platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Kolejna prowizorka, czyli Nowy basen w Toruniu

Basen napowierzchniowy i dodatkowe pasy na moście Piłsudskiego – to najważniejsze wtorkowe wiadomości z Torunia. Szkoda tylko, że w obu przypadkach jest mowa o zwykłych atrapach lub po prostu jednej wielkiej prowizorce. Ale przejdźmy do rzeczy.

Ja stawiam na plac cyrkowy. Tam najlepiej będzie pasować ten cały cyrk (źródło: torun.eboi.pl)

Dlaczego znów się czepiam? Bo w Toruniu nic nie można zrobić normalnie i po kolei. Od lat mówi się o budowie aquaparku z prawdziwego zdarzenia. Park wodny był punktem programów wyborczych. Skończyło się na razie na trochę większej pływalni, zwanej zwyczajowo miniaquaparkiem. Toruń chce wybudować salę koncertową. Dobrze, ale najpierw zróbmy minisalę koncertową dla Zespołu Szkół Muzycznych. Hale sportowe mają wszystkie większe miasta w regionie. U nas jak na razie buduje się tylko sale gimnastyczne dla szkół. Toruń mógłby z powodzeniem startować w konkursie na miniaturowe inwestycje.

Nie chcę we wszystkim szukać spisku, nie przepadam za spiskowymi teoriami dziejów, ale te baseny napowierzchniowe (już sama nazwa mnie odrzuca) mają raczej przykryć nieudolność magistratu w przypadku basenu na ul. Bażyńskich. Lepiej pakować kasę w jakąś prowizorkę, bo efekt jest szybki i tani, niż zająć się na poważnie starą pływalnią, skuteczniej zabiegać o inwestora, który postawi park wodny na ul. Przy Skarpie lub budować go w partnerstwie publiczno-prywatnym. Jest też inna opcja, z której skorzystał Olsztyn, gdzie powstaje basen olimpijski za 54 mln zł. Miasto pozyskało na niego pieniądze z urzędu marszałkowskiego i budżetu państwa. Będzie tam również basen rozgrzewkowy, niewielka część rekreacyjna ze zjeżdżalniami oraz niecką dla dzieci. Poza tym w każdej chwili obiekt będzie można rozbudować.

A nam pozostaje się chwalić, że mamy w mieście 11 pływalni krytych, co w przeliczeniu liczby mieszkańców na liczbę obiektów daje nam pierwsze miejsce w regionie. W ogóle jesteśmy w czołówce wśród miast o podobnej wielkości. Za nami są Rzeszów, Lublin, Poznań, Częstochowa i Olsztyn. I dlaczego do cholery ten pomysł pojawia się kilka miesięcy przed samorządową kampanią wyborczą i dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego, a nie np. na początku tego roku? Dlaczego też akurat w tym przypadku będą mogli się wypowiedzieć mieszkańcy? Czy na tego typu sondaż mogą też liczyć wkrótce np. mieszkańcy i handlowcy z ul. Mickiewicza, którzy chcieliby się opowiedzieć przeciw lub za wstrzymaniem przebudowy ich ulicy?

A totalnym absurdem jest już jedna z propozycji, aby takie kąpielisko powstało przy basenie na ul. Bażyńskich. Ostateczną decyzję i tak podejmie prezydent Torunia.

Druga wiadomość: dodatkowe pasy na moście Piłsudskiego. Na pierwszy rzut można by krzyknąć: No, wreszcie! Super! Wczytując się w szczegóły, złapałem się za głowę. Zapewne nieprędko przejadę się mostem (w tym roku jechałem nim dwa razy), bo życie mi miłe. Według mnie to „rozwiązanie” nic nie zmieni. Więcej aut wciśnie się na most, więc może nieco zmniejszą się korki i zamiast sięgać do ul. Odrodzenia, będą się kończyć np. na al. Solidarności.

Ale co z tego. Najbardziej obawiam się, że po tych zmianach może dochodzić do kolizji już na moście, a wiadomo, co oznacza każde takie zdarzenie na naszej przeprawie. Bo właśnie na moście będą wykonywane te wszystkie manewry, czyli mówiąc krótko – wpychanie się z lewego na prawy pas. Obym jednak nie miał racji. I znów nasze władze powiedzą, że zrobiły co mogły, żeby poprawiła się sytuacja na moście, że więcej się zrobić nie da i że trzeba budować nową przeprawę.

Bierzemy sprawy w swoje ręce

Zacznijmy od frazesów. Z nieukrywaną radością spoglądam na kolejne inicjatywy obywatelskie, te wszystkie sprzeciwy wobec czegoś, petycje, listy poparcia. Już nie robimy kroku w stronę społeczeństwa obywatelskiego. Jesteśmy społeczeństwem obywatelskim. Niestety, wiele jeszcze muszą się nauczyć władze Torunia i urzędnicy.

Być może już za chwilę nie będzie w naszym mieście inicjatywy, inwestycji czy remontu, do którego ktoś nie będzie mieć uwag czy zastrzeżeń. Być może spowoduje to, że niektóre z nich wypadną z budżetu, będą realizowane z opóźnieniem lub trzeba będzie je zupełnie przygotowywać od nowa. I dobrze. Wszyscy dobrze wyjdą na tej lekcji.

Do tego wpisu sprowokowała mnie sytuacja wokół przebudowy ul. Mickiewicza – szumnie nazywana rewitalizacją miasta. Pomijam już fakt, że rewitalizacja w wydaniu władz Torunia to włącznie brukowanie oraz asfaltowanie ulic. Miasto zapomina, że w tym procesie najważniejszy jest człowiek, a nie kolejne metry kwadratowe kostki granitowej. Pięć tur konsultacji społecznych nic nie dały. Władze nie wyciągnęły z nich wniosków. Co więcej, mieszkańcy i handlowcy z Bydgoskiego zaczęli zbierać podpisy, aby przerwać prace i przeprojektować trasę. Wniosek może być tylko jeden: władze Torunia nie potrafią bądź po prostu nie chcą rozmawiać z mieszkańcami.

