platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Archiwum kategorii: Obróbka skrawaniem

Koniec świata! Prezydent na Facebooku

No i wykrakałem. We wczorajszym wpisie ubolewałem nad tym, że Michał Zaleski nie korzysta z internetu. A tu niespodzianka: prezydent zalogował się na Facebooku, wrzucił kilka fotek i uzupełnił swój profil. 

Zdjęcie profilowe prezydenta (źródło: facebook.pl)

“To musi być fake!” – to pierwsza myśl, jaka się pojawiła w głowie, gdy odwiedziłem profil Michała Zaleskiego na Facebooku. Ulubiony film? Shrek Forever After. Ulubiony cytat ze Shreka: “Dobra! Ręce do góry! Mam smoka i nie zawaham się go użyć!” Od wielu lat w różnych kręgach na Zaleskiego mówi się “Shrek”. Czyżby prezydent miał do siebie taki dystans? (To był pierwszy argument na “nie”. Że to jest jakiś żart.) Skąd jednak jakiś żartowniś wziął zdjęcia prezydenta z jakiejś wycieczki, siedzącego na murku, oglądającego sklepową witrynę. (To argument “za”).

Czy Zaleski ma poczucie humoru? W zainteresowaniach wpisał: “Na lądzie rower, na wodzie żagle, w powietrzu przydały by się skrzydła”. (Tutaj mały ortograf!) Muzyka: “Poważna, mniej poważna i całkiem niepoważna”. Książki: “Ostatnio te, które lubi wnusia”. (W tym momencie zupełnie zgłupiałem).

Zadzwoniłem więc do rzeczniczki prezydenta Aleksandry Iżyckiej. Nic nie wiedziała o profilu Zaleskiego. Po kilkunastu minutach dostałem odpowiedź, że jest to prywatny profil prezydenta. (A już się chciałem z kimś założyć!)

No to na zakończenie garść pytań: Czy w tej kampanii wyborczej zobaczymy nieznaną wcześniej twarz prezydenta Zaleskiego, człowieka, który ma dystans do siebie, poczucie humoru, który nowe technologie ma w małym paluszku? Czy czeka nas batalia np. między Zaleskim a Przybyszewskim na liczbę znajomych na Facebooku, liczbę zwierząt i upraw w FarmVille,  trupów w Mafia Wars czy wypełnionych quizów? Czy prezydent zaprosi mnie do swoich znajomych (bo zaproszenie dostał już mój brat)?

 

Jose Carreras w Toruniu

Zaczęło się Carrerasowe szaleństwo w Toruniu. Miejski zespół prasowy niemal codziennie nadaje, co będzie robić “wielki, sławny, wybitny, światowej sławy, wszech czasów” tenor w naszym mieście, ile watów będą mieć głośniki. Że widzowie dostaną płaszcze przeciwdeszczowe ESK 2016 i zimne ognie.

Dar torunian. Tenor w koszulce kanonierów. Źródło: um.torun.pl

Już wiemy, że “wybitny” śpiewak będzie mieszkać w hotelu Bulwar. Przyleci prywatnym samolotem. Odwiedzi chorych w szpitalu miejskim. A za chwilę dowiemy się, że zje pieczoną kaczkę marynowaną w miodzie z pieczonym jabłkiem, kopytkami i sosem z pomarańczy. Na deser będzie gruszka przyprawiona rozmarynem i nadziewana bakaliami gotowana w czerwonym winie i podawana z sosem śliwkowym. A na pożegnanie: żurek z białą kiełbasą.

Nie zaskoczy mnie też informacja, że tenor ze świtą zajmie całe hotelowe piętro, że z tej okazji w jego apartamencie zostanie zainstalowana specjalna klimatyzacja sprowadzona z Barcelony, jeden pokój zajmie owczarek środkowoazjatycki, któremu będzie towarzyszyć asystent, fryzjerka i dietetyk. (Brakuje mi inwencji przez ten upał.)

Mam nadzieję, że koncert Carrerasa nie będzie tak wyglądać, jak spot promujący to wydarzenie. Wystarczy kilka epitetów, by go opisać: żenujący, amatorski, zrobiony na kolanie, nieprofesjonalny, ograny, słabej jakości, tendencyjny. (Czekam na kolejne propozycje.)

YouTube Preview Image

Spójrzmy jednak, w jaki sposób o koncercie piszą służby prasowe urzędu miasta. Wszystko jest wielkie, niemal legendarne, wykwintne, wspaniałe. (Wielkie jak toruńskie kompleksy.)

Oddajmy głos PR-owcom: “w sobotni wieczór da od dawna zapowiadany koncert” (wiemy o tym zdaje się od końca maja), “jeden z najwybitniejszych tenorów wszech czasów”, “wielkie widowisko muzyczne”, “12 tirów ze sprzętem, 150 ton metalowych konstrukcji tworzących scenę, zasilanie o mocy 500 kW, kilometry kabli i w sumie ponad 140 godzin montażu” (istny cyrk), “wielkich rozmiarów scena”, “przy tak dużym obiekcie, sprzętu będzie tyle ile przy koncertach rockowych stosuje się dla 100.000 widzów”, “koncert José Carrerasa będzie dowodem, że nasze aspiracje do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury nie są bezpodstawne” (to wypowiedź Michała Zaleskiego), “będzie nie tylko wielkim wydarzeniem muzycznym, ale też – dzięki wspaniałej oprawie – wielkim widowiskiem”, “Toruń oczekuje na wielki koncert wielkiego mistrza. Uczynimy wszystko, by było to wyśmienite wydarzenie artystyczne. Z pewnością będzie to koncert bez precedensu w 777-letniej historii Torunia. Nadamy mu niecodzienną oprawę, tak by był nie tylko wielkim widowiskiem muzycznym, ale też niezapomnianym spektaklem. Jesteśmy dumni z tego, że będzie to jedyny tegoroczny koncert Jose Carrerasa w Polsce i pierwszy w naszym kraju występ hiszpańskiego tenora na otwartym stadionie. Miejscem koncertu będzie bowiem Motoarena Toruń – najnowszy, największy i najpiękniejszy stadion żużlowy na świecie” (znów prezydent), “- To stadion, na którym zaśpiewa Pan 31 lipca – powiedział w tym momencie Michał Zaleski, prezydent Torunia. W odpowiedzi wszyscy uczestnicy spotkania usłyszeli z ust mistrza spontaniczne: wooow”.

Wooow! Howgh!

Toruńska torzsamość…

Błędy ortograficzne na urzędowych stronach działają na mnie jak płachta na byka. Odwiedziłem dzisiaj nową stronę internetową toruńskiego Ośrodka Informacji Turystycznej: www.it.torun.pl.

Po liftingu prezentuje się znacznie lepiej. Jest przejrzysta, itp., itd. Co zapamięta z niej turysta? Błędy ortograficzne. Wystarczyło kilka minut, abym znalazł byka.

Znowu się czepiam. Pewnie taka już moja natura. (W końcu jestem polonistą i językowym pedantem, co mogą potwierdzić moje redakcyjne koleżanki i kolega.) Szczerze przyznam, że na jednym byku skończyłem. Zachęcam jednak do szukania. (Nagrody fundować nie zamierzam, bo i tak nikt się nie zgłosi.)

Toruńscy radni 2006-2010. Na żywo

Przyszedł czas na podsumowania. 12 listopada kończy się kadencja rady miasta 2006-2010. Pozostało równo pół roku. Czas wziąć pod lupę rajców: obnażyć lenistwo, pochwalić pracowitość, krytykować bezmyślność, docenić skrupulatność (niepotrzebne skreślić). (UWAGA! Ten wpis najlepiej czytać od końca.)

24 maja – 18 czerwca

Zamykam wpis. Na pytania nie odpowiedzieli następujący radni: Krystyna Dowgiałło (czyżby zapomniała?), Zbigniew Ernest (o powodach piszę tutaj), Andrzej Jasiński (zero reakcji), Józef Jaworski (próbowałem się umówić mailowo na spotkanie, ale nie dostałem odpowiedzi), Barbara Królikowska-Ziemkiewicz (zero reakcji), Bogdan Major (szefowa biura rady miasta w jego imieniu zapewniała mnie, że dostanę odpowiedź w tym tygodniu, nie dostałem), Krzysztof Makowski (zapowiedział, że odpowie na pytania, ale gdy zrobią to wszyscy), Ryszard Olszewski (na korytarzu w magistracie zapewniał mnie, że sprawdzi pocztę i odpowie, nie odpowiedział), Katarzyna Rygielska (nowa radna jest rozgrzeszona, ale mogłaby przynajmniej odpowiedzieć na maila), Edward Wiśniewski (kilka tygodni był w szpitalu, wyszedł z niego, był na ostatniej sesji, mimo to zero reakcji) i Dariusz Łyjak (nie chce zamierza wystawiać sobie noty).

W tym okresie odpowiedzieli: Danuta Zając, Waldemar Przybyszewski, Marian Frąckiewicz i Lidia Chamarczuk-Mazurek. Ich odpowiedzi pojawią się w ciągu kilku najbliższych dni.

23 maja

godz. 23.13
Garść statystyk. Odpisało 11 radnych, a na pytania odpowiedziało – 8. Słowa nie dotrzymała radna Krystyna Dowgiałło (PO) i Marian Frąckiewicz (SLD). Z moją słownością nie jest jednak lepiej, więc nie będę tu i teraz przypominać, do kiedy mieli przesłać odpowiedzi. Odpisali: niezrzeszeni – 4, PO – 3, PiS-PT – 3, Czg – 1. Odpowiedzieli: niezrzeszeni – 3, PO – 2, PiS-PT -2, Czg – 1. Mężczyźni – 10. Kobiety – 1. (Jeśli ktoś ma siłę, to można by jeszcze sprawdzić: średnią wieku tych, co odpisali i tych co nie odpisali, rozmiary butów, wykształcenie, uwzględnić podział na okręgi, dzielnice, domkersów i blokersów…) Plany na ten tydzień: w środę kolejna seria maili do tych, którzy nie odpisali, codziennie mail do radnego Ernesta (może na codzienną listę mailingową trafią też radni Czg, gdzie statystyki są najgorsze), a w piątek mail do biura rady miasta i szefa rady miasta z prośbą o zdyscyplinowanie radnych. (I jeszcze jedna sprawa. Staram się nie obrabiać zbytnio odpowiedzi radnych i wrzucać je w wersji oryginalnej. Niestety, roi się tam od błędów. Czasami usterek technicznych. Gdzie mogę, to dodaję spacje lub przecinki. Za brak lub nadmiar przecinków, błędy ortograficzne, gramatyczne serdecznie przepraszam.)

godz. 22.08

Radny Łukasz Walkusz (PO) dotrzymał słowa i przed końcem weekendu odpowiedział na pytania. Rajca podkreśla, że “niestety przy obecnej konstrukcji Ustawy o Samorządzie Gminnym, pozycja Radnego Rady Miasta została znacząco ograniczona. Organ Wykonawczy jakim jest Prezydent, tak naprawdę w niewielkim stopniu musi liczyć się z Radnymi Rady Miasta. Generalnie Prezydent Miasta otrzymuje ogromną władzę, ale ponosi również dużą odpowiedzialność”. Tyle wstępu, a oto odpowiedzi (pobrubienia – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

W obszarze poprawy bezpieczeństwa: udało się zwiększyć liczbę patroli Policji na Bydgoskim Przedmieściu, wzmocnienie ilości opłacanych z budżetu Miasta służb kandydackich (jeden z moich wniosków do Budżetu Miasta na 2008 rok)

Stopniowy rozwój monitoringu na obszar Bydgoskiego Przedmieścia,

W obszarze infrastruktury: wnioskowałem o remonty ulic i chodników – kilka udało się zrealizować m.in. (Krasińskiego, Sienkiewicza, Broniewskiego), silnie zabiegałem o przebudowę skrzyżowania drogi krajowej nr 80 (ul. Kraszewskiego) z ulicami Bema i Fałata (tzw. Plac Hofmana) jako radny odbyłem nawet spotkanie z PMT w 2008 roku. Dzisiaj na szczęście ta inwestycja jest w fazie projektowania i zaciągnięte zostało już zobowiązanie finansowe na ten cel. Remont kapitalny ulicy Fałata, kilkukrotnie wnioskowałem u Prezydenta o zrealizowanie tego przedsięwzięcia. Dzisiaj jest ono w fazie realizacji.

Wraz z reprezentantami rodziców wnioskowałem u Prezydenta o termomodernizację Przedszkola Miejskiego nr 17, przy ulicy Gagarina. Udało się w 2009 roku.

Praca nad wzmocnieniem potencjału organizacji pozarządowych w Toruniu (uważam, że silne organizacje pozarządowe, które działają w obszarze społeczno-socjalnym mają bezpośredni wpływ na poprawę bezpieczeństwa). Aktywnie uczestniczę w konsultacjach dotyczących rewitalizacji Bydgoskiego Przedmieścia (w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego) oraz rozwoju sieci komunikacyjnej na tym obszarze. Uważam, że wpisanie Bydgoskiego jako obszaru włączonego do lokalnego programu rewitalizacji jest ogromnym sukcesem, teraz kluczowe jest wykonanie techniczne tego procesu, ale tutaj wszystko w rękach Prezydenta i urzędników. Osobiście będę zabiegał o pełen monitorung na obszarach zrewitalizowanych.

Cieszę się, że zgodnie z moim wnioskiem gruntownie odnawiana jest baza sportowa przy Szkołach na Gagarina (SP nr 11 i Gim. nr 22) w tym m.in budowa boiska ze sztuczną nawierzchnią w ramach Programu Orlik.

Wspierałem działania mieszkańców ulicy Kamiennej na Bielawach, którzy zabiegali o instalację oświetlenia na ich ulicy. Udało się na przełomie 2008/2009.

Bezpośrednio na mój wniosek Rada Miasta Torunia, zgodziła się nadać nazwę “Rondo Zbigniewa Herberta” pierwszemu rondu na rewitalizowanej ulicy Mickiewicza

Wspólnie z korporacjami taksówkarskimi zabiegałem o zwiększenie miejsc postojowych dla taxi w obrębie Starówki. Udało się to zrealizować.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Zgodnie z moim programem wyborczym konsekwentnie zabiegam o:

I. Poprawę bezpieczeństwa w mieście – działania na rzecz zwiększenia patroli służb kandydackich, bezpośrednie rozmowy z Komendantem Miejskim Policji, działania na rzecz rozwoju monitoringu wizyjnego. W programie postulowałem również o lepsze oświetlenie ulic – np. ul. Kamienna. Poprawa bezpieczeństwa na drogach. Zdecydowane spowolnienie ruchu kołowego na ulicach wewnętrznych Bydgoskiego Przedmieścia.

II. W moim programie stawiałem również duży akcent na rewitalizację z funduszy europejskich, dzisiaj jest ona realizowana na obszarze Bydgoskiego Przedmieścia, uważam, to za duży sukces. Przykład “Rondo Zbigniewa Herberta” Postulowałem również o zagospodarowanie Parku Bydgoskiego, dzisiaj trwają tam prace projektowe

III. Stawiałem duży akcent na rozwój infrastruktury komunikacyjnej, w tym przede wszystkim drogowej. W obecnej kadencji udało się wyremontować kilka ważnych dróg na
Bydgoskim Przedmieściu i Bielanach. Budowa trasy średnicowej i nowego mostu nabrała realnych kształtów.

