zostało już zobowiązanie finansowe na ten cel. Remont kapitalny ulicy Fałata, kilkukrotnie wnioskowałem u Prezydenta o zrealizowanie tego przedsięwzięcia. Dzisiaj jest ono w fazie realizacji.

Wraz z reprezentantami rodziców wnioskowałem u Prezydenta o termomodernizację Przedszkola Miejskiego nr 17, przy ulicy Gagarina. Udało się w 2009 roku.

Praca nad wzmocnieniem potencjału organizacji pozarządowych w Toruniu (uważam, że silne organizacje pozarządowe, które działają w obszarze społeczno-socjalnym mają bezpośredni wpływ na poprawę bezpieczeństwa). Aktywnie uczestniczę w konsultacjach dotyczących rewitalizacji Bydgoskiego Przedmieścia (w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego) oraz rozwoju sieci komunikacyjnej na tym obszarze. Uważam, że wpisanie Bydgoskiego jako obszaru włączonego do lokalnego programu rewitalizacji jest ogromnym sukcesem, teraz kluczowe jest wykonanie techniczne tego procesu, ale tutaj wszystko w rękach Prezydenta i urzędników. Osobiście będę zabiegał o pełen monitorung na obszarach zrewitalizowanych.

Cieszę się, że zgodnie z moim wnioskiem gruntownie odnawiana jest baza sportowa przy Szkołach na Gagarina (SP nr 11 i Gim. nr 22) w tym m.in budowa boiska ze sztuczną nawierzchnią w ramach Programu Orlik.

Wspierałem działania mieszkańców ulicy Kamiennej na Bielawach, którzy zabiegali o instalację oświetlenia na ich ulicy. Udało się na przełomie 2008/2009.

Bezpośrednio na mój wniosek Rada Miasta Torunia, zgodziła się nadać nazwę “Rondo Zbigniewa Herberta” pierwszemu rondu na rewitalizowanej ulicy Mickiewicza

Wspólnie z korporacjami taksówkarskimi zabiegałem o zwiększenie miejsc postojowych dla taxi w obrębie Starówki. Udało się to zrealizować.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Zgodnie z moim programem wyborczym konsekwentnie zabiegam o:

I. Poprawę bezpieczeństwa w mieście – działania na rzecz zwiększenia patroli służb kandydackich, bezpośrednie rozmowy z Komendantem Miejskim Policji, działania na rzecz rozwoju monitoringu wizyjnego. W programie postulowałem również o lepsze oświetlenie ulic – np. ul. Kamienna. Poprawa bezpieczeństwa na drogach. Zdecydowane spowolnienie ruchu kołowego na ulicach wewnętrznych Bydgoskiego Przedmieścia.

II. W moim programie stawiałem również duży akcent na rewitalizację z funduszy europejskich, dzisiaj jest ona realizowana na obszarze Bydgoskiego Przedmieścia, uważam, to za duży sukces. Przykład “Rondo Zbigniewa Herberta” Postulowałem również o zagospodarowanie Parku Bydgoskiego, dzisiaj trwają tam prace projektowe

III. Stawiałem duży akcent na rozwój infrastruktury komunikacyjnej, w tym przede wszystkim drogowej. W obecnej kadencji udało się wyremontować kilka ważnych dróg na
Bydgoskim Przedmieściu i Bielanach. Budowa trasy średnicowej i nowego mostu nabrała realnych kształtów.

IV. Aktywność i rozwój organizacji pozarządowych. przez całą kadencję wspierałem działalności organizacji pozarządowych, szczególnie tych, które funkcjonują w obszarze pomocy społecznej.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Na Bydgoskim i Bielanach – wciąż niewystarczająca poprawa bezpieczeństwa, wciąż słaba baza sportowa i rekreacyjna, niedokończenie remontu ulicy Słowackiego, konieczne wydaje się przeorganizowanie ruchu na ulicach Krasińskiego i Słowackiego (postulowałem o to na posiedzeniu Rady Miasta). Zabiegałem o to, aby w którejś ze starszych szkół na Bydgoskim Przedmieściu lub na Bielanach zbudować pełnowymiarową salę sportową. Niestety nie udało się tego zrealizować.

W skali całego miasta – wciąż brak kompleksowych rozwiązań komunikacyjnych (brak trasy średnicowej, brak mostu). Jednak najbardziej palący problem, to skomunikowanie miasta z autostradą A1 i budowa węzła w Czerniewicach. Uważam, że dzisiaj mamy ostatnią szansę, aby zbudować komunikacyjny układ szkieletowy w Toruniu oraz powiązać go z autostradą A1. Najbardziej nie zgadzam się z decyzją Rady o przeznaczeniu kolejnych pieniędzy na budowę stadionu żużlowego (chodzi mi o budowę zadaszenia). Jest to dla mnie głębokie nieporozumienie.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Przed wyborami, będę jak zawsze dostępny dla mieszkańców Torunia, pod nr telefonu 692 909 783 – podałem go zresztą na oficjalnej stronie um.torun.pl. Dodatkowo jestem pod mailem oraz na dyżurach zgodnie z harmonogramem. Dodatkowo zamierzam konsekwentnie działać na rzecz dokończenia remontu ulicy Słowackiego oraz ograniczenia prędkości pojazdów kołowych na tej ulicy. Chciałbym nadal uczestniczyć w konsultacjach dotyczących rewitalizacji Bydgoskiego Przedmieścia. Jednocześnie mam nadzieje zakończyć proces, który wytoczyłem w Sądzie Okręgowym w Toruniu panu, który pomawiał mnie o nieprawidłowości podczas mojej działalności studenckiej. Sprawa toczy się od ponad roku i chciałbym zakończyć ją przed wyborami.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Niestety nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji.

22 maja

godz. 14.03

Odpowiada radny PiS-PT Grzegorz Górski (połowa klubu odpisała już na mojego maila). Odpowiedzi są krótkie i na temat (pogrubienia jak zwykle – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Zarówno polityka, jak i działalność w Radzie Miejskiej, to „gra zespołowa”. Efektowne popisy solistów w istocie nie prowadzą do załatwiania jakichkolwiek istotnych spraw. Dowody a to znajdujemy zarówno w poprzednich, jak i w obecnej Radzie. Dlatego koncentrowałem się na współdziałaniu w załatwianiu istotnych spraw zarówno w ramach naszego Klubu PiS-PT, jak i na tworzeniu większości we współpracy z innymi klubami. Z najważniejszych spraw, które uważam za sukces Klubu PiS-PT uważam współudział w:

- sfinalizowaniu działań umożliwiających budowę przeprawy mostowej,

- zagwarantowaniu wysokiego poziomu inwestycji z budżetu miasta, co tworzy ogólnie pozytywny klimat inwestycyjny (w tym zwłaszcza inwestycje w infrastrukturę drogową),

- tworzeniu korzystnych warunków dla rozwoju gospodarczego toruńskich firm (na liście 500 i 2000 „Rzeczypospolitej” znajduje się dwa razy więcej firm z Torunia niż z Bydgoszczy),

- podnoszeniu poziomu infrastruktury instytucji kultury,

- rozwoju infrastruktury sportowej (stadiom żużlowy, boisko do hokeja na trawie, druga tafla lodowiska, boiska „orliki”),

- systematyczna poprawa stanu toruńskich szkół (modernizacje i remonty).

Nie zgadzam się (i głęboko ubolewam) z decyzjami, w konsekwencji których dochodzi do ciągłych podwyżek cen usług komunalnych. Za swoje niepowodzenie uważam, iż zabrakło czasu na przekonanie większości radnych do rozwiązań, dzięki którym możliwe byłoby unikanie takich ciągłych podwyżek cen.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Działa moja strona internetowa (www.grzegorzgorski.pl), uruchomiona też jest strona toruńskiego PiS (www.pis.torun.pl). W najbliższym czasie zarówno ja jak i moi koledzy będziemy się koncentrować na dopracowaniu programu do wyborów samorządowych w Toruniu, Wstępna redakcja programu, wypracowana z różnymi środowiskami lokalnymi, środowiskami twórczymi,  czy środowiskami gospodarczymi, znajduje się już na stronie internetowej PiS Toruń. Unikamy natomiast „rozgrywania” różnych spraw na forum Rady Miejskiej, jako elementu kampanii wyborczej. Jest to specjalność Klubu Platformy Obywatelskiej.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Tak – zamierzam. Uważam, że w ciągu minionych czterech lat zdobyłem doświadczenie i wiedzę, które warto spożytkować w dalszej działalności RMT. Sądzę również, że program który zamierzamy zaproponować w wyborach, jeśli będzie zrealizowany w przyszłej kadencji, z pewnością przyczyni się do zasadniczej poprawy poziomu życia mieszkańców Torunia.

21 maja

godz. 10.15
Radny Jarosław Beszczyński (wcześniej PO i bezpartyjny, dziś niezrzeszony i bezpartyjny) odpowiada (trzymając się swoich obietnic wyborczych):

1. Poprawa bezpieczeństwa. W każdym kolejnym budżecie zabiegałem o dofinansowanie miasta do tzw. płatnych służb aby m.in na osiedlu Rubinkowo pojawiało się więcej patroli, a w ramach prac w Komisji Bezpieczeństwa zabiegałem o zwiększanie służb na osiedlu Rubinkowo pod kątem “blokersów”.

2. Poprawa układu komunikacyjnego szczególnie osiedla Rubinkowo I i II, w kadencji 2006-2010, wyremontowano ulice Łyskowskiego, Rydygiera, z mojej inicjatywy powstał wjazd z ulicy Łyskowskiego do Zespołu Szkół nr 8 (przedtem dojazd do szkoły odbywał się pod oknami wieżowca Łyskowskiego 26), z mojej inicjatywy powstał łącznik między ulicą Rakowicza a Buszczyńskich (jest to teren SM Rubinkowo i miasto wsparło kwotą około 300 tys. zł)

3. Budowa parkingów strzeżonych – niestety na terenie osiedla Rubinkowo I i II b. mało jest terenów miejskich – udało mi się jedynie przyczynić się do powstania parkingu niestrzeżonego przy ul. Dziewulskiego – naprzeciw Komisariatu Policji – który w dzień służy interesantom a wieczorami mieszkańcom Rubinkowa,

4. No i mój powód do dumy czyli SKATE PARK w kompleksie boisk przy ZS nr 2 ul. Rydygiera 12A – może gabarytami niewielki w porównaniu z Motoareną, ale w swojej kategorii to podobno perełka (szczególne podziękowania dla ludzi z tego środowiska tj. p. Andrzeja Skrobańskiego i Michała Krawczyka, którzy od samego początku zaangażowani byli w projekt) – początkowe zarezerwowane 300 tys. zł na ten projekt okazało się niewystarczające gdyż w technologii betonu żadna z firm nie chciała się tego podjąć – ostatecznie trzeba było wydać 500 tys. zł. Park wodny okazał się tylko pobożnym życzeniem – są to b. duże pieniądze – miasto bez zewnętrznego inwestora nie jest w stanie zrealizować takiej inwestycji, która zwraca się przez ok. 15-20 lat. Z mojej inicjatywy zmieniono oznakowanie przy żłobku miejskim przy ul. Bażyńskich tak aby rodzice mogli swobodnie parkować przywożąc dzieci do placówki, po mojej interwencji Prezydent wprowadził autopoprawkę i wygasił gimnazjum nr 4 – projekt przewidywał natomiast zamknięcie (prośba do mnie wpłynęła od rodziców).