Odnoszę też coraz częściej wrażenie, że władze Torunia najzwyczajniej w świecie mijają się z potrzebami torunian. Wielu urzędników chce mieć święty spokój: zamówić projekt, ogłosić przetarg, wydać pieniądze co do grosza, a potem pochwalić się, ile się zrobiło metrów kwadratowych i ile się wydało. Kwestią drugorzędną są ci, dla których się wykonuje projekt, a coraz częściej również jakość prac. Nasi włodarze muszą się jednak obudzić z tego snu, z nieomylności, pewności siebie. Te czasy już dawno minęły.

Może czas w końcu zadać sobie pytanie: co jest nie tak z nową przeprawą przez Wisłę, trasą średnicową, ul. Mickiewicza, Fasolową, Zbożową, tramwajem na Bielany i wieloma innymi inwestycjami, które mają swoich zagorzałych przeciwników, które budzą wielkie emocje, które sprawiają, że ludzie po godzinach pracy zbierają setki podpisów, drukują ulotki, zakładają serwisy internetowe, chodzą na konsultacje, zdzierają na nich gardła i tracą nerwy? Czy coś nie tak jest z tymi torunianami?

Tak wielu protestów w naszym mieście jeszcze nie było. Problem leży po drugiej stronie. To magistrat staje się twierdzą, którą nie sposób zdobyć. Przykłady? Wszelkiej maści koncepcje rzadko kiedy wychodzą poza gabinety urzędników. O wielu inicjatywach oraz projektach opinia publiczna dowiaduje się za późno, np. gdy ogłaszany jest projekt na zagospodarowanie parku miejskiego na Bydgoskim Przedmieściu czy Bulwaru Filadelfijskiego. Dopiero wtedy można sobie pobrać pliki z koncepcją, wytycznymi, programem funkcjonalno-użytkowym. Dlaczego te materiały nie mogą być dostępne zaraz po ich opracowaniu i przed ich ostatecznym zatwierdzeniem poddane publicznej dyskusji? Bo uwag, sugestii oraz zastrzeżeń urzędnicy, dyrektorzy, prezydenci nie przyjmują chętnie, niektóre w ogóle do nic nie docierają, niektórych słyszeć nie chcą, obrażają się. Bo tak łatwiej, bo to my tutaj rządzimy.

Bardzo często w Toruniu czuję się jak petent. Ktoś, kto dowiaduje się na samym końcu, co się stanie, jaka czeka nas przyszłość. A władze Torunia zachowują się, jakby na te wszystkie inwestycje wydawały swoje, ciężko zarobione pieniądze. Nie wiem, skąd się bierze ten cały upór, aby jednak postawić na swoim, żeby jednak przeforsować jakiś projekt, zmieniając w nim tylko drobiazgi (tak jak w przypadku ul. Mickiewicza). Skąd ta determinacja, aby budować most właśnie na Wschodniej? Dlaczego nie można jeszcze raz zaprojektować trasy średnicowej? Mamy jednak rok wyborczy. Cuda się zdarzają. Ludzie się zmieniają. Ale dzień po wyborach…

Nasz prezydent dobry jest

(Zaraz ktoś zasugeruje, że oprócz tego, że na Facebooku jestem wśród znajomych prezydenta Torunia – co jest wielce karygodne i w ogóle nie przystoi – to do tego mam jeszcze fioła na punkcie Michała Zaleskiego, a ten blog nie powinien nosić nazwy „Teka Toruńska”, lecz winien być „Fanklubem Michała Shreka Zaleskiego”. Tym razem nie będzie o prezydencie, który wpada do basenu, pręży tors w jeziorze i przecina wstęgę na entym „Orliku”. Teraz będzie o kampanii wyborczej i pewnej strategii.)

Kandydaci 10 lat temu... (źródło: um.torun.pl)

Ta przemyślana i przebiegła strategia pojawiła się wiosną, mniej więcej w momencie, gdy rzecznikiem prasowym Zaleskiego została Aleksandra Iżycka, PR-owiec z krwi i kości. Wtedy też jakoś złagodniał wizerunek prezydenta (choć w niektórych audycjach pewnej telewizji zawsze był łagodny, uśmiechnięty, do rany przyłóż, itp., itd.). Znikły niemal zupełnie sprostowania do artykułów, zażarte polemiki i odpowiedzi dotyczące dość często błahostek. Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent potrafił komentować tytuł tekstu, czasem jakąś frazę, która mu się nie spodobała. Teraz na niewygodne tematy, które stawiają prezydenta w złym świetle, odpowiada rzeczniczka lub jakiś dyrektor z magistratu. Prezydent, czyli mówiąc wprost  – szef magistratu, staje obok, tam, gdzie jest bezpieczniej. Lepiej niech mówią źle o urzędnikach, że są złośliwi, małostkowi, bezduszni, opieszali, że się mylą, że nie mają o czymś pojęcia. Oderwanie prezydenta od magistratu i tej urzędniczej machiny stało się już faktem.

Zaleskiego już nie ma na pierwszym froncie, gdzie można usłyszeć wyzwiska, żale, pretensje. Chyba ostatnie tego typu sceny można było obserwować wiosną na osiedlowych spotkaniach i konsultacjach dotyczących średnicówki. Teraz prezydent pojawia się tylko tam, gdzie można usłyszeć ciepłe słowa, podziękowania, gdzie można wygłosić przemówienie, wręczyć bukiet kwiatów, ciepły koc czy wiązankę. Przykłady? Już podaję, bo zaraz znajdzie się ktoś, kto zarzuci mi, że wyssałem sobie to wszystko z palca.