IV. Aktywność i rozwój organizacji pozarządowych. przez całą kadencję wspierałem działalności organizacji pozarządowych, szczególnie tych, które funkcjonują w obszarze pomocy społecznej.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Na Bydgoskim i Bielanach – wciąż niewystarczająca poprawa bezpieczeństwa, wciąż słaba baza sportowa i rekreacyjna, niedokończenie remontu ulicy Słowackiego, konieczne wydaje się przeorganizowanie ruchu na ulicach Krasińskiego i Słowackiego (postulowałem o to na posiedzeniu Rady Miasta). Zabiegałem o to, aby w którejś ze starszych szkół na Bydgoskim Przedmieściu lub na Bielanach zbudować pełnowymiarową salę sportową. Niestety nie udało się tego zrealizować.

W skali całego miasta – wciąż brak kompleksowych rozwiązań komunikacyjnych (brak trasy średnicowej, brak mostu). Jednak najbardziej palący problem, to skomunikowanie miasta z autostradą A1 i budowa węzła w Czerniewicach. Uważam, że dzisiaj mamy ostatnią szansę, aby zbudować komunikacyjny układ szkieletowy w Toruniu oraz powiązać go z autostradą A1. Najbardziej nie zgadzam się z decyzją Rady o przeznaczeniu kolejnych pieniędzy na budowę stadionu żużlowego (chodzi mi o budowę zadaszenia). Jest to dla mnie głębokie nieporozumienie.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Przed wyborami, będę jak zawsze dostępny dla mieszkańców Torunia, pod nr telefonu 692 909 783 – podałem go zresztą na oficjalnej stronie um.torun.pl. Dodatkowo jestem pod mailem oraz na dyżurach zgodnie z harmonogramem. Dodatkowo zamierzam konsekwentnie działać na rzecz dokończenia remontu ulicy Słowackiego oraz ograniczenia prędkości pojazdów kołowych na tej ulicy. Chciałbym nadal uczestniczyć w konsultacjach dotyczących rewitalizacji Bydgoskiego Przedmieścia. Jednocześnie mam nadzieje zakończyć proces, który wytoczyłem w Sądzie Okręgowym w Toruniu panu, który pomawiał mnie o nieprawidłowości podczas mojej działalności studenckiej. Sprawa toczy się od ponad roku i chciałbym zakończyć ją przed wyborami.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Niestety nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji.

22 maja

godz. 14.03

Odpowiada radny PiS-PT Grzegorz Górski (połowa klubu odpisała już na mojego maila). Odpowiedzi są krótkie i na temat (pogrubienia jak zwykle – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Zarówno polityka, jak i działalność w Radzie Miejskiej, to „gra zespołowa”. Efektowne popisy solistów w istocie nie prowadzą do załatwiania jakichkolwiek istotnych spraw. Dowody a to znajdujemy zarówno w poprzednich, jak i w obecnej Radzie. Dlatego koncentrowałem się na współdziałaniu w załatwianiu istotnych spraw zarówno w ramach naszego Klubu PiS-PT, jak i na tworzeniu większości we współpracy z innymi klubami. Z najważniejszych spraw, które uważam za sukces Klubu PiS-PT uważam współudział w:

- sfinalizowaniu działań umożliwiających budowę przeprawy mostowej,

- zagwarantowaniu wysokiego poziomu inwestycji z budżetu miasta, co tworzy ogólnie pozytywny klimat inwestycyjny (w tym zwłaszcza inwestycje w infrastrukturę drogową),

- tworzeniu korzystnych warunków dla rozwoju gospodarczego toruńskich firm (na liście 500 i 2000 „Rzeczypospolitej” znajduje się dwa razy więcej firm z Torunia niż z Bydgoszczy),

- podnoszeniu poziomu infrastruktury instytucji kultury,

- rozwoju infrastruktury sportowej (stadiom żużlowy, boisko do hokeja na trawie, druga tafla lodowiska, boiska „orliki”),

- systematyczna poprawa stanu toruńskich szkół (modernizacje i remonty).

Nie zgadzam się (i głęboko ubolewam) z decyzjami, w konsekwencji których dochodzi do ciągłych podwyżek cen usług komunalnych. Za swoje niepowodzenie uważam, iż zabrakło czasu na przekonanie większości radnych do rozwiązań, dzięki którym możliwe byłoby unikanie takich ciągłych podwyżek cen.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Działa moja strona internetowa (www.grzegorzgorski.pl), uruchomiona też jest strona toruńskiego PiS (www.pis.torun.pl). W najbliższym czasie zarówno ja jak i moi koledzy będziemy się koncentrować na dopracowaniu programu do wyborów samorządowych w Toruniu, Wstępna redakcja programu, wypracowana z różnymi środowiskami lokalnymi, środowiskami twórczymi,  czy środowiskami gospodarczymi, znajduje się już na stronie internetowej PiS Toruń. Unikamy natomiast „rozgrywania” różnych spraw na forum Rady Miejskiej, jako elementu kampanii wyborczej. Jest to specjalność Klubu Platformy Obywatelskiej.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Tak – zamierzam. Uważam, że w ciągu minionych czterech lat zdobyłem doświadczenie i wiedzę, które warto spożytkować w dalszej działalności RMT. Sądzę również, że program który zamierzamy zaproponować w wyborach, jeśli będzie zrealizowany w przyszłej kadencji, z pewnością przyczyni się do zasadniczej poprawy poziomu życia mieszkańców Torunia.

21 maja

godz. 10.15
Radny Jarosław Beszczyński (wcześniej PO i bezpartyjny, dziś niezrzeszony i bezpartyjny) odpowiada (trzymając się swoich obietnic wyborczych):

1. Poprawa bezpieczeństwa. W każdym kolejnym budżecie zabiegałem o dofinansowanie miasta do tzw. płatnych służb aby m.in na osiedlu Rubinkowo pojawiało się więcej patroli, a w ramach prac w Komisji Bezpieczeństwa zabiegałem o zwiększanie służb na osiedlu Rubinkowo pod kątem “blokersów”.

2. Poprawa układu komunikacyjnego szczególnie osiedla Rubinkowo I i II, w kadencji 2006-2010, wyremontowano ulice Łyskowskiego, Rydygiera, z mojej inicjatywy powstał wjazd z ulicy Łyskowskiego do Zespołu Szkół nr 8 (przedtem dojazd do szkoły odbywał się pod oknami wieżowca Łyskowskiego 26), z mojej inicjatywy powstał łącznik między ulicą Rakowicza a Buszczyńskich (jest to teren SM Rubinkowo i miasto wsparło kwotą około 300 tys. zł)

3. Budowa parkingów strzeżonych – niestety na terenie osiedla Rubinkowo I i II b. mało jest terenów miejskich – udało mi się jedynie przyczynić się do powstania parkingu niestrzeżonego przy ul. Dziewulskiego – naprzeciw Komisariatu Policji – który w dzień służy interesantom a wieczorami mieszkańcom Rubinkowa,

4. No i mój powód do dumy czyli SKATE PARK w kompleksie boisk przy ZS nr 2 ul. Rydygiera 12A – może gabarytami niewielki w porównaniu z Motoareną, ale w swojej kategorii to podobno perełka (szczególne podziękowania dla ludzi z tego środowiska tj. p. Andrzeja Skrobańskiego i Michała Krawczyka, którzy od samego początku zaangażowani byli w projekt) – początkowe zarezerwowane 300 tys. zł na ten projekt okazało się niewystarczające gdyż w technologii betonu żadna z firm nie chciała się tego podjąć – ostatecznie trzeba było wydać 500 tys. zł. Park wodny okazał się tylko pobożnym życzeniem – są to b. duże pieniądze – miasto bez zewnętrznego inwestora nie jest w stanie zrealizować takiej inwestycji, która zwraca się przez ok. 15-20 lat. Z mojej inicjatywy zmieniono oznakowanie przy żłobku miejskim przy ul. Bażyńskich tak aby rodzice mogli swobodnie parkować przywożąc dzieci do placówki, po mojej interwencji Prezydent wprowadził autopoprawkę i wygasił gimnazjum nr 4 – projekt przewidywał natomiast zamknięcie (prośba do mnie wpłynęła od rodziców).

Nie wiem czy będę startował w następnych wyborach.

20 maja. Sesja rady miasta

Na sesję szedłem z lekkimi obawami, że niektórzy z naszych radnych będą mnie chcieli publicznie zlinczować, wyśmiać, zawstydzić, zbluzgać, spoliczkować, itp., itd. A tu nic. Powitały mnie tylko uśmiechy od tych, co już odpowiedzieli na pytania. Reszta – a może nawet zdecydowana większość – miała mnie gdzieś. Przystąpiłem więc do “ataku”.

Na pierwszy ogień wziąłem Zbigniewa Ernesta z PiS, który jakiś czas temu wsławił się tym, że przekonywał moją redakcyjną koleżankę, że jest zalogowany na Orbiteksie (tak radny Ernest nazywał serwis orbiTorun.pl). W krótkiej rozmowie przekonałem się, że rajca nie ma zielonego pojęcia o internecie. – Czy odpowie pan na te e-maile, które panu wysłałem półtora tygodnia temu i dwa dni temu? – zapytałem radnego. – Tak, zakładam już stronę internetową. Będzie już za dwa tygodnie – usłyszałem w odpowiedzi. Brnę więc dalej. – Ale mi chodzi o wiadomość e-mail. Czy dostał pan dwa e-maile, jakie panu wysłałem i czy odpowie pan na nie? – pytam, ale nie dostaję satysfakcjonującej odpowiedzi. Pytań jest coraz więcej i coraz “złośliwsze”: czy sprawdza swoją służbową skrzynkę e-mailową, czy z niej korzysta. Ta próba też była nieudana. Zrezygnowałem. Ale obiecałem sobie, że będę pisać e-maile do radnego (od 24 maja, tj. od poniedziałku) codziennie. W mailu będzie jedno proste pytanie: Czy korzysta Pan już ze swojej skrzynki e-mailowej?

Podchodzę do Ryszarda Olszewskiego z Czasu gospodarzy. To najstarszy toruński radny. Koszykarz, olimpijczyk. – Czy odpowie pan na e-maile, które panu wysłałem? Chodzi o podsumowanie kadencji 2006-2010 – pytam wprost. Radny Olszewski robi wielkie oczy. - A kiedy je pan wysłał? – pyta. – Półtora tygodnia temu i dwa dni temu – odpowiadam. – To ja sprawdzę i panu na nie odpowiem – obiecuje radny Olszewski. Trzymam za słowo.

Próba nr 3 – szef rady miasta Waldemar Przybyszewski (PO). Po krótkiej rozmowie o basenie na Bażyńskich pytam o moje nieszczęsne e-maile. Przybyszewski nic o nich nie wie. Wychodzi na to, że również szef rady miasta nie sprawdza skrzynki służbowej. Pal licho, jakiś natrętny dziennikarz i jego parszywy blog. Ale przecież te skrzynki to jest jakiś kanał komunikacji z mieszkańcami Torunia. Ciekaw jestem, ile nieprzeczytanych maili od torunian jest na skrzynkach naszych radnych. Przybyszewski podał mi jednak innego maila, na którego mam wysłać pytania. Oto on: zarzad@smzieleniec.pl. Pytania wysłałem w niedzielę – tuż po 22.30. Zobaczymy, jaki refleks ma szef rady miasta.

Jarosław Beszczyński (wcześniej PO, teraz niezrzeszony) złożył obietnicę, że odpowie. I odpowiedział dzień później, załączając nawet swoją ulotkę wyborczą z 2006 r. Ale wklejać jej nie będę. (Niech wszyscy mają równe prawa.) Radny Łukasz Walkusz zapowiedział, że odpowiedzi prześle dzień później. Dzień później telefon do redakcji, że zrobi to w weekend. Słowa dotrzymał. (Patrz: wpis z 23 maja.) Radny niezrzeszony Krzysztof Makowski, zapytany o podsumowanie, najpierw się uśmiechnął, potem przyznał, że śledzi odpowiedzi swoich kolegów radnych, a na koniec zadeklarował, że odpowie na ankietę. Trzymam więc za słowo. Natomiast radny SLD Dariusz Łyjak nie odpowie na pytania – przynajmniej tak to zrozumiałem – bo nie przepada za samooceną.

Czasu i okazji do rozmowy na tej sesji nie było zbyt wiele. To była bardzo krótka sesja. Niewiele przerw. Nie udało mi się porozmawiać z Józefem Jaworskim. Poprosiłem o spotkanie w tym tygodniu. I jeszcze jedno: mimo zapowiedzi radnej Dowgiałło, do tej pory (23 maja, niedziela, godz. 22.23) nie dostałem obiecanych odpowiedzi na pytania.

19 maja

godz. 13.29
Na pytania odpowiedział Zdzisław Zakrzewski, radny niezrzeszony, wcześniej PO, prezes spółdzielni Rubinkowo. I w odpowiedzi raczej dominuje Zakrzewski-prezes niż Zakrzewski-radny. Rajca zapowiada jednak, że nie będzie już startować w wyborach. Poniżej zamieszczam całą wiadomość od radnego (pogrubienia – WG). Została ułożona według haseł wyborczych Zakrzewskiego z 2006 r.:

1. Nie – dla Zakładu Karnego na Rubinkowie

W wyniku przeprowadzonych konsultacji społecznych wśród mieszkańców  Rubinkowa  w dniach  od 5 do 12 stycznia 2007 r. na temat projektu utworzenia Zakładu Karnego w pobliżu osiedla – opracowaliśmy Raport, w którym mieszkańcy w liczbie 13.819  wypowiedzieli się przeciwko temu projektowi. Raport ten przekazałem władzom miasta 19.01.2007 r. Nasze działania odniosły skutek w postaci  uchwalenia nowego planu zagospodarowania północnych obrzeży Rubinkowa, który nie pozwala na otwarcie tam Zakładu Karnego.

2. Nie – dla trasy średnicowej w okolicy osiedla

W  październiku i listopadzie 2007 r. przeprowadziliśmy konsultację społeczną z mieszkańcami ulic Dzialowskiego, Łyskowskiego i Buszczyńskich  dotyczącą zmiany planu zagospodarowania przestrzennego w części dotyczącej odcinka Szosy Lubickiej… i terenów przyległych oraz dla ul. Działowskiego. W wyniku konsultacji  akceptację budowy dwupasmowej jezdni  w pobliżu Działowskiego  poparły 82 osoby, przeciwko było 853 dorosłych mieszkańców. Nasz wniosek o zmianę planu zagospodarowania w.w. terenów przekazaliśmy do Miejskiej Pracowni Urbanistycznej 19.12.2007 r. W latach następnych przystąpi się do realizacji postulowanego rozwiązania aternatywnego poszerzenia Curie-Skłodowskiej.

3. Nie – dla niskiego poziomu opieki zdrowotnej
Nasze 35 letnie osiedle zamieszkuje coraz więcej ludzi starszych i chorych. Działające na osiedlu przychodnie zdrowia mają od kilku lat  preferencyjne stawki wynajmu pomieszczeń od Spółdzielni. Może to nie są bezpośrednie działania powodujące wzrost opieki zdrowotnej ale na pewno zaoszczędzone z wynajmu środki można przeznaczyć na podniesienie poziomu usług medycznych. W ramach środków Spółdzielni zainstalowano w pawilonie przy ul. Dziewulskiego 12, gdzie znajduje się przychodnia zdrowia, windę dla osób niepełnosprawnych. W budynkach na naszym osiedlu montujemy składane podjazdy dla poruszających się na wózkach inwalidzkich (od poziomu wejścia do poziomu windy).

