Nasz prezydent dobry jest
(Zaraz ktoś zasugeruje, że oprócz tego, że na Facebooku jestem wśród znajomych prezydenta Torunia – co jest wielce karygodne i w ogóle nie przystoi – to do tego mam jeszcze fioła na punkcie Michała Zaleskiego, a ten blog nie powinien nosić nazwy „Teka Toruńska”, lecz winien być „Fanklubem Michała Shreka Zaleskiego”. Tym razem nie będzie o prezydencie, który wpada do basenu, pręży tors w jeziorze i przecina wstęgę na entym „Orliku”. Teraz będzie o kampanii wyborczej i pewnej strategii.)
Ta przemyślana i przebiegła strategia pojawiła się wiosną, mniej więcej w momencie, gdy rzecznikiem prasowym Zaleskiego została Aleksandra Iżycka, PR-owiec z krwi i kości. Wtedy też jakoś złagodniał wizerunek prezydenta (choć w niektórych audycjach pewnej telewizji zawsze był łagodny, uśmiechnięty, do rany przyłóż, itp., itd.). Znikły niemal zupełnie sprostowania do artykułów, zażarte polemiki i odpowiedzi dotyczące dość często błahostek. Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent potrafił komentować tytuł tekstu, czasem jakąś frazę, która mu się nie spodobała. Teraz na niewygodne tematy, które stawiają prezydenta w złym świetle, odpowiada rzeczniczka lub jakiś dyrektor z magistratu. Prezydent, czyli mówiąc wprost – szef magistratu, staje obok, tam, gdzie jest bezpieczniej. Lepiej niech mówią źle o urzędnikach, że są złośliwi, małostkowi, bezduszni, opieszali, że się mylą, że nie mają o czymś pojęcia. Oderwanie prezydenta od magistratu i tej urzędniczej machiny stało się już faktem.
Zaleskiego już nie ma na pierwszym froncie, gdzie można usłyszeć wyzwiska, żale, pretensje. Chyba ostatnie tego typu sceny można było obserwować wiosną na osiedlowych spotkaniach i konsultacjach dotyczących średnicówki. Teraz prezydent pojawia się tylko tam, gdzie można usłyszeć ciepłe słowa, podziękowania, gdzie można wygłosić przemówienie, wręczyć bukiet kwiatów, ciepły koc czy wiązankę. Przykłady? Już podaję, bo zaraz znajdzie się ktoś, kto zarzuci mi, że wyssałem sobie to wszystko z palca.
Pierwszy: ostatnie dwie tury konsultacji społecznych dotyczących przebudowy ul. Mickiewicza. W tym przypadku kapitał zbija konkurent Zaleskiego – Waldemar Przybyszewski, który je organizuje, moderuje i jest tam pierwszoplanową postacią (na ostatnim, żeby „zbliżyć się” do widowni szef rady miasta nawet zdjął marynarkę, wcześniej pytając o to gości). Bo prezydent na spotkania, gdzie można by sobie pobrudzić marynarkę i się srogo spocić, wysłał wiceprezydenta Torunia Zbigniewa Fiderewicza, który mistrzowsko opanował sztukę mówienia o niczym i ulotnił się w kluczowym momencie spotkania, gdy były formułowane wnioski (złośliwi twierdzą, że na mecz Unibaksu). Lepiej jednak omijać trudne tematy.
Kolejny przykład to sprawa sprzedaży basenu przy ul. Bażyńskich. Głośno wokół tego tematu zrobiło się przed wakacjami. Spontaniczna akcja, podpisy pod petycjami, oburzenie wśród uczniów, studentów. I co? Temat został już odłożony na bliżej nieokreśloną przyszłość, a prezydent tak bardzo nie obstaje już za sprzedażą basenu. Strategia wyborcza prezydenta jest bardzo prosta (Ameryki nie odkrywam!): dokonania oraz sukcesy, nawet te drobne i mało spektakularne, trzeba jak najbardziej uwypuklić, a trudne decyzje czy błędy – odłożyć na później lub zrzucić na urzędników.
Następny przykład: tymczasowy most. Mówi się o nim już pół roku. Wszystko wskazuje na to, że będzie to drogie i zbyt długotrwałe przedsięwzięcie (ok. 60 mln zł i 20 miesięcy). Prezydent już od dwóch miesięcy ma w rękach analizę dotyczącą doraźnej przeprawy. Wydaje się jednak, że Zaleski będzie zwlekać z tą budzącą kontrowersje decyzją tylko po to, aby jakieś posunięcie w tej sprawie wykonał klub PO. Wtedy będzie można na nich zrzucić winę, że chcą wyrzucić pieniądze w błoto, że rzucają kiełbasę wyborczą, itp., itd.
Na koniec ten nieszczęsny Facebook i garść retorycznych pytań: Czy pojawienie się Zaleskiego na Facebooku ma jakiś związek z tym, że profil w tym portalu założył sobie Waldemar Przybyszewski? Czy prezydent wreszcie włączy możliwość komentowania wpisów, a może po prostu boi się, co by przeczytał pod swoimi wpisami, zdjęciami? Czy prezydent odpowie na moje zaproszenie do FarmVille?