Nie wiem czy będę startował w następnych wyborach.

20 maja. Sesja rady miasta

Na sesję szedłem z lekkimi obawami, że niektórzy z naszych radnych będą mnie chcieli publicznie zlinczować, wyśmiać, zawstydzić, zbluzgać, spoliczkować, itp., itd. A tu nic. Powitały mnie tylko uśmiechy od tych, co już odpowiedzieli na pytania. Reszta – a może nawet zdecydowana większość – miała mnie gdzieś. Przystąpiłem więc do “ataku”.

Na pierwszy ogień wziąłem Zbigniewa Ernesta z PiS, który jakiś czas temu wsławił się tym, że przekonywał moją redakcyjną koleżankę, że jest zalogowany na Orbiteksie (tak radny Ernest nazywał serwis orbiTorun.pl). W krótkiej rozmowie przekonałem się, że rajca nie ma zielonego pojęcia o internecie. – Czy odpowie pan na te e-maile, które panu wysłałem półtora tygodnia temu i dwa dni temu? – zapytałem radnego. – Tak, zakładam już stronę internetową. Będzie już za dwa tygodnie – usłyszałem w odpowiedzi. Brnę więc dalej. – Ale mi chodzi o wiadomość e-mail. Czy dostał pan dwa e-maile, jakie panu wysłałem i czy odpowie pan na nie? – pytam, ale nie dostaję satysfakcjonującej odpowiedzi. Pytań jest coraz więcej i coraz “złośliwsze”: czy sprawdza swoją służbową skrzynkę e-mailową, czy z niej korzysta. Ta próba też była nieudana. Zrezygnowałem. Ale obiecałem sobie, że będę pisać e-maile do radnego (od 24 maja, tj. od poniedziałku) codziennie. W mailu będzie jedno proste pytanie: Czy korzysta Pan już ze swojej skrzynki e-mailowej?

Podchodzę do Ryszarda Olszewskiego z Czasu gospodarzy. To najstarszy toruński radny. Koszykarz, olimpijczyk. – Czy odpowie pan na e-maile, które panu wysłałem? Chodzi o podsumowanie kadencji 2006-2010 – pytam wprost. Radny Olszewski robi wielkie oczy. - A kiedy je pan wysłał? – pyta. – Półtora tygodnia temu i dwa dni temu – odpowiadam. – To ja sprawdzę i panu na nie odpowiem – obiecuje radny Olszewski. Trzymam za słowo.

Próba nr 3 – szef rady miasta Waldemar Przybyszewski (PO). Po krótkiej rozmowie o basenie na Bażyńskich pytam o moje nieszczęsne e-maile. Przybyszewski nic o nich nie wie. Wychodzi na to, że również szef rady miasta nie sprawdza skrzynki służbowej. Pal licho, jakiś natrętny dziennikarz i jego parszywy blog. Ale przecież te skrzynki to jest jakiś kanał komunikacji z mieszkańcami Torunia. Ciekaw jestem, ile nieprzeczytanych maili od torunian jest na skrzynkach naszych radnych. Przybyszewski podał mi jednak innego maila, na którego mam wysłać pytania. Oto on: zarzad@smzieleniec.pl. Pytania wysłałem w niedzielę – tuż po 22.30. Zobaczymy, jaki refleks ma szef rady miasta.

Jarosław Beszczyński (wcześniej PO, teraz niezrzeszony) złożył obietnicę, że odpowie. I odpowiedział dzień później, załączając nawet swoją ulotkę wyborczą z 2006 r. Ale wklejać jej nie będę. (Niech wszyscy mają równe prawa.) Radny Łukasz Walkusz zapowiedział, że odpowiedzi prześle dzień później. Dzień później telefon do redakcji, że zrobi to w weekend. Słowa dotrzymał. (Patrz: wpis z 23 maja.) Radny niezrzeszony Krzysztof Makowski, zapytany o podsumowanie, najpierw się uśmiechnął, potem przyznał, że śledzi odpowiedzi swoich kolegów radnych, a na koniec zadeklarował, że odpowie na ankietę. Trzymam więc za słowo. Natomiast radny SLD Dariusz Łyjak nie odpowie na pytania – przynajmniej tak to zrozumiałem – bo nie przepada za samooceną.

Czasu i okazji do rozmowy na tej sesji nie było zbyt wiele. To była bardzo krótka sesja. Niewiele przerw. Nie udało mi się porozmawiać z Józefem Jaworskim. Poprosiłem o spotkanie w tym tygodniu. I jeszcze jedno: mimo zapowiedzi radnej Dowgiałło, do tej pory (23 maja, niedziela, godz. 22.23) nie dostałem obiecanych odpowiedzi na pytania.

19 maja

godz. 13.29
Na pytania odpowiedział Zdzisław Zakrzewski, radny niezrzeszony, wcześniej PO, prezes spółdzielni Rubinkowo. I w odpowiedzi raczej dominuje Zakrzewski-prezes niż Zakrzewski-radny. Rajca zapowiada jednak, że nie będzie już startować w wyborach. Poniżej zamieszczam całą wiadomość od radnego (pogrubienia – WG). Została ułożona według haseł wyborczych Zakrzewskiego z 2006 r.:

1. Nie – dla Zakładu Karnego na Rubinkowie

W wyniku przeprowadzonych konsultacji społecznych wśród mieszkańców  Rubinkowa  w dniach  od 5 do 12 stycznia 2007 r. na temat projektu utworzenia Zakładu Karnego w pobliżu osiedla – opracowaliśmy Raport, w którym mieszkańcy w liczbie 13.819  wypowiedzieli się przeciwko temu projektowi. Raport ten przekazałem władzom miasta 19.01.2007 r. Nasze działania odniosły skutek w postaci  uchwalenia nowego planu zagospodarowania północnych obrzeży Rubinkowa, który nie pozwala na otwarcie tam Zakładu Karnego.

2. Nie – dla trasy średnicowej w okolicy osiedla

W  październiku i listopadzie 2007 r. przeprowadziliśmy konsultację społeczną z mieszkańcami ulic Dzialowskiego, Łyskowskiego i Buszczyńskich  dotyczącą zmiany planu zagospodarowania przestrzennego w części dotyczącej odcinka Szosy Lubickiej… i terenów przyległych oraz dla ul. Działowskiego. W wyniku konsultacji  akceptację budowy dwupasmowej jezdni  w pobliżu Działowskiego  poparły 82 osoby, przeciwko było 853 dorosłych mieszkańców. Nasz wniosek o zmianę planu zagospodarowania w.w. terenów przekazaliśmy do Miejskiej Pracowni Urbanistycznej 19.12.2007 r. W latach następnych przystąpi się do realizacji postulowanego rozwiązania aternatywnego poszerzenia Curie-Skłodowskiej.

3. Nie – dla niskiego poziomu opieki zdrowotnej
Nasze 35 letnie osiedle zamieszkuje coraz więcej ludzi starszych i chorych. Działające na osiedlu przychodnie zdrowia mają od kilku lat  preferencyjne stawki wynajmu pomieszczeń od Spółdzielni. Może to nie są bezpośrednie działania powodujące wzrost opieki zdrowotnej ale na pewno zaoszczędzone z wynajmu środki można przeznaczyć na podniesienie poziomu usług medycznych. W ramach środków Spółdzielni zainstalowano w pawilonie przy ul. Dziewulskiego 12, gdzie znajduje się przychodnia zdrowia, windę dla osób niepełnosprawnych. W budynkach na naszym osiedlu montujemy składane podjazdy dla poruszających się na wózkach inwalidzkich (od poziomu wejścia do poziomu windy).

TAK dla:

* Porządku i bezpieczeństwa publicznego.
W 2009 r. zwróciłem się z prośbą do mieszkańców Rubinkowa – uczestników Walnego Zgromadzenia -  o wydanie zgody na zainstalowanie na osiedlu systemu monitoringu. Zapisano to  uchwałą nr 11/2009 Walnego Zgromadzenia i zatwierdzono środki  na realizację monitoringu osiedla w wysokości 230.000,00 zł. Dotychczas zainstalowano 12 kamer, kolejne 10 będzie zamontowanych w tym roku. W lutym 2010 r. zwróciliśmy się do Komisariatu Policji Rubinkowo o podanie szacunkowej liczby interwencji do których przyczynił się monitoring osiedlowy. Otrzymaliśmy odpowiedź, że ok. 40 wykroczeń głównie w ruchu drogowym zostało ujawnionych dzięki naszemu systemowi oraz trzykrotnie w związku z zaistniałymi przestępstwami. Pierwsze kamery zainstalowano w listopadzie 2009 r. W ramach bezpieczeństwa na osiedlu podejmujemy działania dotyczące poprawy i dostosowania infrastruktury drogowej i zieleni ( budowa drogi osiedlowej spełniającej wymogi  przeciwpożarowe: połączenie ul. Rakowicza i Buszczyńskich). Modernizujemy chodniki zmieniając nawierzchnię z asfaltowej na polbruk. Na bieżąco, w ramach konserwacji, uzupełniane są ubytki w starych nawierzchniach asfaltowych, uzupełniane oznakowanie pionowe na drogach wewnętrznych w strefie zamieszkania oraz oznakowanie poziome (koperty, miejsca postojowe, strzałki określające kierunek ruchu). Budujemy wiele miejsc postojowych dla niepełnosprawnych mieszkańców (ogółem mamy ich na osiedlu 140). Oświetlenie zewnętrzne  obejmujące wejścia do budynków, wiatrołapy oraz numery porządkowe nieruchomości, realizowane jest sukcesywnie i połączone z docieplaniem budynków. Dokonywana jest modernizacja instalacji, wymiana kloszy lamp oraz ich umiejscowienie  poprawiające ogólną widoczność wejścia w porze nocnej. W ramach konserwacji ten rodzaj oświetlenia, jak i oświetlenie miejsc ogólnodostępnych utrzymywane jest w stałej sprawności technicznej. Podejmujemy działania związane ze zwalczaniem przejawów naruszeń prawa tj. wybryków chuligańskich, aktów wandalizmu, niszczenia mienia i infrastruktury osiedlowej. Nasza Spółdzielnia przystąpiła do konkursu ogłoszonego przez Komendanta Miejskiego Policji pn. “Bezpieczne Osiedle”( który trwa od 15.10 2009r. do 31.05.2010 r.) a ogłoszenie wyników nastąpi w połowie czerwca br. Jestem pewien, ze nasze osiedle znajdzie się w czołówce bezpiecznych osiedli.
* Nowych mieszkań socjalnych i komunalnych.
Od początku kadencji w Radzie Miasta staram się o pozyskanie mieszkań socjalnych i komunalnych dla naszych mieszkańców. Nie jest to łatwe przedsięwzięcie, ale bardzo dobrze układa się nasza współpraca z Wydziałem Gospodarki Komunalnej UM a zwłaszcza kierownikiem referatu mieszkalnictwa.
* Rozwoju kultury fizycznej, sporu i rekreacji.
Rozwój kultury fizycznej i sportu zaczynamy już od dzieci – maluchów z piaskownicy organizując im  nowe place zabaw, duże, spełniające wszystkie wymagane normy bezpieczeństwa wraz z atestem wyrobu i montażu. Nowe place zabaw są ogrodzone, by uniemożliwić zwierzętom ich zanieczyszczanie oraz oświetlone. Na ich terenie znajdują ławki dla opiekunów i kosze na śmieci oraz nowoczesne , bardzo estetyczne sprzęty zabawowe. Powierzchnię wszystkich placów zabaw wysypana jest jasnym  piaskiem, którego czystość jest monitorowana. W samych piaskownicach co roku piasek jest wymieniany. Każdy plac zabaw posiada księgę obiektu. Dla młodzieży jest przygotowanych 13 boisk różnego rodzaju (trawiaste, z nawierzchnią ceglaną i asfaltową). Boiska w zależności od przeznaczenia  wyposażone są w bramki, kosze, słupy do zamontowania siatek. Część jest ogrodzona i oświetlona. Nasze kluby organizują dla mieszkańców osiedla szereg form spędzania wolnego czasu  na terenach rekreacyjno – sportowych osiedla ( turnieje “Dzikich Drużyn” w piłkę nożną, Basketball, itp.) W klubach osiedlowych działa wiele sekcji rekreacyjno – sportowych dla dzieci, młodzieży i dorosłych: Kick Boxing – 26 młodzież i dorośli; Grupa cyrkowa – 23 dzieci i młodzież; Klub żeglarski : sekcja młodzieżowa – 19 osób, sekcja dla dorosłych – 30 osób; Aerobic – 35 osób; Gimnastyka – 20 osób; Gimnastyka dla seniorów – 160 osób; Tai chi – 15 osób;  Sekcja brydża sportowego – 40 osób (dane z kwietnia 2010 r.)