TAK dla:

* Porządku i bezpieczeństwa publicznego.
W 2009 r. zwróciłem się z prośbą do mieszkańców Rubinkowa – uczestników Walnego Zgromadzenia -  o wydanie zgody na zainstalowanie na osiedlu systemu monitoringu. Zapisano to  uchwałą nr 11/2009 Walnego Zgromadzenia i zatwierdzono środki  na realizację monitoringu osiedla w wysokości 230.000,00 zł. Dotychczas zainstalowano 12 kamer, kolejne 10 będzie zamontowanych w tym roku. W lutym 2010 r. zwróciliśmy się do Komisariatu Policji Rubinkowo o podanie szacunkowej liczby interwencji do których przyczynił się monitoring osiedlowy. Otrzymaliśmy odpowiedź, że ok. 40 wykroczeń głównie w ruchu drogowym zostało ujawnionych dzięki naszemu systemowi oraz trzykrotnie w związku z zaistniałymi przestępstwami. Pierwsze kamery zainstalowano w listopadzie 2009 r. W ramach bezpieczeństwa na osiedlu podejmujemy działania dotyczące poprawy i dostosowania infrastruktury drogowej i zieleni ( budowa drogi osiedlowej spełniającej wymogi  przeciwpożarowe: połączenie ul. Rakowicza i Buszczyńskich). Modernizujemy chodniki zmieniając nawierzchnię z asfaltowej na polbruk. Na bieżąco, w ramach konserwacji, uzupełniane są ubytki w starych nawierzchniach asfaltowych, uzupełniane oznakowanie pionowe na drogach wewnętrznych w strefie zamieszkania oraz oznakowanie poziome (koperty, miejsca postojowe, strzałki określające kierunek ruchu). Budujemy wiele miejsc postojowych dla niepełnosprawnych mieszkańców (ogółem mamy ich na osiedlu 140). Oświetlenie zewnętrzne  obejmujące wejścia do budynków, wiatrołapy oraz numery porządkowe nieruchomości, realizowane jest sukcesywnie i połączone z docieplaniem budynków. Dokonywana jest modernizacja instalacji, wymiana kloszy lamp oraz ich umiejscowienie  poprawiające ogólną widoczność wejścia w porze nocnej. W ramach konserwacji ten rodzaj oświetlenia, jak i oświetlenie miejsc ogólnodostępnych utrzymywane jest w stałej sprawności technicznej. Podejmujemy działania związane ze zwalczaniem przejawów naruszeń prawa tj. wybryków chuligańskich, aktów wandalizmu, niszczenia mienia i infrastruktury osiedlowej. Nasza Spółdzielnia przystąpiła do konkursu ogłoszonego przez Komendanta Miejskiego Policji pn. “Bezpieczne Osiedle”( który trwa od 15.10 2009r. do 31.05.2010 r.) a ogłoszenie wyników nastąpi w połowie czerwca br. Jestem pewien, ze nasze osiedle znajdzie się w czołówce bezpiecznych osiedli.
* Nowych mieszkań socjalnych i komunalnych.
Od początku kadencji w Radzie Miasta staram się o pozyskanie mieszkań socjalnych i komunalnych dla naszych mieszkańców. Nie jest to łatwe przedsięwzięcie, ale bardzo dobrze układa się nasza współpraca z Wydziałem Gospodarki Komunalnej UM a zwłaszcza kierownikiem referatu mieszkalnictwa.
* Rozwoju kultury fizycznej, sporu i rekreacji.
Rozwój kultury fizycznej i sportu zaczynamy już od dzieci – maluchów z piaskownicy organizując im  nowe place zabaw, duże, spełniające wszystkie wymagane normy bezpieczeństwa wraz z atestem wyrobu i montażu. Nowe place zabaw są ogrodzone, by uniemożliwić zwierzętom ich zanieczyszczanie oraz oświetlone. Na ich terenie znajdują ławki dla opiekunów i kosze na śmieci oraz nowoczesne , bardzo estetyczne sprzęty zabawowe. Powierzchnię wszystkich placów zabaw wysypana jest jasnym  piaskiem, którego czystość jest monitorowana. W samych piaskownicach co roku piasek jest wymieniany. Każdy plac zabaw posiada księgę obiektu. Dla młodzieży jest przygotowanych 13 boisk różnego rodzaju (trawiaste, z nawierzchnią ceglaną i asfaltową). Boiska w zależności od przeznaczenia  wyposażone są w bramki, kosze, słupy do zamontowania siatek. Część jest ogrodzona i oświetlona. Nasze kluby organizują dla mieszkańców osiedla szereg form spędzania wolnego czasu  na terenach rekreacyjno – sportowych osiedla ( turnieje “Dzikich Drużyn” w piłkę nożną, Basketball, itp.) W klubach osiedlowych działa wiele sekcji rekreacyjno – sportowych dla dzieci, młodzieży i dorosłych: Kick Boxing – 26 młodzież i dorośli; Grupa cyrkowa – 23 dzieci i młodzież; Klub żeglarski : sekcja młodzieżowa – 19 osób, sekcja dla dorosłych – 30 osób; Aerobic – 35 osób; Gimnastyka – 20 osób; Gimnastyka dla seniorów – 160 osób; Tai chi – 15 osób;  Sekcja brydża sportowego – 40 osób (dane z kwietnia 2010 r.)

Co roku odbywają się na osiedlu festyny osiedlowe, w których chętnie uczestniczą nasi Mieszkańcy. Jako członek Komisji Kultury RM podnosiłem sprawy dotyczące dziedzictwa kulturowego  miasta, którym są historyczne związki z Wisłą, morzem i żeglarstwem:

* pozytywnie załatwiona sprawa rewitalizacji basenu AZS i przywrócenia mu funkcji portu schronienia, którego brak powodował omijanie Torunia przez turystów wodnych płynących Wisłą, z prozaicznej przyczyny braku miejsca na postawienie łódki , co niekorzystnie wyróżniało Toruń na tle innych miast nadwiślańskich w których takie porty funkcjonują

* pozytywne załatwienie zmiany oznakowania drogi dojazdowej do basenu AZS, gdzie wcześniej stał znak zakazu ruchu uniemożliwiający żeglarzom dojazd ze sprzętem nad wodę

* podnosiłem sprawę degradacji infrastruktury żeglarskiej w mieście m.in. sprawę popadającego w ruinę akwenu Portu Drzewnego, naturalnego zaplecza rekreacyjno – wypoczynkowego dla mieszkańców Torunia. W miejscu tym jeszcze kilka lat temu działały 4 przystanie żeglarskie z pełnym zapleczem a w chwili obecnej nie ma tam nic, nawet małego pomostu. Jedyna utwardzona droga prowadząca do tego akwenu aktualnie ma prywatnego właściciela. Tłumaczenie braku zainteresowania zmianą tej sytuacji tym, że akwen jest zamulony i nieżeglowny  rozmija się z rzeczywistością,  ponieważ problem tkwi w obniżeniu rzędnej poziomu dna Wisły o ok.1,3 m. Sprawę załatwi wybudowanie jazu, który zatrzyma wysoką wodę w Porcie Drzewnym. Inwestycja ta będzie tańsza od planowanego pogłębienia o 2,5 m. rzeczki otaczającej  Kępę Bazarową.

Nie zamierzam kandydować w następnych wyborach do Rady Miasta.

godz. 7.56
Na pytania odpowiada Zbigniew Rasielewski, szef klubu PiS-PT (pogrubienia – WG).

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

Dla mnie jako radnego najważniejszymi były te sprawy, z którymi przychodzili do mnie mieszkańcy. Przede wszystkim z pomocą różnych mediów udawało się pomóc ludziom, rodzinom w sprawach zawodowych (zwolnienie pracownika MZK i przywrócenie go na stanowisko po mojej interwencji) i mieszkaniowych (pomoc mieszkańcom w przezwyciężeniu kwestii proceduralnych w ZGM. Dodatkowo współpracuję z posłem Girzyńskim, u którego można otrzymać bezpłatne porady prawne raz w tygodniu.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Organizowałem turnieje piłkarskie dla uczniów szkół w okręgu wyborczym, doprowadziłem do tego, że na kościele Matki Bożej Królowej Polski na Rubinkowie powstanie oświetlenie co zwiększy bezpieczeństwo na osiedlu. Dodatkowo starałem się aby ceny biletów MZK w Toruniu pozostawały na poziomie przyzwoitym i do przyjęcia przez mieszkańców. Nie zawsze się udawało z kilku względów – układy i interesy polityczne sprawiały, że dobro mieszkańców było odkładane na bo przez niektórych radnych naszego miasta. Współpracowałem z wieloma organizacjami pozarządowymi np. Stowarzyszenie “Rodzina Inspiruje” – współpraca na rzecz Międzynarodowego Dnia Rodziny – piknik odbył się w CSW 15 maja br. (W 2008 roku pomagałem w organizacji warsztatów dla ojców  pn. “Siedem sekretów efektywnego ojcostwa“) Pracuję w Zespole ds. Wspierania Inicjatyw Lokalnych dla miasta Torunia.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Nie zgadzam się z politykierstwem i wydawaniem pieniędzy mieszkańców naszego miasta na cele, które z jednej strony są całkowicie bez sensu (dach na motoarenie, zwiększanie budżetów na inwestycje – niedoszacowanie tych inwestycji, sprzedaż majątku gminy za bezcen), a z drugiej strony są one związane bardziej z układami politycznymi niż racjonalnym działaniem na rzecz miasta i jego mieszkańców.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Nie planuję jakiegoś zrywu przed wyborami ponieważ cały okres kadencji trzeba traktować poważnie, na bieżąco prowadzę dyżur telefoniczny, raz w tygodniu spotykam się z mieszkańcami na dyżurze osobistym w biurze poselskim, prowadzę stronę internetową, na której są wszystkie dane potrzebne do skontaktowania się ze mną, rozprowadzam plakaty i ulotki namawiające mieszkańców do współpracy na rzecz naszego miasta, poszczególnych osiedli.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Tak, zamierzam kandydować ponownie, ponieważ jestem jednym z niewielu radnych, który jest otwarty na ludzi i nie boi się z nimi spotykać. Poza tym w swoich działaniach jestem skuteczny a to jest najważniejsze.

18 maja

godz. 23.00

Cisza. Radni odpoczywają. Wysłałem więc drugą turę listów, zaznaczając na początku, że to już kolejny e-mail. Za dwa dni sesja rady miasta… Może wtedy coś się ruszy. Nasuwa mi się kilka pytań (ale dziś specjalnej inwencji nie mam od jakichkolwiek zapisków): Po co radnym e-maile? Jeśli dziennikarzy mają gdzieś, to co dopiero w mieszkańcami? A może niektórych odstrasza “10 najważniejszych inicjatyw i spraw”? (Aż by się chciało zapytać: Po co nam radni?)

17 maja

godz. 0.15

Statystyka: tydzień, 6 spośród 25 radnych odpisało (co daje: 24 proc. – nieźle!), PO – 2, niezrzeszeni – 2, PiS-PT – 1, Czg – 1, 3 odpowiedzi na pytania.

16 maja

godz. 20.54

Odpowiada radny Czasu gospodarzy Roman Skibiński. To pierwszy gospodarz, który odpisał. Jednocześnie podkreśla, że potrafi korzystać ze służbowego laptopa. Od 1993 r. komputer jest podstawowym narzędziem pracy radnego. Poniżej odpowiedzi, jakich udzielił Skibiński (pogrubienia – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

Kadencję 2006 – 2010 dzielę na kilka okresów infrastrukturalnych, do których zaliczam:

1. Okres wykonywania na osiedlach lewobrzeżnego Torunia robót związanych z Funduszem Spójności i problemami jakie w związku z tym towarzyszyły mieszkańcom. Głównymi problemami, którymi się zajmowałem to przede wszystkim fatalny stan dróg gruntowych po zakończonych robotach. W tym okresie bardzo często w imieniu mieszkańców spotykałem się w terenie z przedstawicielami MZD, Toruńskich Wodociągów  i wykonawcami robót. Podczas tych wizji lokalnych określano zakres prac , które wykonawca musi wykonać, aby mieszkańcy mogli normalnie codziennie funkcjonować na ulicach dzielnic objętych robotami. Podczas tych spotkań dzięki otwartości wszystkich stron zawsze udało się rozwiązać zaistniały problem. Przykłady: zalegające błoto na takich ulicach jak: Powst. Śląskich, Wielkopolskich, Domachowskiego, Św. Wojciecha itp.

2. Czas w którym przywracano drogi do stanu, w jakim były przed robotami związanymi z Funduszem Spójności. Był to czas, w którym zwracałem szczególną uwagę na to, aby odbudowując drogi podwyższać ich standard oraz wprowadzać elementy poprawiające bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Jeden z przykładów to ul. Kniaziewicza- budowa chodników po obu stronach, poprawa geometrii zakrętu, budowa mini ronda na skrzyżowaniu z ul. Hallera.

3. Projektowanie i budowa ulic po realizacji Funduszu Spójności. W tym okresie organizowałem spotkania z projektantami ulic, aby na etapie projektu były uwzględniane uwagi mieszkańców dotyczące miejsc parkingowych, elementów poprawy bezpieczeństwa, itp. Przykładem może być projektowanie i wykonanie między innymi ulic Powst. Śląskich, Wielkopolskich, Błękitna. Proces ten trwa i jest jeszcze dużo do zrobienia.

W ciągu całej kadencji praktykuję wspólne z Panem Dyrektorem MZD Andrzejem Glonkiem „objazdy” ulic osiedlowych, w celu wskazania problemów,  zgłaszanych przez mieszkańców, które można szybko rozwiązać. Są to takie kwestie jak: uzupełnienie oznakowania poziomego, pionowego, dziury na drogach, potrzeba równania, konieczność doraźnego utwardzenia, itp. W zakresie rozwiązań komunikacyjnych w trakcie całej kadencji ściśle współpracuję z MZK, objawia się to przede wszystkim tym, że przekazuję sugestie mieszkańców i swoje dotyczące tras przejazdu autobusów. Przykładem może być zmiana trasy 11 – przejazd ulicami Hallera i Kniaziewicza.

Kolejną grupą problemów, którą zajmuję się w trakcie obecnej kadencji to bezpieczeństwo, między innymi kwestie zgłaszane przez mieszkańców poruszałem na forum Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego dla miasta i powiatu toruńskiego, której jestem członkiem. Efekty zgłoszeń są zauważalne, np. zwiększona ilość patroli Policji i Straży Miejskiej  na terenie osiedla Na Skarpie, w lewobrzeżnej części Torunia.

W obecnej kadencji dużą wagę przywiązuję do spraw związanych z edukacją. Corocznie w budżetach miasta zabezpieczane są środki na prace remontowe w ZS nr 14. Z większych projektów wnioskowałem o rozbudowę Przedszkola Nr 12, w 2010 roku ma zostać wykonany projekt budowlany.

Współdziałanie z Radami Okręgu w tych dzielnicach, w których zostały powołane. Rada Okręgu Stawki od 2000 roku (wtedy była to Tymczasowa Rada Okręgu) była moją pierwszą szkołą samorządu lokalnego.

Systematycznie po konsultacjach z mieszkańcami i ich przedstawicielami składam Prezydentowi Miasta Torunia wnioski do budżetu miasta, które są dla mnie planem działania w kwestiach zasadniczych.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Z pewnością jest to rozpoczęty planowy proces likwidacji dróg gruntowych, gdzie najpierw określany jest zakres projektowy, który jest wskazaniem do budowy dróg w latach następnych. Konsekwentne wsparcie dla budowy przeprawy mostowej. Poprawa bezpieczeństwa przede wszystkim w ruchu drogowym poprzez stosowanie odpowiednich elementów spowalniających w budowanych drogach.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Niestety nie udało mi się doprowadzić do likwidacji niechlubnej wizytówki Torunia jaką jest zdewastowany i opuszczony budynek przy ul Podgórskiej, który „wita” podróżnych wjeżdżających do miasta pociągiem od strony Poznania. Nie zgadzałem się z propozycją wprowadzenia opłaty adiacenckiej na osiedlach, które zostały skanalizowane jako jedne z ostatnich na terenie Torunia – uchwała została wycofana.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Planuję systematyczną pracę, która wynika z zaspakajania potrzeb mieszkańców. Udzielając Panu odpowiedzi stwierdzam, że warto skatalogować moją działalność jako radnego na przykład w formie strony WWW, nie wykluczam, że ją założę w najbliższym czasie, gdyż jest to dobra platforma informacyjna.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Na dzień dzisiejszy nie podjąłem decyzji, czy zamierzam startować w następnych wyborach do Rady Miasta.