Pierwszy: ostatnie dwie tury konsultacji społecznych dotyczących przebudowy ul. Mickiewicza. W tym przypadku kapitał zbija konkurent Zaleskiego – Waldemar Przybyszewski, który je organizuje, moderuje i jest tam pierwszoplanową postacią (na ostatnim, żeby „zbliżyć się” do widowni szef rady miasta nawet zdjął marynarkę, wcześniej pytając o to gości). Bo prezydent na spotkania, gdzie można by sobie pobrudzić marynarkę i się srogo spocić, wysłał wiceprezydenta Torunia Zbigniewa Fiderewicza, który mistrzowsko opanował sztukę mówienia o niczym i ulotnił się w kluczowym momencie spotkania, gdy były formułowane wnioski (złośliwi twierdzą, że na mecz Unibaksu). Lepiej jednak omijać trudne tematy.

Kolejny przykład to sprawa sprzedaży basenu przy ul. Bażyńskich. Głośno wokół tego tematu zrobiło się przed wakacjami. Spontaniczna akcja, podpisy pod petycjami, oburzenie wśród uczniów, studentów. I co? Temat został już odłożony na bliżej nieokreśloną przyszłość, a prezydent tak bardzo nie obstaje już za sprzedażą basenu. Strategia wyborcza prezydenta jest bardzo prosta (Ameryki nie odkrywam!): dokonania oraz sukcesy, nawet te drobne i mało spektakularne, trzeba jak najbardziej uwypuklić, a trudne decyzje czy błędy – odłożyć na później lub zrzucić na urzędników.

Następny przykład: tymczasowy most. Mówi się o nim już pół roku. Wszystko wskazuje na to, że będzie to drogie i zbyt długotrwałe przedsięwzięcie (ok. 60 mln zł i 20 miesięcy). Prezydent już od dwóch miesięcy ma w rękach analizę dotyczącą doraźnej przeprawy. Wydaje się jednak, że Zaleski będzie zwlekać z tą budzącą kontrowersje decyzją tylko po to, aby jakieś posunięcie w tej sprawie wykonał klub PO. Wtedy będzie można na nich zrzucić winę, że chcą wyrzucić pieniądze w błoto, że rzucają kiełbasę wyborczą, itp., itd.

Na koniec ten nieszczęsny Facebook i garść retorycznych pytań: Czy pojawienie się Zaleskiego na Facebooku ma jakiś związek z tym, że profil w tym portalu założył sobie Waldemar Przybyszewski? Czy prezydent wreszcie włączy możliwość komentowania wpisów, a może po prostu boi się, co by przeczytał pod swoimi wpisami, zdjęciami? Czy prezydent odpowie na moje zaproszenie do FarmVille?

Koniec świata! Prezydent na Facebooku

No i wykrakałem. We wczorajszym wpisie ubolewałem nad tym, że Michał Zaleski nie korzysta z internetu. A tu niespodzianka: prezydent zalogował się na Facebooku, wrzucił kilka fotek i uzupełnił swój profil. 

Zdjęcie profilowe prezydenta (źródło: facebook.pl)

“To musi być fake!” – to pierwsza myśl, jaka się pojawiła w głowie, gdy odwiedziłem profil Michała Zaleskiego na Facebooku. Ulubiony film? Shrek Forever After. Ulubiony cytat ze Shreka: “Dobra! Ręce do góry! Mam smoka i nie zawaham się go użyć!” Od wielu lat w różnych kręgach na Zaleskiego mówi się “Shrek”. Czyżby prezydent miał do siebie taki dystans? (To był pierwszy argument na “nie”. Że to jest jakiś żart.) Skąd jednak jakiś żartowniś wziął zdjęcia prezydenta z jakiejś wycieczki, siedzącego na murku, oglądającego sklepową witrynę. (To argument “za”).

Czy Zaleski ma poczucie humoru? W zainteresowaniach wpisał: “Na lądzie rower, na wodzie żagle, w powietrzu przydały by się skrzydła”. (Tutaj mały ortograf!) Muzyka: “Poważna, mniej poważna i całkiem niepoważna”. Książki: “Ostatnio te, które lubi wnusia”. (W tym momencie zupełnie zgłupiałem).

Zadzwoniłem więc do rzeczniczki prezydenta Aleksandry Iżyckiej. Nic nie wiedziała o profilu Zaleskiego. Po kilkunastu minutach dostałem odpowiedź, że jest to prywatny profil prezydenta. (A już się chciałem z kimś założyć!)

No to na zakończenie garść pytań: Czy w tej kampanii wyborczej zobaczymy nieznaną wcześniej twarz prezydenta Zaleskiego, człowieka, który ma dystans do siebie, poczucie humoru, który nowe technologie ma w małym paluszku? Czy czeka nas batalia np. między Zaleskim a Przybyszewskim na liczbę znajomych na Facebooku, liczbę zwierząt i upraw w FarmVille,  trupów w Mafia Wars czy wypełnionych quizów? Czy prezydent zaprosi mnie do swoich znajomych (bo zaproszenie dostał już mój brat)?

 

Przybyszewski szykuje się do ataku!

Na pierwszy ogień idą portale społecznościowe. Waldemar Przybyszewski, szef rady miasta, kandydat PO na prezydenta Torunia jest już na Naszej-Klasie, orbiTorun i Facebooku.

Przybyszewski jakoś ostatnio wymłodniał...