Co roku odbywają się na osiedlu festyny osiedlowe, w których chętnie uczestniczą nasi Mieszkańcy. Jako członek Komisji Kultury RM podnosiłem sprawy dotyczące dziedzictwa kulturowego  miasta, którym są historyczne związki z Wisłą, morzem i żeglarstwem:

* pozytywnie załatwiona sprawa rewitalizacji basenu AZS i przywrócenia mu funkcji portu schronienia, którego brak powodował omijanie Torunia przez turystów wodnych płynących Wisłą, z prozaicznej przyczyny braku miejsca na postawienie łódki , co niekorzystnie wyróżniało Toruń na tle innych miast nadwiślańskich w których takie porty funkcjonują

* pozytywne załatwienie zmiany oznakowania drogi dojazdowej do basenu AZS, gdzie wcześniej stał znak zakazu ruchu uniemożliwiający żeglarzom dojazd ze sprzętem nad wodę

* podnosiłem sprawę degradacji infrastruktury żeglarskiej w mieście m.in. sprawę popadającego w ruinę akwenu Portu Drzewnego, naturalnego zaplecza rekreacyjno – wypoczynkowego dla mieszkańców Torunia. W miejscu tym jeszcze kilka lat temu działały 4 przystanie żeglarskie z pełnym zapleczem a w chwili obecnej nie ma tam nic, nawet małego pomostu. Jedyna utwardzona droga prowadząca do tego akwenu aktualnie ma prywatnego właściciela. Tłumaczenie braku zainteresowania zmianą tej sytuacji tym, że akwen jest zamulony i nieżeglowny  rozmija się z rzeczywistością,  ponieważ problem tkwi w obniżeniu rzędnej poziomu dna Wisły o ok.1,3 m. Sprawę załatwi wybudowanie jazu, który zatrzyma wysoką wodę w Porcie Drzewnym. Inwestycja ta będzie tańsza od planowanego pogłębienia o 2,5 m. rzeczki otaczającej  Kępę Bazarową.

Nie zamierzam kandydować w następnych wyborach do Rady Miasta.

godz. 7.56
Na pytania odpowiada Zbigniew Rasielewski, szef klubu PiS-PT (pogrubienia – WG).

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

Dla mnie jako radnego najważniejszymi były te sprawy, z którymi przychodzili do mnie mieszkańcy. Przede wszystkim z pomocą różnych mediów udawało się pomóc ludziom, rodzinom w sprawach zawodowych (zwolnienie pracownika MZK i przywrócenie go na stanowisko po mojej interwencji) i mieszkaniowych (pomoc mieszkańcom w przezwyciężeniu kwestii proceduralnych w ZGM. Dodatkowo współpracuję z posłem Girzyńskim, u którego można otrzymać bezpłatne porady prawne raz w tygodniu.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Organizowałem turnieje piłkarskie dla uczniów szkół w okręgu wyborczym, doprowadziłem do tego, że na kościele Matki Bożej Królowej Polski na Rubinkowie powstanie oświetlenie co zwiększy bezpieczeństwo na osiedlu. Dodatkowo starałem się aby ceny biletów MZK w Toruniu pozostawały na poziomie przyzwoitym i do przyjęcia przez mieszkańców. Nie zawsze się udawało z kilku względów – układy i interesy polityczne sprawiały, że dobro mieszkańców było odkładane na bo przez niektórych radnych naszego miasta. Współpracowałem z wieloma organizacjami pozarządowymi np. Stowarzyszenie “Rodzina Inspiruje” – współpraca na rzecz Międzynarodowego Dnia Rodziny – piknik odbył się w CSW 15 maja br. (W 2008 roku pomagałem w organizacji warsztatów dla ojców  pn. “Siedem sekretów efektywnego ojcostwa“) Pracuję w Zespole ds. Wspierania Inicjatyw Lokalnych dla miasta Torunia.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Nie zgadzam się z politykierstwem i wydawaniem pieniędzy mieszkańców naszego miasta na cele, które z jednej strony są całkowicie bez sensu (dach na motoarenie, zwiększanie budżetów na inwestycje – niedoszacowanie tych inwestycji, sprzedaż majątku gminy za bezcen), a z drugiej strony są one związane bardziej z układami politycznymi niż racjonalnym działaniem na rzecz miasta i jego mieszkańców.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Nie planuję jakiegoś zrywu przed wyborami ponieważ cały okres kadencji trzeba traktować poważnie, na bieżąco prowadzę dyżur telefoniczny, raz w tygodniu spotykam się z mieszkańcami na dyżurze osobistym w biurze poselskim, prowadzę stronę internetową, na której są wszystkie dane potrzebne do skontaktowania się ze mną, rozprowadzam plakaty i ulotki namawiające mieszkańców do współpracy na rzecz naszego miasta, poszczególnych osiedli.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Tak, zamierzam kandydować ponownie, ponieważ jestem jednym z niewielu radnych, który jest otwarty na ludzi i nie boi się z nimi spotykać. Poza tym w swoich działaniach jestem skuteczny a to jest najważniejsze.

18 maja

godz. 23.00

Cisza. Radni odpoczywają. Wysłałem więc drugą turę listów, zaznaczając na początku, że to już kolejny e-mail. Za dwa dni sesja rady miasta… Może wtedy coś się ruszy. Nasuwa mi się kilka pytań (ale dziś specjalnej inwencji nie mam od jakichkolwiek zapisków): Po co radnym e-maile? Jeśli dziennikarzy mają gdzieś, to co dopiero w mieszkańcami? A może niektórych odstrasza “10 najważniejszych inicjatyw i spraw”? (Aż by się chciało zapytać: Po co nam radni?)

17 maja

godz. 0.15

Statystyka: tydzień, 6 spośród 25 radnych odpisało (co daje: 24 proc. – nieźle!), PO – 2, niezrzeszeni – 2, PiS-PT – 1, Czg – 1, 3 odpowiedzi na pytania.

16 maja

godz. 20.54

Odpowiada radny Czasu gospodarzy Roman Skibiński. To pierwszy gospodarz, który odpisał. Jednocześnie podkreśla, że potrafi korzystać ze służbowego laptopa. Od 1993 r. komputer jest podstawowym narzędziem pracy radnego. Poniżej odpowiedzi, jakich udzielił Skibiński (pogrubienia – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

Kadencję 2006 – 2010 dzielę na kilka okresów infrastrukturalnych, do których zaliczam:

1. Okres wykonywania na osiedlach lewobrzeżnego Torunia robót związanych z Funduszem Spójności i problemami jakie w związku z tym towarzyszyły mieszkańcom. Głównymi problemami, którymi się zajmowałem to przede wszystkim fatalny stan dróg gruntowych po zakończonych robotach. W tym okresie bardzo często w imieniu mieszkańców spotykałem się w terenie z przedstawicielami MZD, Toruńskich Wodociągów  i wykonawcami robót. Podczas tych wizji lokalnych określano zakres prac , które wykonawca musi wykonać, aby mieszkańcy mogli normalnie codziennie funkcjonować na ulicach dzielnic objętych robotami. Podczas tych spotkań dzięki otwartości wszystkich stron zawsze udało się rozwiązać zaistniały problem. Przykłady: zalegające błoto na takich ulicach jak: Powst. Śląskich, Wielkopolskich, Domachowskiego, Św. Wojciecha itp.

2. Czas w którym przywracano drogi do stanu, w jakim były przed robotami związanymi z Funduszem Spójności. Był to czas, w którym zwracałem szczególną uwagę na to, aby odbudowując drogi podwyższać ich standard oraz wprowadzać elementy poprawiające bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Jeden z przykładów to ul. Kniaziewicza- budowa chodników po obu stronach, poprawa geometrii zakrętu, budowa mini ronda na skrzyżowaniu z ul. Hallera.

3. Projektowanie i budowa ulic po realizacji Funduszu Spójności. W tym okresie organizowałem spotkania z projektantami ulic, aby na etapie projektu były uwzględniane uwagi mieszkańców dotyczące miejsc parkingowych, elementów poprawy bezpieczeństwa, itp. Przykładem może być projektowanie i wykonanie między innymi ulic Powst. Śląskich, Wielkopolskich, Błękitna. Proces ten trwa i jest jeszcze dużo do zrobienia.

W ciągu całej kadencji praktykuję wspólne z Panem Dyrektorem MZD Andrzejem Glonkiem „objazdy” ulic osiedlowych, w celu wskazania problemów,  zgłaszanych przez mieszkańców, które można szybko rozwiązać. Są to takie kwestie jak: uzupełnienie oznakowania poziomego, pionowego, dziury na drogach, potrzeba równania, konieczność doraźnego utwardzenia, itp. W zakresie rozwiązań komunikacyjnych w trakcie całej kadencji ściśle współpracuję z MZK, objawia się to przede wszystkim tym, że przekazuję sugestie mieszkańców i swoje dotyczące tras przejazdu autobusów. Przykładem może być zmiana trasy 11 – przejazd ulicami Hallera i Kniaziewicza.