15 maja

Radni mają wolne.

14 maja

godz. 12.13

Odpisał radny SLD Marian Frąckiewicz. Odpowie na pytania do 22 maja.

13 maja

Nikt się nie odezwał. Nikt nie odpisał. Czyżby bojkot ze strony radnych?

12 maja

godz. 23.21

Bilans pierwszej doby: czterech radnych odpowiedziało na e-mail, dwóch odpowiedziało na ankietę. PO – 2, PiS-PT – 1, radni niezrzeszeni – 1, Czg – 0. Jutro powinno być lepiej: będzie konwent seniorów i może wieść o ankiecie się rozejdzie. Choć przyznam, że akcja już znacznie zwiększyła liczbę odsłon na stronie – nawet o 200 proc. (Statystyk nie ujawniam, ale już po tym wzroście widać, że blog ma niewielu czytelników.)

godz. 19.22

E-mail od radnego Józefa Jaworskiego. Treść wiadomości w pliku *.docx – na szczęście firmowa skrzynka czyta ten format. Odpowiedź jest krótka. Wiceprzewodniczący rady miasta proponuje spotkanie – z uwagi na obszerny zakres przesłanej ankiety i złożoność problematyki pracy rady miasta. Odpisuję więc i proponuję rozmowę w czwartek (20 maja) przed bądź w trakie sesji rady miasta.

godz. 14.26

Radny Jarosław Najberg przesyła odpowiedzi. Przyznaje, że pytania nie są proste. Oto odpowiedzi (pogrubienia – WG):

1. Proszę wymienić  10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu/Pani indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji:

Indywidualnie? Rada Miasta to organ kolegialny. Pojedynczy radny nic nie może przeforsować. Szczególnie, gdy jest niepokorny wobec poczynań Prezydenta. Mamy taki ciekawy ustrój samorządowy, w którym Prezydent może wszystko. Wystarczy, że ma zwasalizowanych radnych. Staram się być dostępny, można przyjść do mnie na dyżur, złożyć sprawę w moim internetowym biurze na www.najberg.pl/biuro lub zadzwonić na mój numer komórkowy. Torunianie zwrócili mi uwagę na wiele problemów z których udało się rozwiązać, takie jak: wycięcie zagrażających życiu drzew, załatanie dziur w jezdni, oczyszczenie z wieloletniej warstwy ziemi chodnika, budowa ulic na np. na osiedlu Letnia, korekty w rozkładach MZK, odśnieżanie chodników i ulic, oświetlenie ulic, udrożnienie strumyka, sprzątanie parku, koszenie zielska przy ulicach i inne. Interweniowałem też u urzędników w sprawach oświatowych, remontów szkół i przedszkoli. Mieszkalnych, jedna z rodzin, dziewięcioosobowa z niepełnosprawnym dzieckiem mieszkała w jednej izbie, komisja mieszkaniowa uwzględniła tą trudną sytuację. Gospodarczych, taksówkarze skarżyli się na małą liczbę miejsc postojowych i nieuczciwą konkurencję. Zainspirowałem i wspierałem  merytorycznie kibiców przy inicjatywie o nazwie ulicy Pera Jonssona. I wiele, wiele innych. Każda sprawa jest dla mnie ważna. Staram się być przygotowany i aktywny, choć czuję pewien niedosyt w kwestii mojej osobistej inicjatywności uchwałodawczej.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu/Pani zrealizować?

Gdyby patrzeć literalnie na program, który jest zamieszczony na stronie UM to: patrole policyjne na obrzeżach miasta się pojawiają, także dlatego, że miasto je dofinansowuje. Nawet czasami strażników miejskich widać, jednak w sprawie interwencji lepiej nie dzwonić, bo nie zawsze mają czas na szybką interwencję. A to nie buduje poczucia bezpieczeństwa. „Zielona fala” została wprowadzona na Grudziądzkiej, w następnej kolejności będzie Lubicka. Jednak nie jestem zadowolony z jej funkcjonalności. Z MZK walczę prawie codziennie, dyspozytorzy znają chyba już mój głos, jednak autobusy i tramwaje nadal pozostawiają wiele do życzenia. Szczególnie w kwestii punktualności i przepełniania. MZK jest źle zarządzana, ale Prezydent chroni dyrekcję. Działając w komisji  ds. Inicjatyw lokalnych wpieram przedsięwzięcia takie jak budowa placów zabaw, organizacja festynów osiedlowych (także parafialnych), wspieram animatorów kultury na osiedlach socjalnych. Współpracuję z Młodzieżową Radą Miasta i z Radami Okręgów. Ale nie mam złudzeń, że ewentualna realizacja jest tylko moją zasługą.

3. Czego Panu/Pani nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan/Pani najbardziej?

Nie ma mostu! Ogromne środki finansowe przeznaczane na jedną dyscyplinę sportu, przy jednoczesnym zaniedbywaniu sportu młodzieżowego. Deprecjonowanie Honorowego Obywatelstwa Miasta Toruń i innych wyróżnień, które niektórzy chcieliby wręczać hurtowo. Miasto nie przejęło od Wojska terenów po lewej stronie Wisły odciętych od poligonu obwodnicą poligonową. Brak realnego wspierania inwestorów. Brak miejsc w żłobkach i przedszkolach. Brak kompleksowych zmian w MZK. Kiepsko planowane i realizowane inwestycje: dziury w nowych drogach, rozpadający się basen na Hallera, przeciekająca Motoarena, niedziałająca fontanna  itp. Brak koncepcji wspierania rodzin mieszkających w lokalach socjalnych. Mam pełną świadomość, że jestem także współwinny zaniedbań i braków.

4. Jakie ma Pan/Pani plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Będę robił to co do tej pory. Czyli, 100% obecność na sesjach, aktywność na sesjach i komisjach, dyżury w Urzędzie i na Podgórzu. Blogowanie i komentowanie prasowych artykułów internetowych. Aktywne uczestnictwo w życiu miasta, np. w dyskusjach  otwartych w sprawie ESK i innych. Nie pozwolę na sprzedaż basenu przy ul. Bażyńskich, uważam że „Elana” powinna być wyremontowana ze środków miasta. Postaram się,  by miasto opracowało sieć przedszkoli i żłobków i zwiększyło dostępność tych instytucji. Postaram się by MKSy nie musiały płacić miastu za wynajem sal sportowych i basenów. Wystąpię do Prezydenta o dostosowanie bulwaru nadwiślańskiego do potrzeb matek i ojców  z wózkami oraz niepełnosprawnych, w tej chwili schody nie mają odpowiednich zjazdów. Zainicjuję nazwanie ronda przy Drzymały imieniem mojego idola politycznego  Jacka Kuronia. Pojawią się też pewnie inne pomysły i potrzeby.

5. Czy zamierza Pan/Pani wystartować  w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale nie wykluczam. W tej chwili jest jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie. Poczekam pokornie na oceny mojej dotychczasowej działalności i wtedy podejmę decyzję.

godz. 13.36

Dzwoni radny Jarosław Najberg. Podaję mu e-mail, na który ma przysłać swoje odpowiedzi.

godz. 11.08

Pierwsza odpowiedź na pytania od radnego Bartłomieja Jóźwiaka. Oto ona (pogrubienia – WG):

1. – powołanie Młodzieżowej Rady Miasta (kilkakrotnie składałem wniosek w tej sprawie – prowadziłem posiedzenie Młodzieżowej Rady Miasta, w trakcie którego wybrane zostały jej władze)
- Mikołajkowy Turniej Siatkówki – na terenie Zespołu Szkoł Ogólnokształcących nr 3
- Mikołajkowe spotkanie z książką – na terenie Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej (Na Skarpie)
- autobus nocny do Kaszczorka – na mój wniosek zaczął kursować autobus nocny do Kaszczorka – połączenie zostało utrzymane
- plac zabaw na ulicy Okólnej
- zabawa karnawałowa dla dzieci (czytelników Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej)
- kosze na śmieci na terenie Kaszczorka i osiedla Na Skarpie
- Ośrodek zdrowia w Kaszczorku
- Orlik Na Skarpie (jeden już istnieje) Powstanie jeszcze jeden pełnowymiarowy Orlik w poblizu zespołu szkół nr 2 oraz boisko ze sztuczną nawierzchnia przy zespole szkół nr 3
- powrót do oświetlania nocą ulic (zwłaszcza osiedle Na Skarpie)
- nasadzenia zieleni (tuje, krzewy, drzewa) zniszczonej w trakcie prac w ramach projektu ISPA na terenie Kaszczorka
- wykonanie ulic: Na Przełaj, Szczęśliwej, chodnika na ulicy Dożynkowej, nowe latarnie na terenie Kaszczorka (ul. Goplany)
- uchwała zakładająca ulgi dla przedsiębiorców tworzących miejsca pracy (apel w tej kwestii w imieniu klubu wygłosiłem podczas wystąpienia budżetowego-absolutoryjnego w 2009 r. oraz podczas uchwalania stawek podatków od nieruchomości również w 2009 r. – w efekcie przyjęta została uchwała przyznając przedsiębiorcom ulgi podatkowe jeśli utworzą oni nowe miejsca pracy) .

2. Konsekwentny remont basenów przyszkolnych na terenie całego miasta – zwłaszcza baseny przy szkołach Na Skarpie. Rozwój bazy sportowej (korty tenisowe przy Placu Cyrkowym, nowe boiska – w tym Orliki, place zabaw dla dzieci) na terenie lewobrzeżnego Torunia, osiedla Na Skarpie oraz Kaszczorka. Dbałość o zieleń w wymienionych dzielnicach (w tym zakresie bardzo dobra współpraca z Wydziałem Zielenii zwłaszcza dyrektorem Sz.Burakiem  – rekultywacja zniszczonej zieleni w Kaszczorku, prace w parku 1000lecia na Podgórzu, nasadzenia oddzielające mieszkańców od ruchliwych i hałaśliwych ulic. Integracja środowisk poprzez wydarzenia sportowe, charytatywne (mecz siatkówki, festyn osiedlowy w Kaszczorku, spotkania dla dzieci połączone z promocją czytania książek w Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej).

3. Nie udało mi się zrealizować dużego zadania o charakterze “ponad dzielnicowym” – tzn. budowy Aquaparku w Toruniu. Wciąż niedostatecznie chroniona jest miejska zieleń – zaśmiecane i dewastowane są lasy i parki. Wciąż niezrealizowane duże potrzeby w zakresie budowy (naprawy istniejących) dróg, miedzy innymi: ul. Turystyczna, Nieszawska, ulice osiedlowe w Kaszczorku, na Stawkach, Rudaku, Podgórzu i Czerniewicach.

4. Dalej zamierzam intensywnie działać w zakresie kultury, zwłaszcza w kontekście starań miasta o tytuł ESK – od dłuższego czasu postuluję aby projekty realizowane w ramach tych działań wyszły poza ścisłe centrum miasta i zagościły w poszczególnych dzielnicach miasta. Dyżury radnego będę prowadził normalnym trybem, tj: w budynku Urzędu Miasta oraz mobilnie – w zależności od potrzeb (mój telefon jest powszechnie dostępny – zawsze chętnie spotykam się z mieszkańcami w razie potrzeby). Moja strona radnego funkcjonuje od dłuższego czasu. Od kilku miesięcy prowadzę rozmowy ze środowiskami akademickimi na temat możliwości zorganizowania przez miasto programu stypendialnego dla studentów i doktorantów studiujących kierunki pożądane przez pracodawców działających w Toruniu. Chciałbym aby jeszcze w tej kadencji swoją prace i dokonania zaprezentowało Radzie Miasta Biuro Obsługi Inwestora.

5. Chciałbym kandydować po raz kolejny do Rady Miasta ze swojego Okręgu wyborczego. W obecnej kadencji wiele sie nauczyłem i zdobyłem doświadczenie, dzięki któremu jestem w stanie lepiej wypełniać obowiązki radnego i pracować dla miasta. Kolejna kadencja będzie niezwykle istotna dla rozwoju całego miasta – realizowana będzie najważniejsza inwestycja czyli Most drogowy przez Wisłę. Co równie ważne będzie to okres nowej perspektywy budżetowej UE – Toruń będzie musiał wypracować nowe, aktywne mechanizmy pozyskiwania środków unijnych ale także szukać innych źródeł finansowania inwestycji i zwiększania dochodów budżetu miasta. Palącą koniecznością jest sprawniejsze przyciąganie i pozyskiwanie inwestorów do Torunia, którzy ulokują tutaj swoje inwestycje, stworzą nowe miejsca pracy dla wykwalifikowanej pracowników i zasilą kasę miejską podatkami. Wciąż bardzo dużo pozostaje do zrobienia w zakresie remontów i budowy ulic praktycznie na wszystkich osiedlach Okręgu nr 1.

Do odpowiedzi radny załączył 14 plików (są to w większości wnioski i pisma skierowane do prezydenta Torunia, szefa rady miasta czy dyrektora MZK), a także plakat zapraszający na turniej siatkarski mężczyzn, który organizował wspólnie z V LO w 2007 r.

godz. 10.54

Radna Krystyna Dowgiałło odpisuje i dziękuje za przełożenie terminu na przyszły tydzień.

godz. 10.18

Pod wpisem pojawia się komentarz radnego Jarosława Najberga. Zacytuję w całości: “Jasne, że odpiszę Panu Redaktorowi. Niestety ze służbowym komputerem mam problemy. Padł mi system i nie mam dostępu do służbowej poczty, a nawet jak działa to nie mogę wysyłać poczty z innego punktu dostępowego niż urzędowy (ot takie utrudnienie dla opozycji). Ale czytuję Pana bloga :) Pozdrawiam”. Zupełnie mnie nie interesuje, kto serwisuje laptopy radnych, z jakiego systemu korzystają nasi rajcy, co im tam zainstalowano, jak dużo gigabajtów mają w katalogu “Temp”… Najważniejsze – tu zagrywka pod publikę – w jaki sposób wykorzystują i jak często korzystają radni z laptopów, z których każdy kosztował po 4 tys. zł. Ale czy to zdopinguje rajców?

11 maja

godz. 23.56

Opublikowałem wpis na blogu. No to teraz posypią się odpowiedzi od radnych… (Pierwotnie planowałem opublikować go po tygodniu lub dwóch, gdy już dostanę kilka odpowiedzi. Nie sądzę jednak, aby nasi radni byli zapalonymi internautami, co więcej, aby mieli adres tego bloga w swoich ulubionych.)

godz. 20.58

Jest! Odpowiedziała Krystyna Dowgiałło. Chętnie odpowie na ankietę, ale ma dużo obowiązków w tym tygodniu. Proponuje, że prześle odpowiedzi w połowie przyszłego tygodnia. Odpowiadam krótko: Nie ma problemu.

godz. 17.29

Dostałem pierwszą odpowiedź. Nie udało się dostarczyć wiadomości na adres: j.chamarczuk@um.torun.pl, czyli radnej Lidii Chamarczuk-Mazurek. Racja! To głupia pomyłka. Powinno być l.chamarczuk. Jak mogłem się pomylić, kopiując adres ze strony magistratu? Śledztwo okazało się zbędne. To magistrat błędnie podaje adres. I pewnie dlatego nikt nie pisze do radnej.

godz. 17.21-17.25

Wysłałem więc 11 maja (tuż po godz. 17) 25 e-maili do 25 toruńskich radnych z prostymi, wręcz ocierającymi się o banał pytaniami. A wszystko to pod hasłem: “Szanowny Panie/Pani, przygotowuję publikację podsumowującą działania rady miasta w ciągu ostatnich trzech i pół roku”.

