platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Mieszkać w Toruniu. Część druga. Starówka

Zacznijmy od banału. Toruńska Starówka ma wiele twarzy. Kilka z nich udało mi się poznać, gdy mieszkałem na niej na studiach.

Jedną z nich jest samochód dostawczy McDonald’s, który krzykami zaopatrzeniowców, sygnałem cofania, hukiem wózków i ich piszczącymi kółkami zwiastuje nadejście dnia. Kolejną jest czerwona twarz pijaka, który zrywa się o godz. 7 nad ranem, biegnie, ile tchu do nocnego na rogu Szerokiej i Łaziennej, żeby kupić wiśniówkę i za chwilę przepaść w bramie ze swoimi kolegami i najlepszą „koleżanką”. Później są tłumy ludzi, których ze swoich wnętrz wypluwają autobusy i tramwaje. (Skończmy z tą „poezją”.)

Gotyk na dotyk (źródło: otodom)

Gotyk na dotyk (źródło: otodom)

Mieszkanie na Starówce to wielka improwizacja. Klatka schodowa pierwszej kamienicy, w której mieszkałem, wyglądała jak w budynku do rozbiórki. Wszystkie kable, rury i rurki – pewnie, żeby nie naruszać zabytkowej tkanki, biegły po ścianach. Wchodząc na pierwsze piętro, trzeba było się pochylić, by nie uderzyć w „zwis”, z którego wystawały deski i trzcina. Przekraczając próg mieszkania, wchodziło się jednak do zupełnie innego świata. Kafelki w łazience, wykładziny, wertykale, terakota, białe ściany. Na suficie w przedpokoju była też jakaś belka z gwoździem. Podobno średniowieczna. Z XV w.

Kuchnia na Starówce wpisanej na listę UNESCO (źródło: otodom)

Kuchnia na Starówce wpisanej na listę UNESCO (źródło: otodom)

Odwiedziłem bardzo wiele mieszkań studenckich w Toruniu. Niemal na każdym kroku spotykałem się z prowizorką. Jedno z nich było ulokowane w suterenie. Do kąpieli trzeba było zagotować wodę w ogromnym garnku, a załatwiając potrzeby fizjologiczne, należało pamiętać, by zamknąć klapę i postawić na nią coś ciężkiego, żeby nie spotkać się z poczciwymi gryzoniami. Najgorzej było zimą. Łazienka nie była ogrzewana. Lokatorzy nalewali więc wrzątku do wanny. A w pomieszczeniu unosiła się para. Szło się przyzwyczaić.

Gotyk na dotyk 2009 (źródło: otodom)

Gotyk na dotyk 2009 (źródło: otodom)

Na drugim lub trzecim roku wylądowałem w kolejnym mieszkaniu na Starówce. Pierwsze wrażenie było bezcenne. Wchodzimy chyba czteroosobową grupką. Wszystko ładnie, pięknie. Okno do jednego z pokoików wychodzi na klatkę schodową. Oglądamy pokoje. Duże. Jasne. Nieczynne piece kaflowe. Ale klimat! W suficie w kuchni jest okno. Super! Jest też niewielki kibelek. I na koniec pytanie: Gdzie do cholery jest łazienka? – Ano, nie ma – odpowiedź właściciela kamienicy jest krótka. – Prysznic jest, ale w rogu kuchni. Można sobie firankę przez środek kuchni puścić. Dlatego to mieszkanie trochę tańsze jest. Mogę dorzucić kasę na farbę, gdybyście chcieli pomalować podłogi – mówi właściciel.

W mieszkaniach studenckich jest luzik (źródło: otodom)

W mieszkaniach studenckich jest luzik (źródło: otodom)

Oczywiście wzięliśmy to mieszkanie.

Komentarze (1) do “Mieszkać w Toruniu. Część druga. Starówka”

  1. grzesin napisał(a):

    Cały ostatni weekend spędziłam na poszukiwaniu mieszkania w Toruniu. Mogłabym do powyższego spisu dołożyć kilka kwiatków, jak np. mieszkanie z łazienką w szafie(!) w przedpokoju; teoretycznie samodzielne, bo przecież starszy pan zamieszkujący jeden z pokoików nie jest żadnym problemem. Albo stumetrowy apartament “od zaraz” – bez instalacji elektrycznej, właścicielka uznała, że gniazdka i kabelki można we własnym zakresie położyć. Dodatkową atrakcją był pokój od podłogi do wysokości półtora metra wysmarowany kredkami woskowymi. Oczywiście malowanie – czy raczej skucie tynku – na koszt wynajmującego.

    Osobny temat stanowią właściciele mieszkań, którzy umawiają się z dziesięcioma osobami na raz. Stwierdzasz, że warunki są niezłe, pytasz o umowę, a panienka z rozbrajającym uśmiechem rozkłada rączki: “Ale tu już od wczoraj dwie studentki się ze mną dogadały”. Prawdopodobnie wydaje im się, że ja ich mieszkanie oglądam dla przyjemności.