Warto jednak przypomnieć, jak kandydat PO do prezydenckiego fotela zaczynał swoją karierę w Naszej-Klasie. Zobacz tutaj. Tym razem wszystko wskazuje (obiecuję, że to sprawdzę), że profil na orbiTorun i Facebooku powstały jedynie na użytek kampanii i wkrótce na stronie kandydata PO, która jest w tej chwili w przebudowie, w prawym pasku albo gdzieś w menu będą odnośniki do profilu na N-K, orbiTorun i Facebooku. Zapewne (tu znowu brak pewności) nowa strona szefa rady miasta będzie bardziej przejrzysta, interaktywna, migająca, mówiąca już na powitanie: „wejdź we mnie, na pewno nie pożałujesz”.

Odchodząc nieco od tego tematu, muszę stwierdzić, że w porównaniu do 2006 r. nie mieliśmy jakiejś wielkiej rewolucji w podejściu radnych czy prezydenta Torunia do internetu. Nadal jest on traktowany po macoszemu. Radni, a tylko kilku ma swoje strony, wrzucają artykuły bardzo rzadko – prawie tak rzadko, że można by ich strony nazwać niemal martwymi. Powstał miejski portal społecznościowy, ale nie ma tam wysokiej rangi urzędników na czele z prezydentem. Z pewnością jest to zmarnowana szansa Michała Zaleskiego. Bo prezydenci innych polskich miast nie mają problemów z korzystaniem z internetu, ba!, wielu z nich z powodzeniem prowadzi swoje blogi np. gospodarze Opola, Bytomia czy Olsztyna (nie czytuję ich, w tym przypadku ufam google).

Oczywiście do szczęścia, jako torunianinowi nie jest mi potrzebny prezydent, który będzie pisać na N-K, co myśli, jak się czuje, a każdy będzie mógł go śledzić za pomocą Śledzika; prezydent, który rozwiąże nawet jakiś głupawy quiz (autentyczne przykłady: Czy spędziłeś godnie te wakacje? Jaka używka najlepiej pasuje do Ciebie? Którą z sióstr bez endu jesteś? Jakim gównem jesteś? Kim z Higurashi jestes? W jakiej pozycji poczęli cię rodzice?) na Facebooku. Chciałbym jednak, aby prezydent Torunia doskonale wiedział, czym jest internet i jakie daje możliwości. (Znów zmiana tematu.) Patrząc, jak zorganizowany jest magistrat, ile rzeczy można załatwić za pomocą internetu, mogę z (prawie) pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Toruniem i urzędem miasta rządzą ludzie, którzy nie czują tej cha-chy. Magistrat wciąż tkwi w epoce Gutenberga.

Skończmy ten strumień świadomości. Skorzystałem z opcji „zaczep Waldemara”, jaka jest dostępna na profilu szefa rady miasta. Czekam na odpowiedź. Ciekaw jestem, jak szybcy są sztabowcy Przybyszewskiego i jak szybko odpisaliby na pytanie natrętnego dziennikarza: „Witam, Panie Przewodniczący! Czego Pan szuka na Facebooku?”

Prezydent Zaleski topless

Oglądając audycje jednej z toruńskich telewizji, przecieram oczy ze zdumienia, łapię się za głowę, zadaję sobie mnóstwo pytań (bardzo podstawowych, wręcz idiotycznych – “jak to?”, “jak tak można?”, “dlaczego?”). Ma ona oczywiście zalety – nie wychodząc w ogóle z domu, mogę się dowiedzieć, co się dzieje w mieście. Na to wszystko nałożony jest jednak specyficzny filtr.

(Nie chcę za dużo tu napisać. Podam tylko przykład. Wkrótce będą kolejne. Resztę ułóżcie sobie sami.)

Materiał nr 1. O prezydencie Michale Zaleskim, który wybrał się z wizytą do kolonistów, którzy dzięki MOPR pojechali do Zbiczna. Najpierw dzieci. Mówią, co robiły. Bla, bla, bla. Głos z offu: “Największą atrakcją na koloniach jest kąpiel w jeziorze”. Znów dzieci. Głos z offu: “Najmłodszy uczestnik kolonii, sześcioletni Kuba namówił do rywalizacji prezydenta Michała Zaleskiego. Sprawdzał, ile wytrzyma pod wodą”. 47 sekunda materiału spod wody wynurza się… prezydent. (Ta, ta!)

Kadr nr 1 z materiału TVK Toruń "Prezydent u kolonistów" z 26 lipca 2010

Przeciera oczy. Wytrzymał 32 sekundy.

Kadr nr 2 z materiału TVK Toruń "Prezydent u kolonistów" z 26 lipca 2010

Prezydent (mokry, bez koszulki i uśmiechnięty): “Kuba był lepszy”.

Kilkadziesiąt sekund później prezydent jest już w koszuli.

Kadr nr 3 z materiału TVK Toruń "Prezydent u kolonistów" z 26 lipca 2010

Zaleski: “Dzieciaki są zadowolone, szczęśliwe, uśmiechnięte. Kąpią się codziennie. Czasami nawet dwa razy dziennie. Pogoda dopisuje. Opiekę mają tutaj także znakomitą”.

Od razu sobie przypominam, jak prezydent bodajże w 2006 r. wskoczył w garniturze do miniaquaparku, rok temu otwierał po kolei bodajże (pamięć już nie ta) pięć “Orlików”. Pamiętam te wszystkie wizyty, wigilie, opłatki, przecinanie wstęg, przemówienia, toasty. Czy tak będzie też wyglądać zbliżająca się kampania wyborcza? CDN

Wojewoda wraca. Na byku

Już wkrótce zmieni się wejście do urzędu marszałkowskiego. Pojawi się fontanna, kostka na chodnikach i pomnik Władysława Raczkiewicza.