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu/Pani indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.
2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu/Pani zrealizować?
3. Czego Panu/Pani nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan/Pani najbardziej?
4. Jakie ma Pan/Pani plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?
5. Czy zamierza Pan/Pani wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Proszę o odesłanie odpowiedzi jak najszybciej.

Jak MZK wizerunek chce ocieplić

Dyrekcji MZK nie da się ruszyć. Próbowało już wielu dziennikarzy. Cokolwiek by nie napisali, dyrekcja nie zadrży w posadach. Dyrekcja nie dba o kontakty z mediami. Od dawna nie ma rzecznika. Bo po co? Postanowiła jednak ocieplić swój wizerunek.

118 lat doświadczenia?

Na razie są to tylko nieśmiałe próby. Co chwilę na stronie internetowej przewoźnika pojawia się coraz to nowszy animowany gif. Jeden z nich sympatycznie miga: „Jadąc do pracy, do szkoły, na zakupy zauważyłeś pozytywne zachowanie kierowcy czy motorniczego. Czytaj…” (Czas na krótki nawias. Kilkanaście sekund starczyło mi, aby znaleźć cały arsenał niepochlebnych tekstów o MZK: poczynając od interwencji w sprawie niesfornych szoferów – tu, tu i tutaj, a kończąc na zdecydowanych reakcjach i decyzjach szanownej dyrekcji: tu, tu i tutaj.)

Sympatyczny banerek MZK

Klikając na ten sympatyczny banerek – rodem z lat 90., gdy internet jeszcze raczkował – przenosimy się do formularza. MZK zachęca już nieco bardziej bełkotliwo-oficjalnie: „Szanowni Pasażerowie! Jeżeli podczas przejazdu środkami komunikacji miejskiej w Toruniu stwierdzili Państwo, iż prowadzącego pojazd (kierowcę/motorniczego) cechuje wysoki poziom kultury jazdy prosimy o głos”. Trzeba podać imię i nazwisko, e-mail, wiek, podać datę i godzinę przejazdu, numer linii i numer boczny wozu. Do tego można też dodać coś od siebie, czyli „krótki opis sytuacji”. Link, który prowadzi do tej strony, został nazwany jako „Ranking 2010”.

Ciekaw jestem, co dostaną kierowcy i motorniczy, którzy byli mili dla pasażerów. Czy będzie to uścisk prezydenckiej bądź dyrektorskiej dłoni, dyplom, 12-przejazdowy karnet, sieciówka dla kuzyna, a może przesiadka z jelcza do nowiutkiego mana albo z czerwonego do żółto-niebieskiego tramwaju „made in serwis MZK przy Sienkiewicza”? A może będzie to jakaś premia? Na razie głośno było raczej o karach dla kierowców bądź motorniczych.

W serwisie znalazłem jednak stronę o „Rankingu 2008”. Był organizowany z okazji światowego dnia życzliwości w dniach. Wpłynęło łącznie – uwaga! – 17 głosów. Oto fragmenty uzasadnień, które nadesłali pasażerowie: „Jest uprzejmy, poczekał jak jechałam linią nr 10”, „Był bardzo sympatyczny, a jego jazda bardzo płynna”, „Kierowca zaczekał na mnie, otworzył drzwi i tak na każdym przystanku”, „Słyszałem jak grupka cudzoziemców, prawdopodobnie studentów pytała kierowcę o to, jak dojechać w pewne miejsce. Kierowca nie zbył ich, mówiąc np. że nie rozumie o co im chodzi, lecz trochę po niemiecku, trochę po angielsku wytłumaczył im gdzie mają wysiąść”. Zadam naiwne pytanie: Czy jesteśmy świadkami poważnych zmian w MZK? Nie trzeba szukać daleko. W aktualnościach na www przewoźnika znajdziemy informację o zmianach w rozkładach jazdy, które zostały uwzględnione zgodnie z postulatami pasażerów. Ostatnio MZK przeprowadził też kilka sond, po których zmienił trasę m.in. „piętnastki” i „szesnastki”. Czy MZK ma już ludzką twarz?

OrbiToruń. Pierwsza krew

Za kilka dni miną dwa miesiące, odkąd działa miejski portal społecznościowy (podobno pierwszy w kraju). Serwis zacznie jednak coś znaczyć dopiero, gdy pokaże, że jest w stanie zmieniać rzeczywistość, wpływać na decyzje władz Torunia, radnych czy często bezdusznych urzędników. Śledząc ten portal, wątpię, czy ten eksperyment się uda.

Panorama OrbiToruń (źródło: orbitorun.pl)

Statystyki OrbiToruń są imponujące. W ciągu prawie dwóch miesięcy zalogowało się tam 923 użytkowników, powstało 111 aktywnych grup, 189 tematów na forum i aż 114 pomysłów dla miasta, które wydawały się z początku najsilniejszą stroną tego portalu. Jak na razie urzędnicy rozpatrzyli jeden pomysł. Chodzi o pomalowanie śmieciarek MPO. Znakomity pomysł Pracowni Zrównoważonego Rozwoju. Mowę mi odebrało, gdy przeczytałem, jak MPO zareagowało na tę propozycję. (Z półtoramiesięcznym opóźnieniem.) Do odpowiedzi wyciągnął ją portal. I usłyszał, że pomalowanie dwóch burt śmieciarki kosztuje od 3 do 5 tys. zł. MPO jednak po wybudowaniu zakładu unieszkodliwiania odpadów nie stać na malowanie śmieciarek (Zakład kosztował ok. 16 mln euro. Czym jest więc w tym obliczu 5 tys. zł? Warto jednak wspomnieć o zimie, podczas której MPO zarobił jak nigdy dotąd.) Bo „z propozycją związanych jest wiele problemów” – tłumaczy Dorota Arczyńska, rzecznika spółki. MPO spłaca teraz kredyty i ma inne priorytety niż malowanie śmieciarek. Mamy 20 takich pojazdów, co daje 100 tys. zł. Arczyńska jest dyplomatką: „Mogłoby być też tak, że pomalowane śmieciarki po kilku tygodniach wyglądałyby mniej estetycznie niż tradycyjne pomarańczowe pojazdy. Utrzymanie czystości śmieciarek to w polskich warunkach atmosferycznych o wiele trudniejsza sprawa, niż w Philadelphii”. (Stamtąd pochodzi ten pomysł. W Ameryce śmieciarki bez problemu pomalowali studenci. Ale to Ameryka.)

OrbiToruń pisze więc wprost: „Urzędnicy odkładają na razie pomysł na półkę, ale obiecują, że można do niego wrócić, kiedy sytuacja finansowa MPO będzie lepsza”. Porażka. Miejski portal za ok. 220 tys. zł nic nie wskórał. Skandal! Granda! Dlaczego portal nie zwrócił się z tym pomysłem do magistratu, który od czasu do czasu dokłada do MPO? Tego nie wiem. Ciekawe, co by usłyszał, gdyby to zrobił. (Może po prostu: „Chłopaki dajcie spokój, bo wykreślimy was z budżetu”.) Najsmaczniejsze jest jednak zakończenie śmieciowego postu. Marceli Sulecki, redaktor naczelny OrbiToruń pisze: „Niedługo omówimy kolejne pomysły. W MPO obiecano nam, że instytucja założy konto na portalu. Na razie ma je Urząd Miasta, a w ciągu kilku dni dołączy do niego Miejski Zarząd Dróg. Czekamy na kolejnych decydentów! Bez nich orbiToruń nie będzie tak obywatelski jak być powinien”. Dobrze, że redakcja zdaje sobie z tego sprawę. Dobrze, że o tym pisze.

Z dnia na dzień przybywa pomysłów. Jeśli urzędnicy będą na nie odpowiadać w takim tempie. To odpowiedzi na 111 pomysł doczekamy się… (Nie chce mi się już liczyć. Pewnie za kilka lat.) Jest jednak promyk nadziei. Promyczek. Rozmowa z Pawłem Piotrowiczem, szefem miejskich portali z wydziału współpracy zewnętrznej i informacji. Wiele mówi już sam tytuł: „Urzędnicy deklarują: Chcemy rozmawiać”. Minęły dwa miesiące, a magistrat stać tylko na takie szczere wyznanie.

Prezydent w ramach użytkownika

Jestem zdania, że urzędnicy i władze Torunia (prezydent, wiceprezydenci, skarbnik, sekretarz) powinni być na portalu zalogowani jeszcze przed tymi 923 użytkownikami, którzy nabrali się na miejski serwis społecznościowy. Oni już powinni czekać tam na nas od samego początku z otwartymi ramionami. Czy prezydent Zaleski będzie mieć swoje konto na OrbiToruń? – pyta Sulecki. Piotrowicz: „(…) będzie się oficjalnie pojawiać w portalu w ramach użytkownika o nazwie Urząd Miasta Torunia. To dobre rozwiązanie, bo w rzeczywistości urząd służy prezydentowi do wykonywania zadań i tworzenie dwóch profili o charakterze oficjalnym – osobno dla urzędu i dla prezydenta wprowadzałoby tylko niepotrzebne zamieszanie”. (Powraca więc pytanie, czy Zaleski potrafi obsługiwać komputer.) Brak mi słów, aby to komentować.

Piotrowicz: „Już sama idea portalu – otwartość i wolność słowa – (…) skraca dystans między obywatelem i urzędem. Oczywiście to administracja podejmuje decyzje, ale na poziomie pomysłów, dyskusji, swobodnej wymiany poglądów wszyscy mamy równe szanse (…) Dla mnie ważne jest też, aby ludzie skupieni wokół orbiToruń widzieli w oficjalnym urzędowym profilu partnera do rozmowy, a nie kogoś wyciąganego do tablicy, do przepytywania”. Tutaj nie mogę się powstrzymać od krótkiego komentarza.

Po pierwsze: przepaść między urzędnikami a obywatelami jest duża (może nawet z miesiąca na miesiąc coraz większa) i z pewnością nie zasypią jej odpowiedzi tego typu, co udzieliło MPO.

Po drugie: wszystko wskazuje, że miejskie jednostki (MPO, MZD, a może nawet mój ukochany MZK) założą tam oficjalne profile. Co to jednak zmieni? Równie dobrze mogę wejść na stronę każdej z tych instytucji i wysłać maila za pomocą formularza. Ludzie chcą mieć bezpośredni kontakt np. z szefami tych jednostek. Chcą bezpośrednio pochwalić lub nawrzucać Andrzejowi Glonkowi czy Marii Zawal i zobaczyć, jak oni pod własnym nazwiskiem tłumaczą się ze swoich decyzji, nie zasłaniając się brakiem czasu, rzecznikami prasowymi, przepisami, itp. To dopiero byłoby skracanie dystansu. Dyrektorzy MZD i MZK nie muszą od razu zamieszczać swoich fotek topless z wakacji czy przy kominku z rodziną. Wystarczy prosty gest: obecność w serwisie i w miarę aktywny udział. (Na przykład w piątki ok. 12, kiedy urzędnicy wysokiego szczebla myślą już o weekendzie, zakupach w hipermarkecie lub biorą udział w otwarciu jakiejś siedziby, spotkaniu opłatkowym, przecinaniu wstęgi czy objeździe.) Dopiero wtedy pan Glonek i pani Zawal będą partnerami do rozmowy.

Po trzecie: Piotrowicz jak słoń w składzie porcelany przypomina nam obywatelom, kto tu tak naprawdę rządzi – „to administracja podejmuje decyzje”. (Pewnie chodziło mu o administrację portalu. Ale czy na pewno? Czy to zwykłe przejęzyczenie?) Proszę Pana, w portalu społecznościowym rządzą obywatele. (Jeszcze na marginesie – w profilu „Urząd Miasta Torunia” nie ma nawet podanych danych kontaktowych. No cóż.) „Po czwarte” nie będzie.

Piotrowicz jednak zaznacza, że urzędnicy powoli przechodzą „z etapu dokładnego czytania (portalu – przyp. WG) do aktywności”. No i żaden ciekawy temat poruszany w portalu „nie powinien być zostawiony samemu sobie, bez odpowiedzi ze strony miasta”. Trzymam kciuki. Jaka będzie szybkość reakcji użytkownika „Urząd Miasta Torunia”? Ten okres „ (…) może być (…) wydłużony” – odpowiada Piotrowicz. Znów głos zabiera Sulecki: „Niedługo ocenimy dialog magistratu z mieszkańcami. Na razie nie wygląda on najlepiej”. Portal wysłał do miejskich jednostek pisma z prośbą o rejestrację w serwisie. Na razie nie ma reakcji z ich strony. Może konsultują je z prezydentem Torunia na cotygodniowych posiedzeniach.

Nadużycia w Urzędzie Miasta Torunia?

Na zakończenie trochę optymizmu: OrbiToruń wreszcie pokaże prawdziwą twarz naszych urzędników i władz Torunia. W końcu będą oni bliżej mieszkańców, ich spraw, problemów. Będziemy partnerami. A tak na poważnie: będzie po staremu. A swoją drogą – nie chcę już rozwijać tego wątku – na OrbiToruń wieje nudą. (I na koniec ostatni nawias. Współczuję redakcji OrbiToruń, bo tak naprawdę jest między młotem a kowadłem. Każdy jej ruch jest dokładnie obserwowany zarówno przez użytkowników, jak i urzędników. Jeśli portal pochyli się nad użytkownikami – ostatnio był taki wybieg w kierunku eNeRDe – urzędnicy będą patrzeć wilkiem. Jeżeli będą się podlizywać, zostaną nazwani urzędową tubą. Przy takim rozdaniu mówi się „pas”.)

Jak drogowcy sondę rozpisali

MZD ma problem z budową północnej trasy średnicowej. Inwestycja wywołała tak duży sprzeciw mieszkańców, że drogowcy chwytają się każdego sposobu, aby jednak pokazać, jak bardzo torunianie chcą tej trasy. Posunęli się już do takich granic absurdu, że na swoją stronę internetową wkleili amatorską sondę, którą łatwo dało się zmanipulować.

Sonda w sprawie średnicowej

Budowa północnej trasy średnicowej ma kosztować nieco ponad 70 mln zł. Toruński MZD oszczędza jednak, gdzie popadnie. (Nienawidzę prowizorki, atrap, półśrodków, ściemy, mydlenia oczu, itp.) Na początku tego tygodnia umieścił na swojej www sondę internetową, w której pytał: „Czy jesteś za budową Trasy Średnicowej?” Drogowcy zdecydowali się jednak na darmową sondę z serwisu sonda.pl.

Tymczasem tego typu sondy – co wiedzą już przedszkolacy serfujący po internecie – można łatwo oszukać. Wystarczy skasować w przeglądarce pliki cookies (Tutaj link do definicji z Wikipedii. Rzecz jasna dla drogowców) i ustawić ich blokowanie. W ten sposób w krótkim czasie nabiłem kilkadziesiąt głosów na „tak” i „nie”. Zadzwoniłem więc do „fachowców” (to stwierdzenie jest bardzo modne na forum „Wyborczej”) z MZD i wytłumaczyłem, że ta sonda nie ma najmniejszego sensu.

Dziś w pracy nie miałem zbyt wiele czasu, aby pomnożyć ten wynik. Ale marzyło mi się, żeby zrobić sobie screeny tej sondy, jak np. licznik głosów dobija do 966, 1410 lub 1795. Wieczorem okazało się, że mój telefon był skuteczny. Sonda zniknęła, a ja nawet screenów nie zdążyłem zrobić. Niezawodne okazało się jednak google, które kopiuje strony.