Kolejną grupą problemów, którą zajmuję się w trakcie obecnej kadencji to bezpieczeństwo, między innymi kwestie zgłaszane przez mieszkańców poruszałem na forum Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego dla miasta i powiatu toruńskiego, której jestem członkiem. Efekty zgłoszeń są zauważalne, np. zwiększona ilość patroli Policji i Straży Miejskiej  na terenie osiedla Na Skarpie, w lewobrzeżnej części Torunia.

W obecnej kadencji dużą wagę przywiązuję do spraw związanych z edukacją. Corocznie w budżetach miasta zabezpieczane są środki na prace remontowe w ZS nr 14. Z większych projektów wnioskowałem o rozbudowę Przedszkola Nr 12, w 2010 roku ma zostać wykonany projekt budowlany.

Współdziałanie z Radami Okręgu w tych dzielnicach, w których zostały powołane. Rada Okręgu Stawki od 2000 roku (wtedy była to Tymczasowa Rada Okręgu) była moją pierwszą szkołą samorządu lokalnego.

Systematycznie po konsultacjach z mieszkańcami i ich przedstawicielami składam Prezydentowi Miasta Torunia wnioski do budżetu miasta, które są dla mnie planem działania w kwestiach zasadniczych.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Z pewnością jest to rozpoczęty planowy proces likwidacji dróg gruntowych, gdzie najpierw określany jest zakres projektowy, który jest wskazaniem do budowy dróg w latach następnych. Konsekwentne wsparcie dla budowy przeprawy mostowej. Poprawa bezpieczeństwa przede wszystkim w ruchu drogowym poprzez stosowanie odpowiednich elementów spowalniających w budowanych drogach.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Niestety nie udało mi się doprowadzić do likwidacji niechlubnej wizytówki Torunia jaką jest zdewastowany i opuszczony budynek przy ul Podgórskiej, który „wita” podróżnych wjeżdżających do miasta pociągiem od strony Poznania. Nie zgadzałem się z propozycją wprowadzenia opłaty adiacenckiej na osiedlach, które zostały skanalizowane jako jedne z ostatnich na terenie Torunia – uchwała została wycofana.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Planuję systematyczną pracę, która wynika z zaspakajania potrzeb mieszkańców. Udzielając Panu odpowiedzi stwierdzam, że warto skatalogować moją działalność jako radnego na przykład w formie strony WWW, nie wykluczam, że ją założę w najbliższym czasie, gdyż jest to dobra platforma informacyjna.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Na dzień dzisiejszy nie podjąłem decyzji, czy zamierzam startować w następnych wyborach do Rady Miasta.

15 maja

Radni mają wolne.

14 maja

godz. 12.13

Odpisał radny SLD Marian Frąckiewicz. Odpowie na pytania do 22 maja.

13 maja

Nikt się nie odezwał. Nikt nie odpisał. Czyżby bojkot ze strony radnych?

12 maja

godz. 23.21

Bilans pierwszej doby: czterech radnych odpowiedziało na e-mail, dwóch odpowiedziało na ankietę. PO – 2, PiS-PT – 1, radni niezrzeszeni – 1, Czg – 0. Jutro powinno być lepiej: będzie konwent seniorów i może wieść o ankiecie się rozejdzie. Choć przyznam, że akcja już znacznie zwiększyła liczbę odsłon na stronie – nawet o 200 proc. (Statystyk nie ujawniam, ale już po tym wzroście widać, że blog ma niewielu czytelników.)

godz. 19.22

E-mail od radnego Józefa Jaworskiego. Treść wiadomości w pliku *.docx – na szczęście firmowa skrzynka czyta ten format. Odpowiedź jest krótka. Wiceprzewodniczący rady miasta proponuje spotkanie – z uwagi na obszerny zakres przesłanej ankiety i złożoność problematyki pracy rady miasta. Odpisuję więc i proponuję rozmowę w czwartek (20 maja) przed bądź w trakie sesji rady miasta.

godz. 14.26

Radny Jarosław Najberg przesyła odpowiedzi. Przyznaje, że pytania nie są proste. Oto odpowiedzi (pogrubienia – WG):

1. Proszę wymienić  10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu/Pani indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji:

Indywidualnie? Rada Miasta to organ kolegialny. Pojedynczy radny nic nie może przeforsować. Szczególnie, gdy jest niepokorny wobec poczynań Prezydenta. Mamy taki ciekawy ustrój samorządowy, w którym Prezydent może wszystko. Wystarczy, że ma zwasalizowanych radnych. Staram się być dostępny, można przyjść do mnie na dyżur, złożyć sprawę w moim internetowym biurze na www.najberg.pl/biuro lub zadzwonić na mój numer komórkowy. Torunianie zwrócili mi uwagę na wiele problemów z których udało się rozwiązać, takie jak: wycięcie zagrażających życiu drzew, załatanie dziur w jezdni, oczyszczenie z wieloletniej warstwy ziemi chodnika, budowa ulic na np. na osiedlu Letnia, korekty w rozkładach MZK, odśnieżanie chodników i ulic, oświetlenie ulic, udrożnienie strumyka, sprzątanie parku, koszenie zielska przy ulicach i inne. Interweniowałem też u urzędników w sprawach oświatowych, remontów szkół i przedszkoli. Mieszkalnych, jedna z rodzin, dziewięcioosobowa z niepełnosprawnym dzieckiem mieszkała w jednej izbie, komisja mieszkaniowa uwzględniła tą trudną sytuację. Gospodarczych, taksówkarze skarżyli się na małą liczbę miejsc postojowych i nieuczciwą konkurencję. Zainspirowałem i wspierałem  merytorycznie kibiców przy inicjatywie o nazwie ulicy Pera Jonssona. I wiele, wiele innych. Każda sprawa jest dla mnie ważna. Staram się być przygotowany i aktywny, choć czuję pewien niedosyt w kwestii mojej osobistej inicjatywności uchwałodawczej.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu/Pani zrealizować?

Gdyby patrzeć literalnie na program, który jest zamieszczony na stronie UM to: patrole policyjne na obrzeżach miasta się pojawiają, także dlatego, że miasto je dofinansowuje. Nawet czasami strażników miejskich widać, jednak w sprawie interwencji lepiej nie dzwonić, bo nie zawsze mają czas na szybką interwencję. A to nie buduje poczucia bezpieczeństwa. „Zielona fala” została wprowadzona na Grudziądzkiej, w następnej kolejności będzie Lubicka. Jednak nie jestem zadowolony z jej funkcjonalności. Z MZK walczę prawie codziennie, dyspozytorzy znają chyba już mój głos, jednak autobusy i tramwaje nadal pozostawiają wiele do życzenia. Szczególnie w kwestii punktualności i przepełniania. MZK jest źle zarządzana, ale Prezydent chroni dyrekcję. Działając w komisji  ds. Inicjatyw lokalnych wpieram przedsięwzięcia takie jak budowa placów zabaw, organizacja festynów osiedlowych (także parafialnych), wspieram animatorów kultury na osiedlach socjalnych. Współpracuję z Młodzieżową Radą Miasta i z Radami Okręgów. Ale nie mam złudzeń, że ewentualna realizacja jest tylko moją zasługą.

3. Czego Panu/Pani nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan/Pani najbardziej?

Nie ma mostu! Ogromne środki finansowe przeznaczane na jedną dyscyplinę sportu, przy jednoczesnym zaniedbywaniu sportu młodzieżowego. Deprecjonowanie Honorowego Obywatelstwa Miasta Toruń i innych wyróżnień, które niektórzy chcieliby wręczać hurtowo. Miasto nie przejęło od Wojska terenów po lewej stronie Wisły odciętych od poligonu obwodnicą poligonową. Brak realnego wspierania inwestorów. Brak miejsc w żłobkach i przedszkolach. Brak kompleksowych zmian w MZK. Kiepsko planowane i realizowane inwestycje: dziury w nowych drogach, rozpadający się basen na Hallera, przeciekająca Motoarena, niedziałająca fontanna  itp. Brak koncepcji wspierania rodzin mieszkających w lokalach socjalnych. Mam pełną świadomość, że jestem także współwinny zaniedbań i braków.

4. Jakie ma Pan/Pani plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Będę robił to co do tej pory. Czyli, 100% obecność na sesjach, aktywność na sesjach i komisjach, dyżury w Urzędzie i na Podgórzu. Blogowanie i komentowanie prasowych artykułów internetowych. Aktywne uczestnictwo w życiu miasta, np. w dyskusjach  otwartych w sprawie ESK i innych. Nie pozwolę na sprzedaż basenu przy ul. Bażyńskich, uważam że „Elana” powinna być wyremontowana ze środków miasta. Postaram się,  by miasto opracowało sieć przedszkoli i żłobków i zwiększyło dostępność tych instytucji. Postaram się by MKSy nie musiały płacić miastu za wynajem sal sportowych i basenów. Wystąpię do Prezydenta o dostosowanie bulwaru nadwiślańskiego do potrzeb matek i ojców  z wózkami oraz niepełnosprawnych, w tej chwili schody nie mają odpowiednich zjazdów. Zainicjuję nazwanie ronda przy Drzymały imieniem mojego idola politycznego  Jacka Kuronia. Pojawią się też pewnie inne pomysły i potrzeby.

5. Czy zamierza Pan/Pani wystartować  w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale nie wykluczam. W tej chwili jest jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie. Poczekam pokornie na oceny mojej dotychczasowej działalności i wtedy podejmę decyzję.

godz. 13.36

Dzwoni radny Jarosław Najberg. Podaję mu e-mail, na który ma przysłać swoje odpowiedzi.

godz. 11.08

Pierwsza odpowiedź na pytania od radnego Bartłomieja Jóźwiaka. Oto ona (pogrubienia – WG):

1. – powołanie Młodzieżowej Rady Miasta (kilkakrotnie składałem wniosek w tej sprawie – prowadziłem posiedzenie Młodzieżowej Rady Miasta, w trakcie którego wybrane zostały jej władze)
- Mikołajkowy Turniej Siatkówki – na terenie Zespołu Szkoł Ogólnokształcących nr 3
- Mikołajkowe spotkanie z książką – na terenie Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej (Na Skarpie)
- autobus nocny do Kaszczorka – na mój wniosek zaczął kursować autobus nocny do Kaszczorka – połączenie zostało utrzymane
- plac zabaw na ulicy Okólnej
- zabawa karnawałowa dla dzieci (czytelników Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej)
- kosze na śmieci na terenie Kaszczorka i osiedla Na Skarpie
- Ośrodek zdrowia w Kaszczorku
- Orlik Na Skarpie (jeden już istnieje) Powstanie jeszcze jeden pełnowymiarowy Orlik w poblizu zespołu szkół nr 2 oraz boisko ze sztuczną nawierzchnia przy zespole szkół nr 3
- powrót do oświetlania nocą ulic (zwłaszcza osiedle Na Skarpie)
- nasadzenia zieleni (tuje, krzewy, drzewa) zniszczonej w trakcie prac w ramach projektu ISPA na terenie Kaszczorka
- wykonanie ulic: Na Przełaj, Szczęśliwej, chodnika na ulicy Dożynkowej, nowe latarnie na terenie Kaszczorka (ul. Goplany)
- uchwała zakładająca ulgi dla przedsiębiorców tworzących miejsca pracy (apel w tej kwestii w imieniu klubu wygłosiłem podczas wystąpienia budżetowego-absolutoryjnego w 2009 r. oraz podczas uchwalania stawek podatków od nieruchomości również w 2009 r. – w efekcie przyjęta została uchwała przyznając przedsiębiorcom ulgi podatkowe jeśli utworzą oni nowe miejsca pracy) .