Pomnik Raczkiewicza to dzieło studia projektowo-realizacyjnego Domino z Torunia. Zaprojektowali go: Zbigniew Mikielewicz, Przemysław Dudziuk, Krzysztof Stolarski i Rafał Chwiałkowski

Pomnik Raczkiewicza to dzieło studia projektowo-realizacyjnego Domino z Torunia. Zaprojektowali go: Zbigniew Mikielewicz, Przemysław Dudziuk, Krzysztof Stolarski i Rafał Chwiałkowski

Kim był Raczkiewicz? Odsyłam do napisu na pomniku: wojewodą pomorskim i prezydentem RP na uchodźctwie. Mam nadzieję, że wykonawca monumentu nie będzie się wiernie trzymać wizualizacji projektu.

Kim był Raczkiewicz?

Kim był Raczkiewicz?

Jose Carreras w Toruniu

Zaczęło się Carrerasowe szaleństwo w Toruniu. Miejski zespół prasowy niemal codziennie nadaje, co będzie robić “wielki, sławny, wybitny, światowej sławy, wszech czasów” tenor w naszym mieście, ile watów będą mieć głośniki. Że widzowie dostaną płaszcze przeciwdeszczowe ESK 2016 i zimne ognie.

Dar torunian. Tenor w koszulce kanonierów. Źródło: um.torun.pl

Już wiemy, że “wybitny” śpiewak będzie mieszkać w hotelu Bulwar. Przyleci prywatnym samolotem. Odwiedzi chorych w szpitalu miejskim. A za chwilę dowiemy się, że zje pieczoną kaczkę marynowaną w miodzie z pieczonym jabłkiem, kopytkami i sosem z pomarańczy. Na deser będzie gruszka przyprawiona rozmarynem i nadziewana bakaliami gotowana w czerwonym winie i podawana z sosem śliwkowym. A na pożegnanie: żurek z białą kiełbasą.

Nie zaskoczy mnie też informacja, że tenor ze świtą zajmie całe hotelowe piętro, że z tej okazji w jego apartamencie zostanie zainstalowana specjalna klimatyzacja sprowadzona z Barcelony, jeden pokój zajmie owczarek środkowoazjatycki, któremu będzie towarzyszyć asystent, fryzjerka i dietetyk. (Brakuje mi inwencji przez ten upał.)

Mam nadzieję, że koncert Carrerasa nie będzie tak wyglądać, jak spot promujący to wydarzenie. Wystarczy kilka epitetów, by go opisać: żenujący, amatorski, zrobiony na kolanie, nieprofesjonalny, ograny, słabej jakości, tendencyjny. (Czekam na kolejne propozycje.)

YouTube Preview Image

Spójrzmy jednak, w jaki sposób o koncercie piszą służby prasowe urzędu miasta. Wszystko jest wielkie, niemal legendarne, wykwintne, wspaniałe. (Wielkie jak toruńskie kompleksy.)

Oddajmy głos PR-owcom: “w sobotni wieczór da od dawna zapowiadany koncert” (wiemy o tym zdaje się od końca maja), “jeden z najwybitniejszych tenorów wszech czasów”, “wielkie widowisko muzyczne”, “12 tirów ze sprzętem, 150 ton metalowych konstrukcji tworzących scenę, zasilanie o mocy 500 kW, kilometry kabli i w sumie ponad 140 godzin montażu” (istny cyrk), “wielkich rozmiarów scena”, “przy tak dużym obiekcie, sprzętu będzie tyle ile przy koncertach rockowych stosuje się dla 100.000 widzów”, “koncert José Carrerasa będzie dowodem, że nasze aspiracje do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury nie są bezpodstawne” (to wypowiedź Michała Zaleskiego), “będzie nie tylko wielkim wydarzeniem muzycznym, ale też – dzięki wspaniałej oprawie – wielkim widowiskiem”, “Toruń oczekuje na wielki koncert wielkiego mistrza. Uczynimy wszystko, by było to wyśmienite wydarzenie artystyczne. Z pewnością będzie to koncert bez precedensu w 777-letniej historii Torunia. Nadamy mu niecodzienną oprawę, tak by był nie tylko wielkim widowiskiem muzycznym, ale też niezapomnianym spektaklem. Jesteśmy dumni z tego, że będzie to jedyny tegoroczny koncert Jose Carrerasa w Polsce i pierwszy w naszym kraju występ hiszpańskiego tenora na otwartym stadionie. Miejscem koncertu będzie bowiem Motoarena Toruń – najnowszy, największy i najpiękniejszy stadion żużlowy na świecie” (znów prezydent), “- To stadion, na którym zaśpiewa Pan 31 lipca – powiedział w tym momencie Michał Zaleski, prezydent Torunia. W odpowiedzi wszyscy uczestnicy spotkania usłyszeli z ust mistrza spontaniczne: wooow”.

Wooow! Howgh!

Kilka powyborczych odprysków

Strona Państwowej Komisji Wyborczej nas rozpieszcza. Można tam sobie podejrzeć wybory wzdłuż i wszerz. Brakuje na niej chyba tylko informacji, jak zagłosował pan X, a jak pani Y.

Jak zagłosowali moi sąsiedzi? Do urn mogło pójść 1886 osób. Frekwencja wyniosła 62 proc. Wygrał Komorowski (580 głosów). Drugie miejsce zajął Kaczyński – 313, a trzecie – Napieralski – 201. Co ciekawe, dwóch moich sąsiadów poparło Marka Jurka (tyle samo Bogusława Ziętka), siedmiu chciało, by prezydentem został Andrzej Lepper.

Jedziemy w miasto. Do obwodów w szpitalach i areszcie śledczym. W zakaźnym Komorowski i Kaczyński szli łeb w łeb – kolejno 16 do 15 wskazań; w psychiatrycznym – prezes PiS wygrał z marszałkiem Sejmu 11 do 9. W areszcie też nie było niespodzianki: 105 za Komorowskim, a tylko siedmiu – za Kaczyńskim.