Wyniki tajemniczej sondy

Wynik jakoś znacznie się nie zmienił. Drogowcy poszli jednak po rozum do głowy i znów rozpisali ankietę, tym razem na stronie internetowej magistratu. I tam już nie ma zabaw z ciasteczkami. Ta sonda została już skontruowana nieco inteligentniej. Zmieniło się pytanie: “Czy jesteś za budową trasy średnicowej dla Torunia?” Samo stwierdzenie “dla Torunia” sugeruje, że jest to coś dobrego, na czym miasto skorzysta. Nie podobają mi się odpowiedzi. Wystarczyłoby suche “tak” lub “nie” jak poprzednio. A tutaj mamy: “TAK – kierowcom potrzebna jest droga, która rozładuje korki na linii wschód-zachód”, “NIE – ruch przez miasto odbywa się płynnie i nie potrzeba dodatkowej drogi”. Urzędnicy zlitujcie się i nie manipulujcie.

Co więcej, warto rzucić okiem na ankietę, którą będą jutro wypełniać osoby kupujące skarpetki, fasolę, groch i pietruszkę na targowisku przy Szosie Chełmińskiej. Można tam odpowiedzieć, czy jest się za lub przeciw inwestycji. Jeśli więc mamy możliwość wyboru, obok zalet tej trasy winno się wymienić także wady. Wątpliwe wydają się też korzyści. Wśród nich MZD wymienia „ograniczenie emisji spalin”. Gdy ten argument usłyszą mieszkańcy ul. Świętopełka, Sczanieckiego czy Wybickiego, którzy mają mieszkać kilkadziesiąt metrów od trasy, na pewno złapią się za głowę.

Jeśli MZD wciąż będzie przygotowywał tę inwestycję tak nieudolnie jak teraz, to trasa do 2012 r. może w ogóle nie powstać. I przekonają się o tym mieszkańcy ul. Wschodniej, Skłodowskiej-Curie, Szosy Lubickiej i Kościuszki, które po otwarciu mostu będą… (Czekam na propozycje dokończenia tego zdania. Zachęcam do komentowania.)

Zanim zostałem dziennikarzem…

(Aż wstyd się przyznać.) Kiedyś próbowałem być poetą, pisarzem, krytykiem literackim, a nawet redaktorem czasopism literackich. Do dzisiaj na klastrach mojego dysku twardego (już nieco zakurzonych) zalega mnóstwo bajtów nieudanych początków powieści, wierszy czy wielce „wiekopomnych” szkiców. Nie ma się, czym chwalić.

Wirtualne „palenie” rękopisów, czyli po prostu opróżnianie kosza, wydaje mi się boleśniejsze niż zwykłe wrzucanie kartek do pieca. (Co dziwne, mojej żonie udało się skasować z Windowsa kosz. Ciekawe, gdzie trafił. Do metakosza?!) Na pozór wygląda niewinnie. Przejdę jednak do sedna. Bardzo lubię wszelkiej maści kolaże, sklejki, samplowanie, czyli po prostu Ctrl + C, Ctrl + V. Najlepiej na tym blogu wychodzi mi cytowanie. Zwykle od osób, które czytały moje opowiadania (z artykułami też tak bywało) słyszałem, że są przegadane. Że za dużo jest w nich szczegółów. Że niepotrzebnie pastwię się nad detalami. Że powinienem się leczyć. Święta racja.

Jak odzyskać kosz w Windowsie?

Fragment pierwszy (nigdy nieskończony tekst „Nie ma boga”): „Każdy chce mieć inny balkon, choć na chwilę odróżnić się od sąsiada. Wmówić sobie, że ma się droższą tapetę, drewniane meble, broń Boże, z jakiejś, parszywej okleiny i okna z PCV, takie z prawdziwego zdarzenia. Wieczorem, gdy jeszcze firanki nie pójdą w ruch, widać, że każdy ma podobne szafki w kuchni, lampy, a nawet pojemniki na makaron czy cukier. Rekordy popularności biją gruszkowe kredensy i wiśniowe szafy. Hitem są bordowe ściany.

Panele oczywiście w promocji

Wystarczą barwniki z marketu. Następne w kolejce są panele za 29,90 za metr. (…) I karaluchy. Są na każdym piętrze. Opanowały całe piony. (…) Podjeżdża dziewiętnastka. Jest pełna. Kierowca rusza. Drobne nogi uderzają w pląsy. Najpierw walca, później poloneza, a na zakręcie krótkiego, ale żwawego oberka. Ze sprzęgła na gaz i z powrotem. A potem kilka ozdobników: otwarcie drzwi, zerknięcie w lusterko, chwila skupienia i zamknięcie drzwi. Wygina majestatycznie dłonie tak, jakby do mnie machał. Oczko puszcza do lusterka. Trzewiki spokoju mu nie dają. Żabot uwiera. W drżącej dłoni krucha filiżanka. On sam filigranowy. Prawie przezroczysty. (…) – Pan wysiada? – pyta mnie starsza kobieta, która przytula się do moich pleców. – Tak – odpowiadam cicho. Chyba nie dosłyszała. Czuję jej wystające kości biodrowe, mdły zapach szminki i tanich perfum z rynku na Chełmińskiej. Jest urzędniczką. Sekretarką. Sklepową. Kasjerką. Zakłada nogę na nogę, nosi spódnicę za kolano i w siatce buty na zmianę. Czapki, jeśli nie musi, nie zdejmuje. Albo jest na emeryturze. W wolnych chwilach jeździ do hipermarketów i przebiera w przecenach. Przybiera na wadze.

Promocja na kurczaki. Jedyne...

Woli szynkę z błyszczącymi, tęczowymi nalotami niż świeże boczki, wątrobianki, łopatki, polędwice parzone i pieczone, a nawet salcesony czy mortadele. Za wszelką cenę pragnie dostać wędlinkę za 9,99 zł. Szyneczka, świeża bułeczka, masełko i jakiś serial. Potem jakaś krzyżówka, najlepiej jolka, bo jolki są dobre do snu. A piersi ma twarde. Przysuwa się nagle do mnie. Autobus hamuje. Wpada mi w ramiona. I znowu, choć kwestia należy do kierowcy, teraz my, kilka taktów – dwa kroki z oberka, kilka dźwięków mazurka, a na koniec polka. Matka Polka. Przyciska mnie do piersi”. Uff. Starczy.

Fragment drugi (nigdzie niewydanej powieści pod wieloma tytułami: „Maria”, „Na początku była rzeka”): „Zaczęło wiać. W mieście ruszało się wszystko. Nie kończyły się pielgrzymki papierków od cukierków, różnego kroju liści, zgubionych chustek, o których nikt już nie pamięta, pojedynczych włosów gubionych przez panny przy porannym rozczesywaniu. Nic już nie miało tej samej postaci, co wcześniej. Szyldy i okiennice zużywały się szybciej, nie wędrował już ulicami zapach świeżych bochenków chleba, ani kwiatów od nadgorliwych kwiaciarek, ani też krochmalonych prześcieradeł schnących na strychach. Ludzie też trochę przyspieszyli, jakby wiatr wszystkich do czegoś gonił. Nie wiadomo, skąd też pojawiły się przeciągi. Wprawiały w ruch mieszkania i wszystkie w nich rzeczy, które chroniły kamienice przed poderwaniem w niebo. Czas też jakby przyspieszył. Krótka wskazówka na ratuszowym zegarze nie nadążała za długą. Dzwony biły prawie nieustannie, kiszki niemal po pstryknięciu palcami wypełniały się mięsem, bochenki rosły w kilka sekund, dzieci od razu po urodzeniu mówiły: Mutti, Vatti, Oma i Opa”. Teraz znów zmiana nastroju.

Fragment trzeci (nigdzie niepublikowanego opowiadania „Szafot”): „- Ochojska to największa zdrajczyni Rzeczypospolitej – przygryza wargi Robert. – Okrada Polaków. Głodzi nas. Gdyby dawała nam to wszystko, co wywozi z kraju, to nie byłoby biedy, głodu i może nawet bezrobocia. (…) Po robocie wsiądziemy w tramwaj. Pojedziemy na Starówkę.  Jutro Ochojska ma spotkanie w Dworze Artusa. (…) W kuchni mam niewielką komórkę. W sam raz dla niej. (…) Za kierownicą mercedesa siedziała Ochojska. Samochód skręcił na bulwar, Janek szybko wgramolił się go trabanta, tym razem zapalił od razu. Na zakręcie ledwie się wyrobił. Mercedes leniwie skręcił w stronę mostu, Janek jechał tuż za nim. Powoli. (…) Nie miał wątpliwości, że stanie się to dzisiaj, tu i teraz. (…) Skręciła w Poznańską. No to zaczynamy: dodajesz trochę gazu. (…)

Trabant po tuningu

A masz! Skręcam w prawo, nawet włączam sygnalizator. Plastyk mojego trabanta nie łamie się i nie wygina. A na twojej twarzy widzę strach. Łapiesz za kierownicę i próbujesz ją utrzymać, patrzysz się na mnie i unosisz lewą rękę, jakbyś chciała mi coś pokazać. Błagać mnie o litość. Błagać zaraz będziesz mogła. Mercedesik się wygina, taka wielka maszyna, a nie może sobie poradzić z plastykowym tworem z NRD, wiem – oba są niemieckie, ale nikt nie przebije trabantów, chwała wam Automobil-Werk Zwickau. A masz! Drugi raz w nią pukam, coś zaczyna skrzypieć w moim trabanciku, ale ona ma gorzej, rozwaliłem jej lampy z przodu. (…) Epilog. Wersja pierwsza: Janina Ochojska budzi się zlana zimnym potem w swoim łóżku. Wersja druga: Janek zabiera Ochojską do domu i zamyka ją w komórce. Nad ranem Baśka znajduje ją i rozwścieczona zaczyna gotować obiad. Później zanosi jedzenie jeszcze nieprzytomnej Ochojskiej. Po tym jak Baśka zamyka drzwi na cztery zamki, do obiadu Ochojskiej dorywa się wycieńczona i głodzona przez cztery dni Agata Młynarska, którą Janek przywiózł dwa tygodnie temu z festynu w gminie Brzuze”. Kolejnych wersji nie przytaczam. Są niecenzuralne.

Fragment czwarty (opowiadanie pt. „Trędowisko”): „Cieknie mi ślina, kiedy patrzę na cielęce nerki. Już nawet czuję zapach dobrze wypieczonego mięsa, a na podniebieniu wyszukany smak delikatnie pachnącego moczu. Podjeżdżam rozklekotanym wózkiem do serów. Dwadzieścia deko edamskiego, bo najtańszy, jedenaście za kilogram. Kobieta nie słyszy. To przez ten czepek na głowie, który ma mnie chronić przed jej łupieżem i łojotokiem. Powtarzam, a ona wypowiada magiczne słowo „co”, podnosząc intonację tak, że rośnie mi ciśnienie. Dwadzieścia deko edamskiego i trzydzieści deko ogórków kiszonych. Nie ma ogórków, jest tylko kapusta kiszona. W dupie mam kapustę kiszoną. Kroi mi ser. Patrzy na kończący się kawałek sera, bojąc się chyba, że utnie sobie brudne paluchy. Na nerki mnie nie stać. (…) A ja naprawdę kocham zwierzęta. Lubię głaskać pod włos ząbki na wołowych i wieprzowych językach, a szczególnie ugniatanie orzechokształtnych ptasich żołądków. Znowu sześć bułek bladych jak gejsze. Chleb, jajka, mleko, mąka, jabłka z twardą skórką. Cena, kod do wbicia, suma, wysuwają się przegródki z pieniędzmi. Do zapłacenia dziesięć czterdzieści pięć”.

Fragment piąty (tekst bez tytułu): (…) niski głos mam zawsze nad ranem, gdy dzwonią do mnie, bo o tej porze zawsze ktoś dzwoni ze swoim magicznym dziękujemy, ale nie chcemy, może się jeszcze odezwiemy, a dlaczego tak wcześnie, kochany my już od siódmej rano grzejemy herbatkę, grzałki chodzą pełną parą, Stasia po bułki wyskoczy, Marysia dzieci do przedszkola odprowadzi, a Janka ogryza paznokcie, bo znowu jest w ciąży, wąsate godzille już od siódmej kawkę popijają, paznokcie malują, czapek z głów nie zdejmują przez cały dzień, piszą jednym palcem na klawiaturze, choć po dziesięć kursów każda skończyła i nawet dyplomy w domu mają, że Excela znają od podszewki, a jak coś nie daj Boże na ekranie się pojawi, dyskietkę odwrotnie włożą, pana Mietka wołają, informatyka i patrzą na jego owłosione ręce, sapiąc i przegryzając kanapki z boczkiem, a dyrektorzy testują kąt możliwego wygięcia swoich foteli z krowiej skóry, z Jyska na wyprzedaży po 199 zł, ćwiczą podpisy”.

Kiedy powstanie powieść o toruńskiej Czeczenii?

Ciąg dalszy pewnie nie nastąpi. (Czas więc na porządki i przywrócenie kosza, bo wielkiego pisarza to ze mnie nie będzie.)

Dajcie spokój Kopernikowi!

W ostatnich dniach słowo „Kopernik” odmieniane jest w Toruniu przez wszystkie przypadki. Muszę jednak przyznać, że temu całemu zamieszaniu wokół „powrotu” astronoma do rodzinnego miasta, przyglądam się z niedowierzaniem i niesmakiem.

koperrrnik

Kopernik w Urzędzie Marszałkowskim

(Szczypta patosu na początek.) To będzie wielkie wydarzenie. Urząd Marszałkowski w Toruniu został zasłonięty dwoma wielkimi płachtami z napisem „Powrót Mikołaja Kopernika do Torunia. Pierwsza stacja ponownego pochówku Mikołaja Kopernika 19 lutego A.D. 2010”. Marszałkowscy urzędnicy przygotowali na tę wyjątkową okazję specjalny serwis internetowy. Mamy tam piękny cytat z marszałka Piotra Całbeckiego: „Hołd najwybitniejszemu spośród torunian oddamy w dniu jego urodzin, w świątyni, w której został ochrzczony, przy chrzcielnicy, której do chrztu użyto”. (Pachnie mi to „staropolską” składnią.) Zobaczymy tam też projekt urny „dla doczesnych szczątków Mikołaja Kopernika” i tubę, która „zostanie złożona do trumny ze szczątkami Mikołaja Kopernika”.

Zatrzymajmy się krótko przy zapowiedzi uroczystych uroczystości, jaką można znaleźć w serwisie Urzędu Marszałkowskiego, a zwłaszcza przy najbardziej wzniosłych, górnolotnych, patetycznych, podniosłych i uroczystych (niepotrzebne skreślić) fragmentach tego tekstu: „Kujawsko-Pomorskie odda hołd najsłynniejszemu torunianinowi”, „w toruńskiej katedrze świętych Janów odbędzie się uroczysta msza święta w obecności doczesnych szczątków wielkiego astronoma” i ostatni cytat: „tego dnia dwukrotnie zabrzmi potężny dzwon katedralny, Tuba Dei”. (Zmiana nastroju.)

Czy te kości należą do Mikołaja K.?

Czy te kości należą do Mikołaja K.?

Rzadko jednak w komunikatach podaje się konkretnie, co tak naprawdę do Torunia wróci. Wszędzie się mówi o szczątkach. Do naszego miasta przyjedzie… fragment czaszki i kości nóg. Zostaną one złożone „w specjalnie przygotowanym sarkofagu składającym się z cynkowej trumny oraz wykonanej z egzotycznego drewna części zewnętrznej. Wzmocniona mosiężnymi elementami cynkowa trumna wewnętrzna została wyłożona purpurowym aksamitem (…) Zewnętrzna część sarkofagu nawiązuje do stylistyki gotyckiej i została wykonana z egzotycznego drewna wspartego na metalowych kolumnach. Na wieku umieszczono wizerunek Kopernika oraz mosiężny krzyż” – czytamy na stronach UM. Warty przy fragmencie czaszki i kości nóg będą pełnić przedstawiciele 40 instytucji i placówek.