2. Konsekwentny remont basenów przyszkolnych na terenie całego miasta – zwłaszcza baseny przy szkołach Na Skarpie. Rozwój bazy sportowej (korty tenisowe przy Placu Cyrkowym, nowe boiska – w tym Orliki, place zabaw dla dzieci) na terenie lewobrzeżnego Torunia, osiedla Na Skarpie oraz Kaszczorka. Dbałość o zieleń w wymienionych dzielnicach (w tym zakresie bardzo dobra współpraca z Wydziałem Zielenii zwłaszcza dyrektorem Sz.Burakiem  – rekultywacja zniszczonej zieleni w Kaszczorku, prace w parku 1000lecia na Podgórzu, nasadzenia oddzielające mieszkańców od ruchliwych i hałaśliwych ulic. Integracja środowisk poprzez wydarzenia sportowe, charytatywne (mecz siatkówki, festyn osiedlowy w Kaszczorku, spotkania dla dzieci połączone z promocją czytania książek w Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej).

3. Nie udało mi się zrealizować dużego zadania o charakterze “ponad dzielnicowym” – tzn. budowy Aquaparku w Toruniu. Wciąż niedostatecznie chroniona jest miejska zieleń – zaśmiecane i dewastowane są lasy i parki. Wciąż niezrealizowane duże potrzeby w zakresie budowy (naprawy istniejących) dróg, miedzy innymi: ul. Turystyczna, Nieszawska, ulice osiedlowe w Kaszczorku, na Stawkach, Rudaku, Podgórzu i Czerniewicach.

4. Dalej zamierzam intensywnie działać w zakresie kultury, zwłaszcza w kontekście starań miasta o tytuł ESK – od dłuższego czasu postuluję aby projekty realizowane w ramach tych działań wyszły poza ścisłe centrum miasta i zagościły w poszczególnych dzielnicach miasta. Dyżury radnego będę prowadził normalnym trybem, tj: w budynku Urzędu Miasta oraz mobilnie – w zależności od potrzeb (mój telefon jest powszechnie dostępny – zawsze chętnie spotykam się z mieszkańcami w razie potrzeby). Moja strona radnego funkcjonuje od dłuższego czasu. Od kilku miesięcy prowadzę rozmowy ze środowiskami akademickimi na temat możliwości zorganizowania przez miasto programu stypendialnego dla studentów i doktorantów studiujących kierunki pożądane przez pracodawców działających w Toruniu. Chciałbym aby jeszcze w tej kadencji swoją prace i dokonania zaprezentowało Radzie Miasta Biuro Obsługi Inwestora.

5. Chciałbym kandydować po raz kolejny do Rady Miasta ze swojego Okręgu wyborczego. W obecnej kadencji wiele sie nauczyłem i zdobyłem doświadczenie, dzięki któremu jestem w stanie lepiej wypełniać obowiązki radnego i pracować dla miasta. Kolejna kadencja będzie niezwykle istotna dla rozwoju całego miasta – realizowana będzie najważniejsza inwestycja czyli Most drogowy przez Wisłę. Co równie ważne będzie to okres nowej perspektywy budżetowej UE – Toruń będzie musiał wypracować nowe, aktywne mechanizmy pozyskiwania środków unijnych ale także szukać innych źródeł finansowania inwestycji i zwiększania dochodów budżetu miasta. Palącą koniecznością jest sprawniejsze przyciąganie i pozyskiwanie inwestorów do Torunia, którzy ulokują tutaj swoje inwestycje, stworzą nowe miejsca pracy dla wykwalifikowanej pracowników i zasilą kasę miejską podatkami. Wciąż bardzo dużo pozostaje do zrobienia w zakresie remontów i budowy ulic praktycznie na wszystkich osiedlach Okręgu nr 1.

Do odpowiedzi radny załączył 14 plików (są to w większości wnioski i pisma skierowane do prezydenta Torunia, szefa rady miasta czy dyrektora MZK), a także plakat zapraszający na turniej siatkarski mężczyzn, który organizował wspólnie z V LO w 2007 r.

godz. 10.54

Radna Krystyna Dowgiałło odpisuje i dziękuje za przełożenie terminu na przyszły tydzień.

godz. 10.18

Pod wpisem pojawia się komentarz radnego Jarosława Najberga. Zacytuję w całości: “Jasne, że odpiszę Panu Redaktorowi. Niestety ze służbowym komputerem mam problemy. Padł mi system i nie mam dostępu do służbowej poczty, a nawet jak działa to nie mogę wysyłać poczty z innego punktu dostępowego niż urzędowy (ot takie utrudnienie dla opozycji). Ale czytuję Pana bloga :) Pozdrawiam”. Zupełnie mnie nie interesuje, kto serwisuje laptopy radnych, z jakiego systemu korzystają nasi rajcy, co im tam zainstalowano, jak dużo gigabajtów mają w katalogu “Temp”… Najważniejsze – tu zagrywka pod publikę – w jaki sposób wykorzystują i jak często korzystają radni z laptopów, z których każdy kosztował po 4 tys. zł. Ale czy to zdopinguje rajców?

11 maja

godz. 23.56

Opublikowałem wpis na blogu. No to teraz posypią się odpowiedzi od radnych… (Pierwotnie planowałem opublikować go po tygodniu lub dwóch, gdy już dostanę kilka odpowiedzi. Nie sądzę jednak, aby nasi radni byli zapalonymi internautami, co więcej, aby mieli adres tego bloga w swoich ulubionych.)

godz. 20.58

Jest! Odpowiedziała Krystyna Dowgiałło. Chętnie odpowie na ankietę, ale ma dużo obowiązków w tym tygodniu. Proponuje, że prześle odpowiedzi w połowie przyszłego tygodnia. Odpowiadam krótko: Nie ma problemu.

godz. 17.29

Dostałem pierwszą odpowiedź. Nie udało się dostarczyć wiadomości na adres: j.chamarczuk@um.torun.pl, czyli radnej Lidii Chamarczuk-Mazurek. Racja! To głupia pomyłka. Powinno być l.chamarczuk. Jak mogłem się pomylić, kopiując adres ze strony magistratu? Śledztwo okazało się zbędne. To magistrat błędnie podaje adres. I pewnie dlatego nikt nie pisze do radnej.

godz. 17.21-17.25

Wysłałem więc 11 maja (tuż po godz. 17) 25 e-maili do 25 toruńskich radnych z prostymi, wręcz ocierającymi się o banał pytaniami. A wszystko to pod hasłem: “Szanowny Panie/Pani, przygotowuję publikację podsumowującą działania rady miasta w ciągu ostatnich trzech i pół roku”.

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu/Pani indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.
2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu/Pani zrealizować?
3. Czego Panu/Pani nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan/Pani najbardziej?
4. Jakie ma Pan/Pani plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?
5. Czy zamierza Pan/Pani wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Proszę o odesłanie odpowiedzi jak najszybciej.

Młoda krew bardzo chce do Rady

Tym razem na tapetę wezmę niejakiego Jacka Kowalskiego (niestety w Google ciężko go znaleźć, bo to hasło ma ponad 38 tys. wyników), być może przyszłego radnego PiS. Otóż ten 28-letni „polityk” od października prowadzi bloga. Stawia sobie jeden cel: zasiąść w fotelu radnego po tegorocznych wyborach. Raczej mu się to nie uda.

Uśmiech Jacka Kowalskiego (internet, paint)

Uśmiech Jacka Kowalskiego (internet, paint)

Kowalski bowiem nie ma nic do zaproponowania. Przy pierwszej wizycie na stronie niemal od razu kliknąłem na podstronę „Program”. A tam znalazłem tylko pedeefy z programem Prawa i Sprawiedliwości. Kowalski w ogóle nie pokusił się, by dodać cokolwiek od siebie. Dyskwalifikacja. Kontakt z Kowalskim jest możliwy, ale tylko za pomocą specjalnego formularza. Nie znajdziemy tam komórki, e-maila, gg, skype, nie ma linka do profilu w N-K, FB i w innych tego typu serwisach. Żałość.

Jedźmy dalej. Nudne i ograne jest również logo strony ze zdjęciem Kowalskiego zmontowanym z  panoramą Starówki. To tak oczywiste, że nie zamierzam ciągnąć tego wątku. Czas na galerię zdjęć. W kategorii „Polityka” nie mogło zabraknąć fotek z politycznymi tatusiami, mamusiami i mentorami np. Zbigniewem Girzyńskim (Kowalski promuje książkę posła-historyka na swojej stronie) i Nelly Rokitą, której ściska dłoń (bez rękawiczki). Jest plakat wyborczy z 2006 r., gdy Kowalski był „trójką” na liście PiS. Na hasło „Nie ma jak Kowalski” nabrało się 597 osób. „Uzyskany wynik (…) choć nie pozwolił mi uzyskać mandaty radnego, to jednak zmobilizował mnie do wzmożonej pracy, która mam nadzieję zaowocuje w przyszłości” – pisze o sobie Kowalski.

Są też prywatne fotki ze ślubu, pielgrzymek na Jasną Górę, wycieczek, z pomnikami m.in. kardynała Wyszyńskiego i marszałka Piłsudskiego. To oczywiście jasne sygnały dla wiadomego elektoratu. Myśl przewodnia strony Kowalskiego to: zasiąść w fotelu radnego i jak najwięcej dołożyć urzędującemu miłościwie Michałowi Zaleskiemu.

Bo odwiedzających na stronie wita też licznik. Możemy śledzić na żywo, ile czasu zostało do końca kadencji prezydenta Michała Zaleskiego. A pod tym modułem znajdziemy listę radnych, którzy głosowali za ostatnią podwyżką cen biletów ze wskazaniem, którzy zostali wybrani w okręgu nr 3, czyli okręgu Jacka Kowalskiego.