A gdzie była najwyższa i najniższa frekwencja? Wysokie wyniki padły na Wrzosach (przedszkole Calineczka) – 78,9 proc., Chełmińskim (SP 3) – 71,1 proc, Koniuchach (zajezdnia MZK) – 69,9 proc., w Kaszczorku (SP 27) – 68,2 proc., na os. Młodych (klub Kameleon) – 68,1 proc. Które dzielnice są za Komorowskim? Najlepszy wynik na Wrzosach (kolejno Calineczka i ZS 9) – 62,9 proc. i 59,2 proc., w Kaszczorku (61,7 proc.). Najgorsze: na Skarpie (ZS 28) – 43,4 proc., Mokrem (ZSIŚ) – 43,5 proc. i Rudaku  – 43,65 proc.

Które dzielnice najbardziej kochają kandydata PiS? Rudak – 37,4 proc., Bydgoskie II (SP 11) – 37,1 proc., Rubinkowo (PM 3) – 35,7 proc. A gdzie Kaczyńskiemu nie ufają? Znów Kaszczorek – 19,6 proc., Starówka (Muzeum Etnograficzne) – 19,9 proc. i Wrzosy (Calineczka ) – 20,5 proc.

Najbardziej “czerwoną” dzielnicą jest… Podgórz (ZS 15) – 21,9 proc., Jakubskie (ZSOiT) – 21,4 proc. i Starówka (Szkoła Policealna Medyczna) – 18,3 proc. Napieralski nie ma co przyjeżdżać na Chełmińskie (ZSE) – 8 proc., os. Młodych (Gimnazjum 21) – 8,2 proc. i Wrzosy (ZS 9) – 9 proc.

(I kilka słów na marginesie. Kampanii wyborczej w Toruniu praktycznie nie ma i jakoś specjalnie na to nie narzekam. Kandydaci nie zerkają na nas jakoś natarczywie z każdego słupa, bilbordu, przystanku, ściany, transformatora, skrzyneczki do gazociągu… Jedyne “incydenty” to pozdzierane plakaty Kaczyńskiego z ul. Chełmińskiej. Wąsów jeszcze u nikogo nie widziałem. Te dzisiejsze plakaty mają się jednak nijak do tych z 1990 r. Miałem wtedy dziewięć lat i pamiętam doskonale jeden z plakatów Tadeusza Mazowieckiego, którym została oklejona jedna ze stacji transformatorowych na olsztyńskim Kormoranie. Plakat ocalał – kilka warstw wąsów, wyzwisk, śladów od zabłoconych piłek – do kolejnych wyborów w 1995 r. Tym razem puenty nie będzie.)

Toruńska torzsamość…

Błędy ortograficzne na urzędowych stronach działają na mnie jak płachta na byka. Odwiedziłem dzisiaj nową stronę internetową toruńskiego Ośrodka Informacji Turystycznej: www.it.torun.pl.

Po liftingu prezentuje się znacznie lepiej. Jest przejrzysta, itp., itd. Co zapamięta z niej turysta? Błędy ortograficzne. Wystarczyło kilka minut, abym znalazł byka.

Znowu się czepiam. Pewnie taka już moja natura. (W końcu jestem polonistą i językowym pedantem, co mogą potwierdzić moje redakcyjne koleżanki i kolega.) Szczerze przyznam, że na jednym byku skończyłem. Zachęcam jednak do szukania. (Nagrody fundować nie zamierzam, bo i tak nikt się nie zgłosi.)

MZK uwierzył w internet

Miejski Zakład Komunikacji coraz śmielej wkracza w internet. Co chwilę zamieszcza kolejne sondaże, w których pyta pasażerów-internautów, którędy ma kursować linia, czy jest Pan/Pani za zmianą godziny odjazdu, itp. I aż dziw bierze, wsłuchuje się w te głosy.

Dyrektor Maria Zawal musi odejść? Fot. Lech Kamiński

Ostatnio jednak przeglądając stronę MZK znalazłem kolejny quiz. (Milutki, migający banerek odsyłający do strony, niestety, został już zdjęty. Na szczęście znalazłem tę stronę w historii mojej przeglądarki.) Tym razem nasz szanowny miejski przewoźnik pyta szanownych pasażerów: „Ile kosztowałby bilet na 1 przejazd w Toruniu gdyby nie obowiązywały ulgi w przejazdach?” Poniżej jest ramka z hasłem: „Uważam, że bilet kosztowałby”… A na końcu tej internetowej zabawy czytamy: „Pierwsza poprawna odpowiedź będzie nagrodzona”. Wpisuję więc imię i nazwisko, wiek 20-29 lat, adres e-mail, no i cenę biletu. Niech będzie 1,4 zł. I co wyskakuje?

Nic. Nawet automat nic mi nie napisał. Pewnie coś przyjdzie na skrzynkę, może za dzień, dwa lub trzy. Może dostanę album z okazji 119-lecia MZK z rąk własnych pani dyrektor Marii Zawal. Któż to wie? Do tej zabawy nie mam żadnych uwag, ale w MZK – co pokazały już wcześniejsze sondy i decyzje szefostwa – nic nie dzieje się ot tak sobie. Nie chcę być posądzony o złośliwość, ale ten niewinny quiz może być zwiastunem kolejnych manipulacji wokół biletów, o których pewnie dowiemy się – to już tradycja – w ostatniej chwili.

Nie będę się tutaj rozwodził o potrzebie zmian w MZK, planach restrukturyzacji, prywatyzacji, o kiepskim wizerunku firmy, która wciąż tkwi w głębokim PRL-u. Ale wreszcie przydałaby się jakaś rewolucja w tym molochu. (Dopóki jednak na czele zakładu stoi p. Zawal, rewolucji nie będzie.) Już kilka lat temu pisałem o tym, by wreszcie szefostwo MZK i miejscy urzędnicy siedli z pasażerami i zrobili burzę mózgów o przebiegu tras autobusowych. (Coś takiego zrobił olsztyński MPK. Na początku był burdel, ale linie zostały dopasowane do istniejącej sytuacji. A u nas wygląda to tak, jakby miasto od kilkudziesięciu lat się nie rozwijało.)