Ci, którzy nie zmieszczą się w murach katedralnych, zobaczą mszę na telebimie na Rynku Staromiejskim. (Zobaczy ją: pan Henryk, który w piątek spóźni się do pracy, pani Janina, która wróci się do domu, wyłączyć żelazko, pan Grzegorz, który odśnieża chodniki na Starówce, pani Leokadia, która wyjdzie po bułkę, pan Lucjan i pani Marta wracający z całonocnej imprezy, pani Dorota, której pan Damian zrobi zdjęcie z Kopernikiem, może jakaś szkolna wycieczka, a nawet pani Bronisława, która splunie po podpaleniu papierosa.) A gdzie dokładnie? Oczywiście pod pomnikiem Mikołaja Kopernika. – Zależy nam, by w uroczystościach, choćby tylko za pomocą przekazu audiowizualnego, mogło uczestniczyć jak najwięcej mieszkańców regionu i gości, a kościół świętych Janów, choć potężny, ma ograniczoną pojemność – wyjaśnia marszałek Całbecki. Przekaz na telebimie potrwa aż 12 godzin.

(Wątek sensacyjny.) Jeszcze w tym tygodniu pojawiły się pogłoski, że na pierwszą stację pochówku najsłynniejszego torunianina przybędą Lech Kaczyński i Donald Tusk. Informacja umarła jednak śmiercią naturalną po kilkunastu godzinach. Szczątki astronoma przyjadą do Torunia z Olsztyna pod policyjną eskortą. Wszystko po to – jak podkreśla Grzegorz Borek, pełnomocnik zarządu województwa – nie powtórzyła się sytuacja jak z kradzieżą napisu „Arbeit macht frei”. Jednak nawet Borek nie wie, gdzie znajdują się kości. Tę wiedzę ma tylko kuria.

Z ostatniej chwili: dziś o godz. 19 szczątki przejechały przez Chełmno. Samochód z fragmentem czaszki i kości nóg objechał rynek. Z tej okazji w farze biły dzwony. Ciąg dalszy relacji w piątek, z katedry św. Janów. Początek godz. 8. Ciekaw jestem, ilu torunian wzięło sobie na tę okazję wolne?

Poseł Lenz słucha „grunge’u”

„Prywatnie: gra w piłkę i słucha grunge’u” – pisze Tomasz Lenz, szef PO w regionie na profilu w Facebooku. Nirvana, Soundgarden, a może Alice In Chains – nie wiadomo, za którymi formacjami przepada. I są to chyba jedyne jasne strony tego profilu.

Zaczep posła Lenza

Zaczep posła Lenza

Doprawdy nie mam zielonego pojęcia, po co Lenz założył sobie profil na Facebooku. Czyżby faktycznie powód był aż tak banalny? „FaceBook zdaje się być jedynym miejscem, gdzie mogę pisać o swojej pracy” – napisał we wtorek Lenz na tablicy. „Wysiadły serwery i strona www.tomaszlenz.pl przechodzi reanimację. Informatycy robią co mogą, ale zapewne jeszcze trochę to potrwa”. (A tak na marginesie wpisałem sobie słowo „grunge” do słownika ortograficznego i okazało się, że jest to wyraz nieodmienny).

Dlaczego uczepiłem się tym razem Lenza i jego profilu? Powód nr 1. Sprowokował mnie komunikat, że z posłem mam 11 wspólnych znajomych. No to „prawie” jakbyśmy się byli znajomymi.

Powód nr 2. Sprowokowały mnie zdjęcia na profilu posła – z kategorii „Z sejmowych ław”. Poseł pisze: „W końcu udało mi się wgrać trochę nowych zdjęć z pracy w sejmie”. Ten lans jest śmieszny. Może jeszcze takie fotki robią na kimś wrażenie. Przykład: poseł idzie po korytarzu sejmowym, w dłoni trzyma komórkę i czyta jakiegoś sms-a. Brakuje jeszcze tylko zdjęcia zza biurka w biurze poselskim i byłby komplet. W rubryce szkoła wyższa poseł wpisał UMK i historia. Niestety, w profilu nie ma opcji (Facebook tego nie przewidział): zaznacz ptaszkiem, czy masz absolutorium, czy obroniłeś pracę magisterską. (Na stronie sejmowej jest napisane wprost, że poseł ma wykształcenie średnie ogólne.)

Sejmowy profil posła

Sejmowy profil posła

Jednak kiedy zerkam na zdjęcie profilowe pana posła, już nie jest mi do śmiechu. Robię się poważny. (I szczerze pisząc, jakoś nie mam ochoty wklejać tego wpisu.).

I ostatni powód: zachęcił mnie do tego pierwszy wpis pana posła. Mianowicie: „Początki na FaceBooku. Jeszcze chwile zapewne to potrwa zanim opanuję wszystkie funkcje tego portalu :) W miarę możliwości będę aktualizował profil i dodawał nowe zdjęcia oraz filmy”. Przyznam szczerze, że z niecierpliwością czekam na filmy posła z sejmowych ław. Ciekaw jestem, kiedy wygaśnie ten profil. Czy stanie się to po kolejnych wyborach? A może poseł uzależni się od Facebooka i wkrótce przygarnie kociaka w Farmville i skończy wszystkie fuchy na Kubie w kultowej Mafia Wars? A może wypełni quiz „Czy z dupy wystaje ci pies?” Bo mojemu bratu wyszło, że nie mu nie wystaje.

Młoda krew bardzo chce do Rady

Tym razem na tapetę wezmę niejakiego Jacka Kowalskiego (niestety w Google ciężko go znaleźć, bo to hasło ma ponad 38 tys. wyników), być może przyszłego radnego PiS. Otóż ten 28-letni „polityk” od października prowadzi bloga. Stawia sobie jeden cel: zasiąść w fotelu radnego po tegorocznych wyborach. Raczej mu się to nie uda.

Uśmiech Jacka Kowalskiego (internet, paint)

Uśmiech Jacka Kowalskiego (internet, paint)

Kowalski bowiem nie ma nic do zaproponowania. Przy pierwszej wizycie na stronie niemal od razu kliknąłem na podstronę „Program”. A tam znalazłem tylko pedeefy z programem Prawa i Sprawiedliwości. Kowalski w ogóle nie pokusił się, by dodać cokolwiek od siebie. Dyskwalifikacja. Kontakt z Kowalskim jest możliwy, ale tylko za pomocą specjalnego formularza. Nie znajdziemy tam komórki, e-maila, gg, skype, nie ma linka do profilu w N-K, FB i w innych tego typu serwisach. Żałość.

Jedźmy dalej. Nudne i ograne jest również logo strony ze zdjęciem Kowalskiego zmontowanym z  panoramą Starówki. To tak oczywiste, że nie zamierzam ciągnąć tego wątku. Czas na galerię zdjęć. W kategorii „Polityka” nie mogło zabraknąć fotek z politycznymi tatusiami, mamusiami i mentorami np. Zbigniewem Girzyńskim (Kowalski promuje książkę posła-historyka na swojej stronie) i Nelly Rokitą, której ściska dłoń (bez rękawiczki). Jest plakat wyborczy z 2006 r., gdy Kowalski był „trójką” na liście PiS. Na hasło „Nie ma jak Kowalski” nabrało się 597 osób. „Uzyskany wynik (…) choć nie pozwolił mi uzyskać mandaty radnego, to jednak zmobilizował mnie do wzmożonej pracy, która mam nadzieję zaowocuje w przyszłości” – pisze o sobie Kowalski.

Są też prywatne fotki ze ślubu, pielgrzymek na Jasną Górę, wycieczek, z pomnikami m.in. kardynała Wyszyńskiego i marszałka Piłsudskiego. To oczywiście jasne sygnały dla wiadomego elektoratu. Myśl przewodnia strony Kowalskiego to: zasiąść w fotelu radnego i jak najwięcej dołożyć urzędującemu miłościwie Michałowi Zaleskiemu.

Bo odwiedzających na stronie wita też licznik. Możemy śledzić na żywo, ile czasu zostało do końca kadencji prezydenta Michała Zaleskiego. A pod tym modułem znajdziemy listę radnych, którzy głosowali za ostatnią podwyżką cen biletów ze wskazaniem, którzy zostali wybrani w okręgu nr 3, czyli okręgu Jacka Kowalskiego.

Przejdźmy do najciekawszej części tej strony „Mój komentarz”. Kowalski bije gdzie popadnie i w kogo popadnie. Na oślep. Wiesza psy na Owsiaku i WOŚP, premierze, pośle Palikocie (na myśl o nim i jego sztucznym penisie chce mu się wymiotować), Piesiewiczu (ma nudności, słuchając historii o aferze związanej z senatorem) oraz Niesiołowskim („mrowie przechodzi po plecach”), Jaruzelskim („zdrajca Polski”).

Dużo miejsca Kowalski poświęcił wojenkom radnych o bilety MZK. Zapowiedział nawet, że złoży obywatelski projekt uchwały obniżający ceny, jeśli wojewoda nie uchyli obowiązującej uchwały. Pełno tu populizmu: „budowa fontanny, która więcej działa niż działa, kosztowała nas 3,4 mln złotych. Wniosek nasuwa się jeden – gdyby nie szastano pieniędzmi na lewo i prawo to nie musielibyśmy teraz dopłacać do MZK”.

Wcześniej też pisał do ministra kultury, marszałka i prezydenta w sprawie spektaklu „Przedostatnie kuszenie Billa Drummonda”, podczas którego były palone pieniądze. Żądał – jako podatnik – wstrzymania dotacji dla teatru i wyciągnięcia wniosków dyscyplinarnych. I znów tani populizm: „W kraju, w którym panuje bezrobocie, ludzie bez środków do życia szukają jedzenia w śmietnikach, dzieci przychodzą głodne do szkół (…) tolerowanie tego typu zachowań w imię wolności sztuki jest wysoce naganne”.

Kowalski też skrupulatnie zamieszcza życzenia z okazji Bożego Narodzenia, 11 listopada (cytuje Mazurka Dąbrowskiego), Dnia Nauczyciela, Nowego Roku.

Kto głosował za podwyższką? (internet, paint)

Kto głosował za podwyższką? (internet, paint)

Pominę tu błędy ortograficzne np. w pisowni „nie” z przymiotnikami w stopniu najwyższym. Ale naprawdę dziwnie wygląda słowo “podwyżka” w wykonaniu Kowalskiego. Pomijam już nazwę klubu prezydenckiego, która brzmi “Czas gospodarzy”.

Na koniec pytanie: Jaką wizję Torunia ma Kowalski? Co chciałby zrobić dla torunian? Co zmienić w mieście? Itp., itd. Na jego stronie nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania, dlatego też nie załączam do niej żadnego odnośnika.

Muszę się wylaszczyć! I pokazać gołą klatę!

Kilka miesięcy temu słowo „wylaszczyć” biło rekordy popularności. W słownikach PWN go nie ma. Jedni tłumaczą to wprost: „zrobić z siebie bóstwo”, „zrobić z siebie laskę”. Wylaszczył się m.in. europoseł Wojciech Olejniczak, pokazując owłosioną klatę na okładce „Wprost”. Wylaszczają się też lokalni politycy, urzędnicy i prezesi spółdzielni. Na Naszej-Klasie.

Szukać nie trzeba daleko. Swoją gołą i owłosioną klatę pokazał tam m.in. Zbigniew Rasielewski, szef klubu PiS-PT w Radzie Miasta.

Radny PiS Zbigniew Rasielewski (źródło: Nasza-Klasa)

Radny PiS Zbigniew Rasielewski (źródło: Nasza-Klasa)

Zamiast pozować ze Zbigniewem Ziobrą lub Kaczyńskimi, radny Rasielewski mógłby tym zdjęciem okleić słupy podczas najbliższych wyborów. Z pewnością (choć taka pewność nie przystoi mi nie tylko jako dziennikarzowi, ale też jako mężczyźnie) podbiłby serca niektórych pań, nie tylko sympatyczek moheru. Niestety, radny zablokował możliwość komentowania zdjęć.

Z sympatyczkami moheru nie ma za to problemów poseł PiS (nie uwziąłem się na PiS) Zbigniew Girzyński (zawsze mam dylemat, czy przez „rz” czy „ż”). Zacznijmy od quizu: Ile zdjęć w swoim profilu NK ma Girzyński? A) 5, B) 15, C) 138. Oczywiście, poprawna jest odpowiedź „C”. Na 138 fotek znalazło się kilka kwiatków. Poseł np. bawi się w wodzie z synem. Są też „niegrzeczne” zabawy z czasów studenckich.

Poseł PiS Zbigniew Girzyński (źródło: Nasza-Klasa)

Poseł PiS Zbigniew Girzyński (źródło: Nasza-Klasa)

Swojej klatki piersiowej nie wstydzi się również Czesław Degórski, wiceprezes spółdzielni mieszkaniowej Kopernik, były radny SLD. Co więcej, chętnie pozuje do zdjęć, pijąc piwo (na jednym z nich ma na sobie nawet koszulkę Radia Gra).

Czesław Degórski, wiceprezes Kopernika i były radny SLD (źródło: Nasza-Klasa)

Czesław Degórski, wiceprezes Kopernika i były radny SLD (źródło: Nasza-Klasa)

Przebieranki, a nie rozbieranki, lubi za to radny PO Bartłomiej Jóźwiak, który także grywa w badmintona na środku jeziora i w paintballa.

jozwiak

Radny PO Bartłomiej Jóźwiak (źródło: Nasza-Klasa)

(A tak zupełnie na marginesie. Zrywałem boki, kiedy odwiedziłem profil Tadeusza Wierzby, czyli szefa wydziału ochrony ludności Urzędu Miasta, który odpowiada za nasze bezpieczeństwo. Pan Wierzba okazał się bezbronny w obliczu ataku Śledzika. Postanowił powiedzieć mu „nie” i napisał: „proszę mnie wylogować ze śledzika”. Prośby nie wysłuchano.)

Toruń w tubie (Pilot serialu)

Oglądając filmy na You Tube podpisane tagiem „toruń”, ciekaw jestem, czy po takiej „promocji” ktoś zechciałby odwiedzić nasze miasto. Nie znajdziemy tam kłamstw, jakie  są w przewodnikach turystycznych. Miasto nie jest wyretuszowane. Ma liczne skazy, blizny.

Ma wiele twarzy. Jedną z najpopularniejszych jest twarz Cygana spacerującego po ul. Chełmińskiej. Ale podaruję sobie rozpisywanie się o tym panu. Kolejną jest Robert D., toruński hiphopowiec rapujący o Rubinkowie. Oto fragment jego dzieła:

YouTube Preview Image

„Dookoła mnie bloki. Nagle zachód słońca – zachwyciłem się widokiem. Rubinkowo I, II, III, tu się żyje, normalnie tu się żyje, jak wszędzie. (…) Idę dalej przed siebie i nic się nie dzieje – myślę, co to za miasto, w ogóle co ja tutaj robię. Podczas tego myślenia dostałem oświecenia. Jak mógł to, bym wyjechał stąd. Nic mnie tutaj nie trzyma”.

Jedna z najpopularniejszych toruńskich produkcji na You Tube, która była klikana już 548 tys. razy, przedstawia walkę uliczną dzieci z Bydgoskiego Przedmieścia. To dzieło bodajże studentów z Domu Studenckiego nr 3, którzy dopingują młodych. Czym byłby Toruń bez studentów i UMK? – Grudziądzem – odpowiadał pewien mój znajomy.

