platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Miszmasz, gmatwanina, rozgardiasz…

Piątkowy wieczór. Poświata monitora na szybie. Za oknem 8 st. C. I szał przeglądania stron internetowych. Sznurek po sznurku. Tak naprawdę nie wiem, co mnie trzyma przy monitorze. Nałóg? Głód informacji, którego nie da się zaspokoić?

Jak się reklamuje Dziennik na Google...

Tak się reklamuje Dziennik na Google...

Informacja o śmierci Marka Edelmana ginie wśród tysiąca innych informacji, nagłówków, migających reklam. Pamiętam, jak 11 lat temu gdzieś z końca mieszkania mojej przyszłej żony usłyszałem, jak  mówią coś o Zbigniewie Herbercie w „Wiadomościach”. Poezja w telewizji? O tej porze? – zdziwiłem się. „Był”, „zrobił”, „napisał” – wszystko było w czasie przeszłym. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie.

A do internetowej żałoby jakoś nie mogę się przekonać. Do tych tematów dnia i czarno-białych fotografii. Czerwonych pasków. Wielkich liter. Naprawdę już nie mogę patrzeć na żółty pasek TVN 24. Bo ten kanał zmienia się w jeden żółty pasek. Dość sugestywnie opisał to niedawno Dariusz Kortko w „Wyborczej”. Czy śmierć Edelmana przyćmi choć na chwilę kolejne gorące doniesienia o aferze hazardowej, „Black Jacku”?

Czytam i przeglądam dalej. Choć ludzie jeszcze niewiele wiedzą o nowej Watergate, są już sondaże, czy premier powinien usunąć Chlebowskiego i Drzewieckiego. W serwisie plotkarskim „Gazety” można obejrzeć Pamelę Anderson bez makijażu. – Takiego syfu dawno nie widziałem – mówi na łamach lubelskiego dodatku „Wyborczej” mężczyzna, który skorzystał w usług PKP. I tutaj wciska się też Palikot: – Prezesi PKP to kłamcy.

Teraz Onet. „Państwo Chirac musieli się rozstać ze swoim pieskiem Sumo, który po opuszczeniu Pałacu Elizejskiego zaczął wykazywać zachowania agresywne i depresyjne do tego stopnia, że trzykrotnie ugryzł byłego prezydenta Francji”. Można też wziąć udział w sondzie: „Rusin czy Kręglicka? Która bardziej Ci się podoba?” Wybieram Kręglicką. Kolejna dawka informacji o Jacksonie. Tym razem o tym, że jednak był zdrowy i ważył 62 kilogramy. „Piosenkarz miał artretyzm w dolnej części kręgosłupa i niektórych palcach oraz łagodne zatory w tętnicach w nodze”.

Czy ktoś jeszcze pamięta burzę wokół Polańskiego? Ale ten świat goni. Co chwilę nowy breaking news na żółtym pasku. Jeden z tematów dnia w Wirtualnej Polsce: bielizna dla leworęcznych. Mogą już korzystać z portfeli, nożyczek czy temperówek.

„Są takie momenty w życiu każdego mężczyzny, w których najmniejsza nawet zwłoka może doprowadzić do tragedii. Sięganie lewą ręką do <praworęcznego> rozporka jest właśnie takim krytycznym momentem”.

A tą wiedzą z inowrocławskiego radia Gra pochwalę się przy najbliższej jeździe taksówką. W Rybitwach pod Inowrocławiem jedna z firm skupuje kasztany. 25 gr za kilogram. Co się z nich robi? Klej i maść na żylaki. Uwaga, zbieracze kasztanów! Cena skupu może jeszcze podskoczyć. Natomiast „Dziennik” przedstawia „Mapę męskiej rozkoszy”: „Najlepiej zataczaj opuszkiem palca kółeczka w tę i z powrotem, a następnie masuj to tajemnicze miejsce w górę i w dół”.

(A teraz chwila refleksji.) Każdego dnia do internetu trafiają stosy takich tekstów. Oczywiście, nie przeszkadza mi to. Internet od lat trzyma taki poziom, czy nam się to podoba, czy nie. Choć nie ukrywam, że czasami wolałbym mieć zainstalowaną blokadę na głupotę. Oszczędziłbym wiele czasu. Poszukiwanie ciekawych informacji w sieci to wciąż przedzieranie się przez dżunglę. Wiele rzeczy już mnie nie dziwi, nie brzydzi, nie odrzuca. Widziałem już naprawdę bardzo wiele. Najsmutniejsze jest to, że w tym wszystkim jest coraz mniej emocji. Że tak naprawdę najważniejsze jest kliknięcie i minuty spędzone na stronie. Jakość jest na dalszym planie. Nie chcę przez to powiedzieć, że internet jest „be”. On po prostu za bardzo wkracza w życie. Uzależnia. Po prostu: jak nie ma cię w sieci, to cię nie ma.

Komentarze (1) do “Miszmasz, gmatwanina, rozgardiasz…”

  1. Łukasz napisał(a):

    Ciekawy artykuł