Wciąż w mieście są białe plamy np. z ul. Kościuszki nie dojedziemy na dworzec Toruń Główny, na ul. Bema nie dojadą np. mieszkańcy Rubinkowa, Winnica i Jakubskie jest odcięte od północnych osiedli, studenci powinni omijać Kaszczorek, Bielawy-Grębocin i wiele innych zakątków, skąd nie dotrzemy bezpośrednio do kampusu. Trzeba się też przyjrzeć ulgom i darmowym przejazdom. Konieczna jest dyskusja i wyznaczenie kierunku, w jaką stronę ma iść ta polityka biletowa. Magistrat musi się w końcu wziąć do roboty i wprowadzić kartę miejską, która będzie nie tylko biletem MZK, ale też na koncerty, do muzeum czy na strefę płatnego parkowania.

Trzeba też zmienić nazwy przystanków, które pamiętają jeszcze Gierka i jego kolegów (np. Sezam, Saturn, Merkury, Jowisz, Polchem). Powinny one być czytelne, jak w innych miasta np. można podawać nazwę ulicy, a później charakterystyczny punkt. (Zapewne niejedna firma skusiłaby się na tego typu reklamę.) Nazwy, jakie widnieją na przystankach, mają służyć głównie przyjezdnym i ułatwić im orientację w mieście.

Quiz. Co reklamuje marszałek Całbecki?

fot. Adam Willma

Toruńscy radni 2006-2010. Na żywo

Przyszedł czas na podsumowania. 12 listopada kończy się kadencja rady miasta 2006-2010. Pozostało równo pół roku. Czas wziąć pod lupę rajców: obnażyć lenistwo, pochwalić pracowitość, krytykować bezmyślność, docenić skrupulatność (niepotrzebne skreślić). (UWAGA! Ten wpis najlepiej czytać od końca.)

24 maja – 18 czerwca

Zamykam wpis. Na pytania nie odpowiedzieli następujący radni: Krystyna Dowgiałło (czyżby zapomniała?), Zbigniew Ernest (o powodach piszę tutaj), Andrzej Jasiński (zero reakcji), Józef Jaworski (próbowałem się umówić mailowo na spotkanie, ale nie dostałem odpowiedzi), Barbara Królikowska-Ziemkiewicz (zero reakcji), Bogdan Major (szefowa biura rady miasta w jego imieniu zapewniała mnie, że dostanę odpowiedź w tym tygodniu, nie dostałem), Krzysztof Makowski (zapowiedział, że odpowie na pytania, ale gdy zrobią to wszyscy), Ryszard Olszewski (na korytarzu w magistracie zapewniał mnie, że sprawdzi pocztę i odpowie, nie odpowiedział), Katarzyna Rygielska (nowa radna jest rozgrzeszona, ale mogłaby przynajmniej odpowiedzieć na maila), Edward Wiśniewski (kilka tygodni był w szpitalu, wyszedł z niego, był na ostatniej sesji, mimo to zero reakcji) i Dariusz Łyjak (nie chce zamierza wystawiać sobie noty).

W tym okresie odpowiedzieli: Danuta Zając, Waldemar Przybyszewski, Marian Frąckiewicz i Lidia Chamarczuk-Mazurek. Ich odpowiedzi pojawią się w ciągu kilku najbliższych dni.

23 maja

godz. 23.13
Garść statystyk. Odpisało 11 radnych, a na pytania odpowiedziało – 8. Słowa nie dotrzymała radna Krystyna Dowgiałło (PO) i Marian Frąckiewicz (SLD). Z moją słownością nie jest jednak lepiej, więc nie będę tu i teraz przypominać, do kiedy mieli przesłać odpowiedzi. Odpisali: niezrzeszeni – 4, PO – 3, PiS-PT – 3, Czg – 1. Odpowiedzieli: niezrzeszeni – 3, PO – 2, PiS-PT -2, Czg – 1. Mężczyźni – 10. Kobiety – 1. (Jeśli ktoś ma siłę, to można by jeszcze sprawdzić: średnią wieku tych, co odpisali i tych co nie odpisali, rozmiary butów, wykształcenie, uwzględnić podział na okręgi, dzielnice, domkersów i blokersów…) Plany na ten tydzień: w środę kolejna seria maili do tych, którzy nie odpisali, codziennie mail do radnego Ernesta (może na codzienną listę mailingową trafią też radni Czg, gdzie statystyki są najgorsze), a w piątek mail do biura rady miasta i szefa rady miasta z prośbą o zdyscyplinowanie radnych. (I jeszcze jedna sprawa. Staram się nie obrabiać zbytnio odpowiedzi radnych i wrzucać je w wersji oryginalnej. Niestety, roi się tam od błędów. Czasami usterek technicznych. Gdzie mogę, to dodaję spacje lub przecinki. Za brak lub nadmiar przecinków, błędy ortograficzne, gramatyczne serdecznie przepraszam.)

godz. 22.08

Radny Łukasz Walkusz (PO) dotrzymał słowa i przed końcem weekendu odpowiedział na pytania. Rajca podkreśla, że “niestety przy obecnej konstrukcji Ustawy o Samorządzie Gminnym, pozycja Radnego Rady Miasta została znacząco ograniczona. Organ Wykonawczy jakim jest Prezydent, tak naprawdę w niewielkim stopniu musi liczyć się z Radnymi Rady Miasta. Generalnie Prezydent Miasta otrzymuje ogromną władzę, ale ponosi również dużą odpowiedzialność”. Tyle wstępu, a oto odpowiedzi (pobrubienia – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