Przejdźmy do najciekawszej części tej strony „Mój komentarz”. Kowalski bije gdzie popadnie i w kogo popadnie. Na oślep. Wiesza psy na Owsiaku i WOŚP, premierze, pośle Palikocie (na myśl o nim i jego sztucznym penisie chce mu się wymiotować), Piesiewiczu (ma nudności, słuchając historii o aferze związanej z senatorem) oraz Niesiołowskim („mrowie przechodzi po plecach”), Jaruzelskim („zdrajca Polski”).

Dużo miejsca Kowalski poświęcił wojenkom radnych o bilety MZK. Zapowiedział nawet, że złoży obywatelski projekt uchwały obniżający ceny, jeśli wojewoda nie uchyli obowiązującej uchwały. Pełno tu populizmu: „budowa fontanny, która więcej działa niż działa, kosztowała nas 3,4 mln złotych. Wniosek nasuwa się jeden – gdyby nie szastano pieniędzmi na lewo i prawo to nie musielibyśmy teraz dopłacać do MZK”.

Wcześniej też pisał do ministra kultury, marszałka i prezydenta w sprawie spektaklu „Przedostatnie kuszenie Billa Drummonda”, podczas którego były palone pieniądze. Żądał – jako podatnik – wstrzymania dotacji dla teatru i wyciągnięcia wniosków dyscyplinarnych. I znów tani populizm: „W kraju, w którym panuje bezrobocie, ludzie bez środków do życia szukają jedzenia w śmietnikach, dzieci przychodzą głodne do szkół (…) tolerowanie tego typu zachowań w imię wolności sztuki jest wysoce naganne”.

Kowalski też skrupulatnie zamieszcza życzenia z okazji Bożego Narodzenia, 11 listopada (cytuje Mazurka Dąbrowskiego), Dnia Nauczyciela, Nowego Roku.

Kto głosował za podwyższką? (internet, paint)

Kto głosował za podwyższką? (internet, paint)

Pominę tu błędy ortograficzne np. w pisowni „nie” z przymiotnikami w stopniu najwyższym. Ale naprawdę dziwnie wygląda słowo “podwyżka” w wykonaniu Kowalskiego. Pomijam już nazwę klubu prezydenckiego, która brzmi “Czas gospodarzy”.

Na koniec pytanie: Jaką wizję Torunia ma Kowalski? Co chciałby zrobić dla torunian? Co zmienić w mieście? Itp., itd. Na jego stronie nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania, dlatego też nie załączam do niej żadnego odnośnika.

Muszę się wylaszczyć! I pokazać gołą klatę!

Kilka miesięcy temu słowo „wylaszczyć” biło rekordy popularności. W słownikach PWN go nie ma. Jedni tłumaczą to wprost: „zrobić z siebie bóstwo”, „zrobić z siebie laskę”. Wylaszczył się m.in. europoseł Wojciech Olejniczak, pokazując owłosioną klatę na okładce „Wprost”. Wylaszczają się też lokalni politycy, urzędnicy i prezesi spółdzielni. Na Naszej-Klasie.

Szukać nie trzeba daleko. Swoją gołą i owłosioną klatę pokazał tam m.in. Zbigniew Rasielewski, szef klubu PiS-PT w Radzie Miasta.

Radny PiS Zbigniew Rasielewski (źródło: Nasza-Klasa)

Radny PiS Zbigniew Rasielewski (źródło: Nasza-Klasa)

Zamiast pozować ze Zbigniewem Ziobrą lub Kaczyńskimi, radny Rasielewski mógłby tym zdjęciem okleić słupy podczas najbliższych wyborów. Z pewnością (choć taka pewność nie przystoi mi nie tylko jako dziennikarzowi, ale też jako mężczyźnie) podbiłby serca niektórych pań, nie tylko sympatyczek moheru. Niestety, radny zablokował możliwość komentowania zdjęć.

Z sympatyczkami moheru nie ma za to problemów poseł PiS (nie uwziąłem się na PiS) Zbigniew Girzyński (zawsze mam dylemat, czy przez „rz” czy „ż”). Zacznijmy od quizu: Ile zdjęć w swoim profilu NK ma Girzyński? A) 5, B) 15, C) 138. Oczywiście, poprawna jest odpowiedź „C”. Na 138 fotek znalazło się kilka kwiatków. Poseł np. bawi się w wodzie z synem. Są też „niegrzeczne” zabawy z czasów studenckich.

Poseł PiS Zbigniew Girzyński (źródło: Nasza-Klasa)

Poseł PiS Zbigniew Girzyński (źródło: Nasza-Klasa)

Swojej klatki piersiowej nie wstydzi się również Czesław Degórski, wiceprezes spółdzielni mieszkaniowej Kopernik, były radny SLD. Co więcej, chętnie pozuje do zdjęć, pijąc piwo (na jednym z nich ma na sobie nawet koszulkę Radia Gra).

Czesław Degórski, wiceprezes Kopernika i były radny SLD (źródło: Nasza-Klasa)

Czesław Degórski, wiceprezes Kopernika i były radny SLD (źródło: Nasza-Klasa)

Przebieranki, a nie rozbieranki, lubi za to radny PO Bartłomiej Jóźwiak, który także grywa w badmintona na środku jeziora i w paintballa.

jozwiak

Radny PO Bartłomiej Jóźwiak (źródło: Nasza-Klasa)

(A tak zupełnie na marginesie. Zrywałem boki, kiedy odwiedziłem profil Tadeusza Wierzby, czyli szefa wydziału ochrony ludności Urzędu Miasta, który odpowiada za nasze bezpieczeństwo. Pan Wierzba okazał się bezbronny w obliczu ataku Śledzika. Postanowił powiedzieć mu „nie” i napisał: „proszę mnie wylogować ze śledzika”. Prośby nie wysłuchano.)

The best of… Andrzej Pałucki

Po długiej przerwie – bynajmniej nie urlopowej – znów biorę się „samplowanie” tego, co znajdę w internecie, czyli mówiąc prościej, porządkowanie chaosu. I znów uciekam od tytułu blogu. Tym razem akcja będzie się rozgrywać we Włocławku. Nie miałem jeszcze szczęścia spotkać się z prezydentem Andrzejem Pałuckim.

Tradycyjnie Paint

Andrzej Pałucki (obróbka w Paint)

Nie mam pojęcia, jak oceniają go włocławianie. Nigdy nie słyszałem jego głosu. Dość ciekawy portret można jednak zbudować na podstawie jego wypowiedzi (korzystałem tylko z tych, które można znaleźć w sprawozdaniach z sesji Rady Miasta). Pałucki ma poczucie humoru (do mnie ono jednak nie trafia), lubi pouczać, celnie łaje swoich politycznych przeciwników, często mówi o sobie w osobie trzeciej i jest tradycjonalistą. Kim jest, a raczej kim nie jest Andrzej Pałucki? Oddajmy głos prezydentowi. (Pisownia oczywiście oryginalna.)

Nie jestem ufoludkiem
„To jest jak z ufoludkiem – wszyscy o nim wiedzą, tylko go nikt nie oglądał!”
„(…) jeszcze mnie dokładnie zrewidowano i wylegitymowano, zanim wszedłem do senatu, w związku z tym nie miałem szans zabrać kogokolwiek, bo musiałem się przez te bramki prześlizgnąć sam, opróżniając wszystkie kieszenie, zdejmując pasek od spodni, bo brzęczał”.

Nie jestem lekarzem
„W pewnej chwili gdy wypowiadał się Pan Poseł Zbonikowski, to ledwo się powstrzymałem, by nie krzyknąć czy na Sali jest lekarz? Takiego konglomeratu bzdur jeszcze nie słyszałem – od osoby, która za publiczne pieniądze jest utrzymywana. (…) podobno jest Pan reprezentantem RP a zachowuje się Pan poniżej poziomu teraz pokrzykując sobie na sali. Ale to nie jest wyjazd zagraniczny, w związku z czym proszę powstrzymać emocje (…)”
„Nie chcę zejść do tego poziomu, bo bym musiał być w podziemiu”.

Nie jestem wandalem
„(…) chcę Państwu oświadczyć uroczyście, że nie obdrapałem żadnego budynku w Śródmieściu, ani nie powybijałem szyb, szczurów też nie wypuszczałem”.

Sesja Rady Miasta z 30 marca i 6 kwietnia br.

Nie jestem średniowiecznym władcą
„(…) nie czuję się jak średniowieczny władca”.

Nie jestem błaznem
„(…) nie przyszedłem tu pracować na rozśmieszanie mieszkańców Włocławka”.
„To, że mam uśmiechniętą twarz, to nie znaczy, że się z kogoś śmieję”.
25 maja br.

„Ja Panu nie przeszkadzałem panie pośle (Zbonikowski – przyp. WG). Będzie Pan miał czas na zadawanie pytań – macie Państwo okazję zobaczyć kulturę polityczną niektórych parlamentarzystów. Jest to dobry, kliniczny przypadek”.
20 października 2008 r.

Nie jestem magikiem
„(…) zaczynam podejrzewać, że myli Pan pojecie menadżera z magikiem. Ponieważ tutaj Koperfild byłby potrzebny, żeby wyczarować tych, którzy nie chcą zarobić(…)”
28 kwietnia 2008 r.

Nie jestem masochistą
„Dla mnie, jako Andrzeja Pałuckiego, żadna podwyżka nie jest akceptowalna, bo jak mi podniosą na czymś 5 zł i mnie ktoś zapyta, czy jestem zadowolony, to nie jestem masochistą i na pewno nie powiem, że jestem zadowolony”.
„Natomiast mam złą wiadomość dla Pana Przewodniczącego Władysława Skrzypka. Otóż niestety, muszę Pana zmartwić – balangi nie będzie, ponieważ ośrodek jest już dawno sprzedany”.
1 grudnia 2008 r.

Brzydki prezydent?
Tak więc przede wszystkim proszę czytać to, co proponujemy nie pod kątem, że brzydki Prezydent nie chce zrealizować postulatów „ładnych” radnych – tylko „brzydki” Prezydent patrzy na to, czy popadniemy w zarząd komisaryczny?”
„Nie będę się bił w piersi tam, gdzie nie ma takiej potrzeby a pytania wynikają nie z troski, tylko z nieznajomości dokumentów. (…) Oczywiście, Państwo, jako radni możecie postulować przeróżne rzeczy, w tym pisania wszystkiego po 10 razy”.
11 stycznia 2008 r.

Nie jestem wróżką
„Ja nie wiem, czy dożyję jutra. W związku z tym Pan wybaczy, że we wróżkę nie będę się bawił”.
29 października 2007 r.

Jestem tradycjonalistą
„Nie, nie podzielam Pani opinii na temat zasad pisania tych wyrazów z następujących powodów: jestem tradycjonalistą i tak mnie uczono jeszcze w szkole. Ponadto Urząd dysponuje programem  komputerowym do wychwytywania błędów i ten system elektroniczny, też jest tradycjonalistą i pozostawił to w tym samym kształcie”.
27 sierpnia 2007 r.

Ciąg dalszy być może nastąpi.