YouTube Preview Image

Rekordy – 44,8 tys. odsłon – bije też film z grupką uczniów, którzy podczas wycieczki do Torunia wdychają hel. Po prostu boki zrywać. Ubaw po pachy. Wielka heca.

YouTube Preview Image

Można też znaleźć ciekawostki np. papieża Jana Pawła II smaganego młotem wahadłem:

YouTube Preview Image

Jest też wiele filmów z życia nocnego Torunia, czyli wypraw po kebaby lub po prostu przed siebie, śpiewów pod średniowiecznymi murami, tańców i swawoli, Oszczędzę wam tych widoków. Toruń autami stoi. Co drugi film z Torunia przedstawia zjazd posiadaczy bmw lub innych dwuśladów. Ścigają się, palą gumę i tak w kółko. Mnie natomiast natchnął jeden z filmów nagranych na toruńskiej obwodnicy poligonowej. Właśnie tam wybiera się wielu kierowców, którym życie niemiłe. Na jednym z nich w głośnikach leci „It’s my life” Dr. Albana. Dzięki tej piosence ten film ma drugie dno.

YouTube Preview Image

(Czas na wynurzenia, czyli szczyptę banału.) Na pewno lepiej pamiętałbym moje analogowe dzieciństwo, gdybym miał wtedy komórkę, netbooka, smsy, mmsy, fotki z aparatów cyfrowych czy też dyktafon mały jak paznokieć u kciuka. Nie wyobrażam sobie jednak tego, że ten cały młodzieńczy bunt, meszek nad górną wargą i pierwsze podniety, mam nagrane jako avi, mp3, wav czy w innym równie tajemniczym formacie i te pliki są gdzieś w sieci. Jak to dobrze, że tamte czasy nie były cyfrowe. Bo internet pamięta. (Ile bym dał za to, by mieć stare hasła do moich starych skrzynek e-mail lub stron www.) Naprawdę. Jakiś czas temu grzebiąc gdzieś głęboko w pajęczynie stron, znalazłem swoje dawne teksty z ok. 1999 r. Nie wiem, jakim cudem przetrwały one na klastrach jakiegoś serwera. (Gdzieś tam w przestworzach sieci wciąż jest informacja, że wygrałem koszyk pełen smakołyków w jednej z toruńskich sieci sklepów spożywczych.) CDN

Jak mieszkańcy powinni współżyć. Krótka rzecz o regulaminach

Czy zdarza się Wam, siedząc np. na sedesie, czytać wszystko, co wpadnie Wam w ręce m.in. etykiety dezodorantów, proszków do prania itp.? Czy jadąc autobusem lub pociągiem, chłoniecie wszelkiej maści napisy (nawet te po rosyjsku i francusku) i wyciągi z ustaw i regulaminów? Czy czekając na autobus i tramwaj przy kiosku, zerkacie na wszystkie nagłówki, tytuły dzienników, czasopism i studiujecie ceny wody kolońskiej i innych chińskich gadżetów? Jeśli nie. Trudno. Ja odpowiadam trzy razy TAK. (A teraz znów zacznę cytować. Bo czym jaki byłby świat bez cytatu…)

Toaleta publiczna przy Konstytucji 3 Maja na toruńskiej Skarpie

Toaleta publiczna przy Konstytucji 3 Maja na toruńskiej Skarpie

Zacznijmy od „regulaminu używania lokali w domach spółdzielni oraz porządku domowego i współżycia mieszkańców” spółdzielni mieszkaniowej Na Skarpie, rzecz jasna z Torunia. Z dokumentu dowiemy się, np. że „nie wolno ustawiać małych naczyń wprost na kołpaku palnika”, a jeśli nasz psiaczek narobi w windzie, jesteśmy zobowiązani do „bezzwłocznego usunięcia ekstremów”. Władze Na Skarpie przypominają też, że „należy reagować na niewłaściwe zachowanie się innych osób oraz dzieci”. Lista zabronionych rzeczy jest długa. Nie można wyrzucać przez okna „śmieci, przedmiotów, niedopałków, pożywienia dla ptaków, zwierząt itp.” Chomika lecącego na worku ze śmieciami z papierosem i resztkami pokarmu dla ptaków w pysku na Skarpie więc nie zobaczymy. (To nie było śmieszne. Szukam więc dalej). Na Skarpie nie można też suszyć „w sposób widoczny na zewnątrz bielizny, pościeli”, a także wrzucać do muszli „śmieci, kości, szmat”. Zakazana jest hodowla drobiu i gołębi w mieszkaniach. No, a jak nam worek na śmieci rozerwie się na schodach, jesteśmy zobowiązani do „natychmiastowego uprzątnięcia zabrudzonego miejsca”. Magiczną godziną jest 20. Jak wybije, nie można wrzucać śmieci do zsypu, trzepać dywanów i remontować mieszkania. (Lećmy dalej. Ale tu chaos.) „W pralni nie wolno prać bielizny w celach zarobkowych”, a o każdym podejrzeniu choroby zakaźnej należy zawiadomić Administrację Osiedla lub Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny”. Na Skarpie nie można przechowywać materiałów łatwopalnych i powodujących „samoistny wybuch” ani grillować na balkonach i terenach zielonych osiedla. A teraz zasady współżycia. „Każdy z mieszkańców winien zachowywać się w sposób nieuciążliwy dla sąsiadów oraz w miarę możliwości służyć wzajemną życzliwą radą i pomocą”. Przechodzimy przez Szosę Lubicką i jesteśmy już na Rubinkowie.

"Rubinkowo" - pierwsza stacja toruńskiego metra.

"Rubinkowo" - pierwsza stacja toruńskiego metra

Mieszkańcy tego blokowiska mają obowiązek utrzymać czystość na klatkach „poprzez zamiatanie i cotygodniowe mycie podestów kondygnacji, na której położone jest mieszkanie i schodów na nią prowadzących oraz w ramach potrzeb, ale nie rzadziej jak dwa razy w ciągu roku mycie okien i lamperii”. Na balkonach nie wolno trzepać „chodników, chodników, pościeli, obrusów i bielizny”. Rubinkowowianie mają też obowiązek opiekować się „trawnikami, drzewami, krzewami”. Mogą nawet posadzić drzewko lub krzew, ale tylko za zgodą szanownej administracji osiedla.

A teraz trochę z innej bajki. Regulamin przewozu ludzi i rzeczy PKP Przewozy Regionalne. Warto wiedzieć, że nie trzeba nic płacić za przewiezienie jednej deski snowbordowej. Lepiej jednak nie brać ze sobą „ostrych narzędzi, przedmiotów o ostrych krawędziach lub otwartych pojemników ze smarami, farbami”, „zwłok i szczątków zwłok ludzkich” i „pojazdów z silnikiem spalinowym”.

Ciekawą lekturą jest również kodeks pracownika Poczty Polskiej, który zaczyna się od słów: „Należę do wielkiej rodziny pocztowców i jestem z tego dumny”. Takich haseł jest więcej: „Jestem ważny dla Poczty Polskiej”, „moje zdrowie i życie jest ważne dla Poczty Polskiej”, „klient jest dla mnie najważniejszy”, „o Poczcie Polskiej mówię dobrze”, „dostrzegam szansę w liberalizacji rynku”, „optymistycznie patrzę w przyszłość”. Przy najbliższej okazji nie zapomnę zapytać mojego listonosza, jaki ma pogląd na liberalizację rynku.

A na koniec rozporządzenie Rady Ministrów z 2004 r. pod tajemniczym tytułem:„w sprawie przypadków, sposobów i trybu użycia przez strażników gminnych (miejskich) środków przymusu bezpośredniego”. (Uwielbiam ten urzędniczy slang). „Siłę fizyczną w postaci chwytów obezwładniających oraz podobnych technik obrony można stosować w celu odparcia czynnej napaści lub zmuszenia do wykonania polecenia albo ujęcia osoby”. Tłumaczenie: „jeśli łysy wyrostek nie słucha twoich poleceń, możesz go powalić na glebę”. Dobrze widzieć, że strażnik nie może nas uderzyć pałką „w głowę, szyję, brzuch”. W pozostałe części ciała a i owszem. Może też skorzystać z paralizatora lub ręcznego miotacza gazu. „Fakt użycia środka przymusu bezpośredniego strażnik dokumentuje w notatniku służbowym bezpośrednio po zdarzeniu”. Co musi zawierać notatka służbowa? Imię i nazwisko oraz nr identyfikacyjny, czas i miejsce użycia środka przymusu bezpośredniego, powody i rodzaj środka, opis postępowania poprzedzającego jego użycie, sposób użycia, skutki użycia, inne ważne okoliczności zdarzenia, dane świadków, a na koniec podpis.

Nasza-klasa, czyli Portal dla ludzi bez klasy (w odcinkach)

Cokolwiek napiszę we wstępie o Naszej-klasie, nie ucieknę od banału. Wpisuję do Google „fenomen naszej-klasy”. 32 tys. wyników. Taka łatka już przylgnęła do tego portalu. Nie zamierzam się z nią rozprawiać. Będę prawić o tym, jak wspaniała jest nasza-klasa. Jak bardzo zmniejszyła i zmieniła Polskę.

Oryginalny podpis: "Potem zszedłem jakis metr nizej :)... Duzo sie nie pomylilem" (źródło: nasza-klasa.pl)

Oryginalny podpis: "Potem zszedłem jakis metr nizej :)... Duzo sie nie pomylilem" (źródło: nasza-klasa.pl)

Dzięki niej mam na wyciągnięcie ręki miliony absolwentów szkół i uczelni. Mogę podejrzeć, np. co słychać u uczniów podstawówki w Wąsoczu (powiat górowski, woj. dolnośląskie) lub jak na ostatniej wycieczce bawili się licealiści z II Społecznego Liceum Ogólnokształcące im. Małego Księcia w Tarnobrzegu. Nie ma już granic między województwami, powiatami i gminami. Jesteśmy jedną wielką klasą. Przyznam szczerze, że mógłbym siedzieć przez Naszą-klasą przez całe wieczory. Wystarczy, że co chwilę odświeżę stronę i dostaję kolejną porcję świeżych zdjęć. Bo bez zdjęć tak naprawdę nie byłoby Naszej-klasy.

Jak wam się podoba mój tatuaż? (źródło: nasza-klasa)

Jak wam się podoba mój tatuaż? (źródło: nasza-klasa)

Chciałbym jednak pokazać nieco inną twarz tego portalu. Szukać daleko nie trzeba. Język wielu nastolatek logujących się w serwisie jest specyficzny. Oto niewielka próbka. Młoda dziewczyna pisze o sobie (pisownia oczywiście oryginalna): „Jestem bardzo upierdliwą, wesołą ale też wrażliwą i uczóciową dziewczynką nie lubie być raniona jeśli ktoś ze mną zadrze to pożałuje :P:):):) a tak po za tym to jestem bardzo spokojną dziewczynką:):):)”.

Tzw. samojebki, czyli "autoportrety" (źródło: nasza-klasa)

Tzw. samojebki, czyli "autoportrety" (źródło: nasza-klasa)

Czym się aktualnie zajmuję: „szkola :) imprezy oczywiście dupeczki hahahha i my friends:P:P”. Dajmy szansę panom. Tak niejaki Paweł pisze o sobie: „Nie lubię pisać o sobie, jak większość osób, ponieważ najlepiej człowieka poznaje się w realu. Poprostu trzeba mnie poznac. Ktoś zainteresowany? – pisać, a na pewno odpisze. Rzeszów- Sędziszów Młp. – Kawęczyn. Tutaj mozna mnie spotkać:) najważniejsze jest to, że jestem sobą zawsze zawsze. Zawsze dażący do postawionego sobie wcześniej celu realista. Widzi otaczający go, zakłamany świat. Mimo czarnych scenariuszy jakie często pisze samo życie stara się brać z niego co najlepsze”. Tego bełkotu jest więcej. Któż to jednak wytrzyma? Przejdźmy dalej.

<b>Od dziecka marzył o pracy w policji...</b>

Od dziecka marzył o pracy w policji... (źródło: nasza-klasa)

„Jeżeli uważasz, że wszystkie modelki są głupie, nie biorąc pod uwagę, że każdy dorabia sobie jak może, jesteś ograniczony. Do wszystkich tępych pustaków, które kopiują moje foty i zakładają konta fikcyjne-dziewczęta, zdaję sobie sprawę z tego,że jesteście mało urodziwe, skoro wstydzicie się wsadzić własne zdjęcia”. Co ciekawe, są nawet profile, do których są przyjmowane piękne panie. W wielu wypadkach muszą jednak przejść najpierw selekcję.

<b>Podpis oryginalny: "Moja nozka :( Marcina Łapa ;/ Bolalo :(.! Na prosbe Madzi zeby miala sie z czego posmiac hehe!" (źródło:nasza-klasa)</b>

Podpis oryginalny: "Moja nozka :( Marcina Łapa ;/ Bolalo :(.! Na prosbe Madzi zeby miala sie z czego posmiac hehe!" (źródło:nasza-klasa)

Kolejna „modelka”: „Zaproszenia: przyjmuję tylko te, które mnie czymś urzekną – nie będę odpisywać dlaczego nie przyjęłam”. I dalej: (tu pojawia się imię i nazwisko) „obraża innych pisząc niemiłe komentarze, a potem blokuje ich aby nic jej nie napisano. dziewczyno tobie najlepszy tiuning niestety nie pomoże i zanim zaczniesz oceniać innych spójrz najpierw w lustro”. Wymowne są też pseudonimy: „ciasteczko, cukiereczek, cudeńko, mniam”.

<b>Przystanek PKS gdzieś w Polsce (źródło: nasza-klasa)</b>

Przystanek PKS gdzieś w Polsce (źródło: nasza-klasa)

Są też na Naszej-klasie niespełnieni wierszokleci, którzy piszą o sobie wierszem: „Jeśli mnie nie znasz – nie próbuj oceniać / Przez twoje ploty nie będę się zmieniać / Więc zastanów się, zanim puścisz kolejną z plot / Czy da ci to jakiś wzlot? / A może dowartościuje? / Jak tak – to naprawdę ci gratuluję / Że nie masz wyrzutów sumienia / Z próby niszczenia cudzego imienia / Fakt – pokazuje to twoje prawdziwe oblicze / A iloraz twej inteligencji na palcach jednej ręki wyliczę…” A na koniec pozdrowienia od autora: „Dla życzliwych inaczej: for all you wsiowe plotkary!!!” Czym się aktualnie zajmuję: „Wstawiam teksty na naszą klasę bo chcę być najbardziej: edżi, trendy, jazzy, czoko, kaczi, dżodżo, w pytkę, biczi, spondżo, za***ibi, kongo-bongo, kacze, glamour na całej nk :PP”

<b>Podpis oryginalny: "Moja droga do pracy" (źródło: nasza-klasa)</b>

Podpis oryginalny: "Moja droga do pracy" (źródło: nasza-klasa)

Są też wpisy zupełnie niesztampowe. Tak oto o sobie pisze jedna z „użytkowniczek” Naszej-klasy: „Mam małe pytanko co sądzicie o aborcji? Ja uważam, że kobiety które dały sobie zrobić skrobankę dobrowolnie powinny za to gorzko pożałować. A wy jakie macie zdanie? czekam na wasze opinie :) pozdrowka buziam was gorąco krejzole”.

Jeszcze lepsze są komentarze do zdjęć. To jednak lejtmotyw kolejnego odcinka. Oto krótka zapowiedź. Wystarczy kobieta w wyzywającej pozie i… (pisownia oryginalna) robi się naprawdę gorąco w komentarzach:„Bustwo!!!”, „Bustwo Piszę się przez Ó”, „You are perfect”, „jestes za chuda”, „sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex sex”, „piekna jestes”, „pokaż więcej!!!”, „masz wspaniałe nogi, dodaj jakies fajne zdjęcia w sexownych kozaczkach”.