Wojna rajców 1.1 (Włocławek)

29. sesja. 25 maja. Sala nr 4 Urzędu Miasta Włocławek. Obecnych 20 radnych. Akcja!

Czołówka serialu (Stock.XCHNG z niewielką pomocą Painta)

Czołówka serialu (Stock.XCHNG z niewielką pomocą Painta)

Radny Władysław Skrzypek: Chciałbym pod obrady wnieść punkt, który by dotyczył dyskusji nad rewitalizacją placu Wolności. A teraz powiem – dlaczego? (…) (Uzasadnienie tego wniosku zajmuje ok. pół strony „dwunastką” w Wordzie).

Przewodniczący Rady Miasta Rafał Sobolewski: Panie Prezydencie. Ja myślę, że jako uzasadnienie to wystarczy.

Skrzypek: Ale proszę mi nie przerywać – ja już kończę – proszę mi nie przerywać (pogrubienia – Teka Toruńska).

Sobolewski: Panie Prezydencie – były – Panie wiceprzewodniczący, jeżeli będzie się Pan tak zachowywać.

Skrzypek: Proszę mi nie przerywać.

Sobolewski: Zamknę za chwilę sesję Panie Prezydencie.

Skrzypek: Proszę mi nie przerywać – kultura obowiązuje.

Sobolewski: Kultura obowiązuje – ja Panu przerywam i odbieram Panu głos i ogłaszam przerwę minutową i proszę radnych, aby wyszli i nie będę akceptował Pana zachowania. (Przerwa w obradach od 9.24 do 9.31.) Chciałem powiedzieć, że naprawdę nie będę tolerował takiego zachowania, które zmierza do tego, aby kontynuować wypowiedź po tym, kiedy Przewodniczący odbiera głos. I jeżeli będzie taka sytuacja się powtarzała, nie ogłoszę przerwy minutowej, czy dwuminutowej dla uspokojenia sytuacji, czy mówiącego, tylko ogłoszę przerwę tygodniową. I będziemy się spotykać do skutku! (…)

Prezydent Włocławka Andrzej Pałucki (informuje o tym, co się działo między sesjami): (…) Dnia 11 maja spotkałem się z wicepremierem i ministrem gospodarki Panem Waldemarem Pawlakiem, który gościł we Włocławku na zaproszenie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. (…)

Radny Marek Kalinowski: (…) Słuchając wystąpienia, czy właściwie słuchając odczytywanego sprawozdania przez Pana Prezydenta to taka się rodzi wątpliwość, że to w zasadzie jest kronika towarzyska średniowiecznego władcy. A jakby nie być łaskawym dla Pana, to już to raczej Panu nie grozi. (…) W ogóle, czego się Pan nie dotknie, to zawsze są protesty (…)

Skrzypek: (…) To jest Panie Prezydencie – nie chcę mówić, że kłamstwo, ale oszukiwanie mieszkańców. Ma Pan 48 godzin – może mnie Pan zaskarżyć, że mówię nieprawdę. I Pan, jako Eurodeputowany startuje a Pan w błąd wprowadza mieszkańców miasta Włocławka. (…) Następna sprawa – ja nie usłyszałem w tym sprawozdaniu od Pana Prezydenta – nie usłyszałem – o przetargach najważniejszych – na oświetlenie mostu. Nie wiem, czy nie dosłyszałem? Chciałem Państwu powiedzieć – na Komisji Budżetu, jak spytałem o oświetlenie mostu Pana Naczelnika z Panem radnym Mazierskim – On nie wie! – on nie wie! – szuka komórki, dzwoni – on nie wie!. Dopiero Pan Mazierski powiedział, że był jeden oferent i dopiero .. – to jak to? – Naczelnik, żeby nie wiedział o takim ważnym przetargu? Dzwoni na Komisji z komórki? Panowie – co my tacy jesteśmy radni głupcy? Damy się oszukać? Chcecie Państwo z nas zrobić głupich, nienormalnych, że wszystko to Wasze to jest dobre a nasze, to jest złe? My źle chcemy dla miasta? Ja się pytam: to po co my tu jesteśmy? (…)

Sobolewski: (…) Jesteśmy w punkcie, który mówi, ze zadajemy pytania, dotyczące informacji złożonej przez Prezydenta z działalności w okresie międzysesyjnym, w związku z czym proszę tak konstruować swoja wypowiedź i wysilić szare komórki, aby to było pytanie.

Radny Jarosław Chmielewski: Przysłuchując się kwadransom Prezydenta – też w okresie międzysesyjnym – ciągle Pan Prezydent poucza radnych, mówi jak są niewłaściwie przygotowani do pewnych rzeczy. Chciałbym zapytać, czy Pan Prezydent z naszych publicznych pieniędzy płaci za te kwadranse Prezydenckie tak, jak radni, którzy płacą za swoje wystąpienia w Telewizji Kujawy? – czy też Pan prezydent również płaci ze  swoich prywatnych pieniędzy? (…)

Radny Andrzej Kazimierczak: (…) Będziemy zawsze popierali decyzje słuszne, obojętnie kto będzie Prezydentem. I jeśli ten Prezydent podejmuje decyzje, które w naszym mniemaniu są słuszne – również będziemy je popierali. Nie stosujemy zasady, że na złość mamie odmrożę sobie uszy. Niestety tak jest. My nie jesteśmy przywiązani do swoich mandatów. Staramy się w miarę swoich możliwości zrobić coś pożytecznego dla miasta. (…)

Pałucki: (…) Tak się składa, że nie mam na co odpowiedzieć, bo żadne z pytań nie było pytaniem, związanym z informacją międzysesyjną. Wszystkie były interpelacjami a taki punkt będzie w przyszłości. (…) Kolejna rzecz: Pan radny to już w ogóle opowiada ciągle Polityczne rzeczy. Proszę zwrócić uwagę, jak wiele merytoryczności jest w wypowiedzi, ze składam informację, jak średniowieczny władca. Ja w przeciwieństwie do Pana radnego Kalinowskiego w średniowieczu nie żyłem, więc trudno jest mi się odnieść szczegółowo, ale nie czuję się jak średniowieczny władca, w przeciwieństwie do tego, co Pan twierdzi. (…) Pan wymaga ode mnie, abym opowiadał o tym, gdzie, kto na kogo napluł, kogo powyzywał  na ulicy, bądź zrobił jakąś zadymę. (…) A więc proszę mnie tutaj nie wkręcać w jakieś mechanizmy populistyczno-zadymiarskie, co czyni Pan na każdej sesji Rady Miasta. A więc proszę nie pokrzykiwać teraz na Sali. Ja nie pokrzykiwałem, jak Pan zabierał głos. Proszę kontynuować swoją linię, pewnie Sądy dalej będą miały zajęcie. (…) Pan radny Skrzypek zarzuca mi, że oszukuję mieszkańców i oczywiście dokonałem przestępstwa projektując na placu Wolności bezkolizyjne przejścia a więc eliminujące kolizję ruchu pieszego ruchem samochodowym. Panie radny – jest taka instytucja, która nazywa się Prokuraturą. Proszę złożyć wniosek, że dokonałem przestępstwa – rozstrzygniemy tę kwestię bez przepychanek słownych. Ja jestem bardzo spokojny a Pan będzie miał czyste sumienie, że przestępcę Pałuckiego – zamknięto. Dalej nie będę tego kontynuował, bo reszta trochę śmiesznie brzmi a ja nie przyszedłem tu pracować na rozśmieszanie mieszkańców Włocławka. Natomiast jeśli chodzi o wypowiedzi Pana radnego Chmielewskiego, to są to stricte polityczne wypowiedzi – nie ma tutaj żadnej gospodarczej wypowiedzi. (…) Jeżeli Panu przeszkadza pomnik „Ludziom pracy”, bo Pan nie jest człowiekiem pracy – to już Pański ból. (…) Nie wiem w jakim mieście Pan ogląda telewizję, ale we Włocławku nie ma „Kwadransa Prezydenckiego”, w związku z tym nie mogę się ustosunkować, gdybym nawet chciał mimo, ze nie ma to nic wspólnego z moja informacją międzysesyjną. A więc proszę nie mieszać i nie mówić, ponieważ radny powinien swoje miasto znać.

Kalinowski: Ja wiem, że Pan lubi czasem dowcipasy opowiadać, ale mi się wydaje, że to akurat ani czas, ani miejsce – wie Pan? Tak nie ma co się uśmiechać, bo naprawdę sprawa jest bardziej poważna niż pewnie to się Panu wydaje. (…)

Pałucki: (…) Pan radny Kalinowski już tak ma zmiksowane pojęcia, że nawet imputuje mi, że śmieję się z kupców, czy mieszkańców Włocławka. To, że mam uśmiechniętą twarz, to nie znaczy, że się z kogoś śmieję. Bardziej śmieszą mnie Pańskie wypowiedzi, a martwi mnie to, że aż tyle problemów jest w mieście. A do tych problemów podchodzimy w sposób polityczny – podkreślam z całą mocą – polityczny – i właściwie robi Pan hucpę z poważnych rzeczy gospodarczych. I ja na tym zakończę i z Panem nie będę polemizował, ponieważ jest to ewidentna strata czasu.

(Czas na interpelacje.)

Skrzypek: (…) Byłem w ubiegłym tygodniu o godzinie 22.00 na tamie przy krzyżu księdza Popiełuszki, który poległ męczeńską śmiercią. (…) Co zastałem na tym placu? – aż mnie wstyd było wobec ludzi, którzy tam i wycieczek, bo było tam kilka autokarów. Porozrzucane kosze, puszki od piwa Proszę Państwa, wybita w krzyżu dziura, gdzie rękę można włożyć. Czy ta dziura ma symbolizować ukrzyżowanie Chrystusa? Jest wybita. Nikt nie pilnuje. W  poprzedniej kadencji stać mnie było – tak – stać mnie było opłacać człowieka, który pilnował ten krzyż i był piękny. Oświetlenie bździ. Panie Prezydencie, nie oraz się, ale bździdło jest. Jedna lampka na dole, dwie na ramionach i takie oświetlenie. Co to za oświetlenie? 25 rocznica męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki i miasto nie potrafi uszanować swojego męczennika? Miasto, które ma największą atrakcję. (…) Ja mówiłem poprzednio o barze mlecznym. Mieszkańcy domagają się baru mlecznego. (…) Włocławek mamy rozkopany. To dobrze, że się dzieje i remonty idą. Ale Panie Prezydencie = opinia publiczna, to nie są matoły ze wsi! Potrzebuje informacji, kiedy zostanie remont zakończony – od kiedy do kiedy? Kiedyś prasa pisała a teraz prasa boi się pisać? Ja nie wiem, co się z tą prasa stało? Teraz boi się pisać, kiedy remont zakończy się, nie atakuje Prezydenta, śpi! Prasa śpi! Tak, ma dobrze, że ja nie wiem! (…) A powiem Państwu, że w Londynie byłem. Widziałem oznakowanie. A Londyn teraz wprowadził w najbardziej ruchliwej ulicy wszystkie znaki zdjął – i obserwuje jak to się sprawdza. Do tej pory się sprawdzało – wszystkie znaki zdjął! A u nas  ładuje się znaki, na przejściach dla pieszych słupki się stawia! )…)

Sobolewski: Ja, jako Przewodniczący Rady Miasta Włocławek i osoba, która mieszka w mieście, chciałem uzupełnić tutaj wypowiedź – myślę, że tutaj Pan się zgodzi – Pana Przewodniczącego Władysława Skrzypka, ze używając określenia „matoły ze wsi”, nie chciał nikogo urazić i to była tylko taka przenośnia.
(Uchwała o zmianie budżetu na br.)

Skrzypek: (…) Ja się pytam: Kto decydował, żeby ta ulica była naprawiana, jak ona jest w dobrym stanie? To po co my ten plan zagospodarowania przestrzennego ustalamy? Czy nas się w bambucho robi? – się pytam! Po co są radni? (…) Proszę Państwa – nie mogę się zgodzić, jako były Prezydent, jako radny – za dwa miliony, za ponad 2 miliony – ponad 2 miliony oświetlenie mostu. Proszę Państwa: Rozmawiałem z mieszkańcami miasta Włocławka  i wiecie co powiedzieli? – to my za 2 miliony z łuczywami staniemy i będziemy most oświetlać! Czy nam potrzeba takiego oświetlenia? Za te pieniądze, to byłby blok pobudowany dla tych najbiedniejszych mieszkańców miasta Włocławka! 2 miliony złotych – i powiem – ja się spytam: Panie Naczelniku ilu w przetargu brało udział? – Pan mi Powie! – czy może mi Pan dzisiaj powiedzieć, ile osób ? – 1 osoba brała w przetargu udział! – Proszę Państwa – 1 osoba! I to, co powiedział Pan radny Sobolewski – jestem za tym, żeby ten przetarg odwołać i na nowo rozpisać. Dziękuję – a nie  trwonić ciężkich pieniędzy podatników! Można je inaczej wydawać a nie hojną ręką robi się oświetlenie. Most pięknie wygląda w nocy! – a nie dwa miliony na most – 50 tys. dawać! Wybudowałbym blok dla najbiedniejszych, którzy mieszkają pod mostami, nie maja gdzie mieszkać – w tunelach! (…)

Sobolewski: (…) Żałuję, ze nie ma Prezydenta. Ja myślę, że można byłoby poprosić, żeby przyszedł dlatego, ze tak naprawdę to On jest gospodarzem tej uchwały i mógłby podjąć decyzję, że na wniosek radnych rezygnuje z tego zapisu w uchwale zmieniającej uchwałę w sprawie budżetu miasta na 2009 rok i wtedy, gdyby coś takiego miało miejsce – chyba, że pojawia się jeszcze inne warunki – moglibyśmy podjąć tę uchwałę. W związku z czym mam taką prośbę, aby poinformować Prezydenta, że oczekujemy na Niego. (…) (Kilka minut później.) (…) Chciałbym zapytać: Czy na Sali jest obecny dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg? – no, przyznam, ze jest to trochę uciążliwa sytuacja dla radnych, jeżeli mamy procedować nad sprawami związanymi z budżetem miasta, wielomilionowymi inwestycjami a na Sali nie ma dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Prezydenta – również. W związku z czym ogłaszam 5-minutową przerwę (…) (Po przerwie.) Nie ma jeszcze Pana Dyrektora Kossedy? – nie ma.

Kalinowski: (…) Ponieważ nie ma ani Pana Prezydenta ani Pana dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg, to ja w takim razie proszę, żeby nie blokować prac nad porządkiem sesji, żeby ten punkt przełożyć na koniec sesji, bo możliwe, że któryś z tych Panów by się pojawił.

Sobolewski: (…) Wniosek został złożony. Kto z Pań i Panów radnych jest za przesunięciem punktu dotyczącego zmiany w uchwale budżetowej na koniec dzisiejszych obrad w nadziei na to, że dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Prezydent pojawią się na Sali, proszę o podniesienie ręki. Kto jest przeciwny? Kto wstrzymał się od głosowania? (…) W głosowaniu wzięło udział 20 radnych i przy 18 głosach za, 2 przeciw i braku głosów wstrzymujących się, wniosek uzyskał wymaganą większość, w związku z czym odłożyliśmy głosowanie nad tym punktem do końca sesji w oczekiwaniu na dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Prezydenta.

(Trochę później.)

Sobolewski: (…) Chciałem wyjaśnić, że to z wiceprzewodniczącym Władysławem Skrzypkiem chowaliśmy przez chwilą koperty, nie było związane z podejmowanymi za chwilę uchwałami, tylko pokarzę – było to zaproszenie od Demokratycznej Unii kobiet na Dzień Matki. A z racji tego, że filmowane są nasze obrady, czułem się zobowiązany do tego, żeby wyjaśnić ten fakt.

(I na koniec budżet. Jest dyrektor MZD.)

Sobolewski: (…) No, złożona jest autopoprawka,  złożone zostały dwie autopoprawki. Natomiast, jeżeli ja używam sformułowania „autopoprawką”, to mogę użyć takiego sformułowania dlatego, że autopoprawka jest sumą autopoprawek, choćby było ich nawet 100. Dobrze myślę? Dobrze myślę. Liczy się summa summarum to, że zostało autopoprawione przez Prezydenta, w tym przypadku przez zastępcę prezydenta, który ma do tego prawo, bo tak stwierdził Pan Gruszkowski, który jest radcą prawnym w naszym Urzędzie.

Kazimierczak: (…) Chciałbym poprosić o 10 minut przerwy przed tym głosowaniem.

Sobolewski: Ogłaszam 5 minut przerwy.

(Uchwała przeszła. Jeszcze wolne wnioski.)

Kalinowski: (…) Ja sobie kiedyś na posiedzeniu komisji chciałem być dowcipny i jak to z moimi dowcipami wychodzi i powiedziałem, że mi sprawy kultury to mi za bardzo na sercu nie leżą, bo ja tak raz do roku chodzę do teatru. Oczywiście to właśnie w tej notatce dziennikarza, który opisywał to – też jakby moje nazwisko padło – dziękuję bardzo temu dziennikarzowi, że mi robi bezpłatną reklamę – ale był łaskaw napisać, że Marek Kalinowski to ćmo, owo i tamto i , że raz do roku chodzi do Teatru itd. Chciałem powiedzieć, że do Teatru to ja chodzę trochę więcej. W tym roku jak sobie policzyłem, to byłem 5 razy w tym 3 razy w Warszawie, co zawsze wiąże się z pewnymi kosztami, które ponoszę z własnej kieszeni. Nie chodzę nigdy do Teatru na darmowe miejsca jak niektórzy prominentni przedstawiciele władzy samorządowej. W związku z powyższym ja tylko chciałem w tej kwestii zabrać głos – żeby była sprawa jasna. (…)

Sobolewski: Chciałem tylko zapytać, czy 5 razy to Pan był w ogóle, czy w tym roku? – bo tego właśnie nie usłyszałem.

Kalinowski: W tym roku.

Sobolewski: Ja jeszcze chciałem złożyć oświadczenie, że byłem więcej razy niż Pan Marek Kalinowski w Teatrze – jeżeli mógłbym w tym punkcie.

A gdyby radnych nie było?

Zacznijmy od fragmentu kodeksu etycznego toruńskich radnych: „W kontaktach ze środkami społecznego przekazu zachowamy skromność i umiar, a także właściwe proporcje i godziwe określenia o sprawach i osobach, zwłaszcza wyrażając opinie krytyczne bądź wyrażając protest czy dezaprobatę (…)”.

Każda sesja rady miasta to spektakl. Jest scena. Są aktorzy i publiczność. Przedstawienie rozpoczyna się, gdy na salę wchodzą dziennikarze. Loża prasowa powoli zapełnia się rekwizytami: statywy, kamery, mikrofony, skorowidze, pióra. Radni poprawiają fryzury, zapinają guziki w marynarkach, układają wystąpienia i wiercą się w fotelach. Trudno orzec tak naprawdę, którzy są aktorami, a którzy widzami.

radni

I wtedy rusza machina. Najpierw powoli. Jak na zawołanie pojawia się las rąk. Każdy – no prawie każdy – chce dojść do głosu, pręży się do obiektywu i czeka z niecierpliwością, aż ktoś ustawi go przed kamerą. Najlepsza strategia to kręcić się gdzieś na korytarzu. Na pewno jakiś dziennikarz nas zaczepi. Kolejny sposób: trzeba być na czasie. Zbliżają się mistrzostwa – zakładamy koszulkę w barwach narodowych. Robi się głośno o Teletubisiach – przy pulpicie do głosowania ustawiamy Tinky Winky. A pytań są tysiące. Poprawek w bród. Dyskusje skończyć się nie mogą. Każdy szczegół staje się ważny. Każdy przecinek, każda kropka. A potem każdy chce wydać oświadczenie, że się cieszy i że to wiekopomna chwila. Albo że jest oburzony i to skandal jest. To wszystko trwa do momentu, gdy ostatni z dziennikarzy opuści salę. Tumany kurzu opadają na stoły. Wtedy ręce idą w ruch. W górę i w dół. W górę i w dół. I szybko jest po sesji. Nie ma pytań. Nie ma dyskusji. Nie ma już błysków fleszy, obiektyw kamery nie śledzi każdego naszego ruchu. Można już nie wciągać brzucha, rozpiąć kołnierzyk i nawet podłubać w nosie. Można wrócić do domów i pielęgnować swoje pasje: literaturę piękną, turystykę pieszą i zmotoryzowaną, wycieczki rowerowe, działkę, teatr, tenis, hokej, siatkówkę, piłkę nożną, biegi, pływanie, siłownię, koszykówkę, bowling, Championship Manager, NBA, DBL, wyścigi Formuły 1, żużel, narciarstwo zjazdowe, muzykę, geografię świata, historię Polski i powszechną, stosunki międzynarodowe, krajoznawstwo, fotografię, film, numizmatykę, psychologię, astronomię, wieś, jazdę konną, politykę, wolontariat. Takie hobby mają nasi radni. To zwykli ludzie. Tacy jak my.

Zwykle opuszczając sesję rady miasta, zachodzę w głowę, po co to wszystko – to stroszenie piórek, wybuchy emocji, zażarte polemiki. Nie wiem, co musieliby zrobić radni, aby ogromna część mieszkańców naszego miasta znała ich z twarzy lub przynajmniej z nazwiska. Może w końcu czas zorganizować sesję rady miasta na świeżym powietrzu np. na Rynku Staromiejskim. Ustawić stoły i krzesła, a nawet zabrać ze sobą maszynki do głosowania. Niech ludzie zobaczą w końcu, kto decyduje o losach naszego miasta. Ciekaw jestem, jaki spektakl zgotuje nam wówczas rada.