W obszarze poprawy bezpieczeństwa: udało się zwiększyć liczbę patroli Policji na Bydgoskim Przedmieściu, wzmocnienie ilości opłacanych z budżetu Miasta służb kandydackich (jeden z moich wniosków do Budżetu Miasta na 2008 rok)

Stopniowy rozwój monitoringu na obszar Bydgoskiego Przedmieścia,

W obszarze infrastruktury: wnioskowałem o remonty ulic i chodników – kilka udało się zrealizować m.in. (Krasińskiego, Sienkiewicza, Broniewskiego), silnie zabiegałem o przebudowę skrzyżowania drogi krajowej nr 80 (ul. Kraszewskiego) z ulicami Bema i Fałata (tzw. Plac Hofmana) jako radny odbyłem nawet spotkanie z PMT w 2008 roku. Dzisiaj na szczęście ta inwestycja jest w fazie projektowania i zaciągnięte zostało już zobowiązanie finansowe na ten cel. Remont kapitalny ulicy Fałata, kilkukrotnie wnioskowałem u Prezydenta o zrealizowanie tego przedsięwzięcia. Dzisiaj jest ono w fazie realizacji.

Wraz z reprezentantami rodziców wnioskowałem u Prezydenta o termomodernizację Przedszkola Miejskiego nr 17, przy ulicy Gagarina. Udało się w 2009 roku.

Praca nad wzmocnieniem potencjału organizacji pozarządowych w Toruniu (uważam, że silne organizacje pozarządowe, które działają w obszarze społeczno-socjalnym mają bezpośredni wpływ na poprawę bezpieczeństwa). Aktywnie uczestniczę w konsultacjach dotyczących rewitalizacji Bydgoskiego Przedmieścia (w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego) oraz rozwoju sieci komunikacyjnej na tym obszarze. Uważam, że wpisanie Bydgoskiego jako obszaru włączonego do lokalnego programu rewitalizacji jest ogromnym sukcesem, teraz kluczowe jest wykonanie techniczne tego procesu, ale tutaj wszystko w rękach Prezydenta i urzędników. Osobiście będę zabiegał o pełen monitorung na obszarach zrewitalizowanych.

Cieszę się, że zgodnie z moim wnioskiem gruntownie odnawiana jest baza sportowa przy Szkołach na Gagarina (SP nr 11 i Gim. nr 22) w tym m.in budowa boiska ze sztuczną nawierzchnią w ramach Programu Orlik.

Wspierałem działania mieszkańców ulicy Kamiennej na Bielawach, którzy zabiegali o instalację oświetlenia na ich ulicy. Udało się na przełomie 2008/2009.

Bezpośrednio na mój wniosek Rada Miasta Torunia, zgodziła się nadać nazwę “Rondo Zbigniewa Herberta” pierwszemu rondu na rewitalizowanej ulicy Mickiewicza

Wspólnie z korporacjami taksówkarskimi zabiegałem o zwiększenie miejsc postojowych dla taxi w obrębie Starówki. Udało się to zrealizować.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Zgodnie z moim programem wyborczym konsekwentnie zabiegam o:

I. Poprawę bezpieczeństwa w mieście – działania na rzecz zwiększenia patroli służb kandydackich, bezpośrednie rozmowy z Komendantem Miejskim Policji, działania na rzecz rozwoju monitoringu wizyjnego. W programie postulowałem również o lepsze oświetlenie ulic – np. ul. Kamienna. Poprawa bezpieczeństwa na drogach. Zdecydowane spowolnienie ruchu kołowego na ulicach wewnętrznych Bydgoskiego Przedmieścia.

II. W moim programie stawiałem również duży akcent na rewitalizację z funduszy europejskich, dzisiaj jest ona realizowana na obszarze Bydgoskiego Przedmieścia, uważam, to za duży sukces. Przykład “Rondo Zbigniewa Herberta” Postulowałem również o zagospodarowanie Parku Bydgoskiego, dzisiaj trwają tam prace projektowe

III. Stawiałem duży akcent na rozwój infrastruktury komunikacyjnej, w tym przede wszystkim drogowej. W obecnej kadencji udało się wyremontować kilka ważnych dróg na
Bydgoskim Przedmieściu i Bielanach. Budowa trasy średnicowej i nowego mostu nabrała realnych kształtów.

IV. Aktywność i rozwój organizacji pozarządowych. przez całą kadencję wspierałem działalności organizacji pozarządowych, szczególnie tych, które funkcjonują w obszarze pomocy społecznej.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Na Bydgoskim i Bielanach – wciąż niewystarczająca poprawa bezpieczeństwa, wciąż słaba baza sportowa i rekreacyjna, niedokończenie remontu ulicy Słowackiego, konieczne wydaje się przeorganizowanie ruchu na ulicach Krasińskiego i Słowackiego (postulowałem o to na posiedzeniu Rady Miasta). Zabiegałem o to, aby w którejś ze starszych szkół na Bydgoskim Przedmieściu lub na Bielanach zbudować pełnowymiarową salę sportową. Niestety nie udało się tego zrealizować.

W skali całego miasta – wciąż brak kompleksowych rozwiązań komunikacyjnych (brak trasy średnicowej, brak mostu). Jednak najbardziej palący problem, to skomunikowanie miasta z autostradą A1 i budowa węzła w Czerniewicach. Uważam, że dzisiaj mamy ostatnią szansę, aby zbudować komunikacyjny układ szkieletowy w Toruniu oraz powiązać go z autostradą A1. Najbardziej nie zgadzam się z decyzją Rady o przeznaczeniu kolejnych pieniędzy na budowę stadionu żużlowego (chodzi mi o budowę zadaszenia). Jest to dla mnie głębokie nieporozumienie.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Przed wyborami, będę jak zawsze dostępny dla mieszkańców Torunia, pod nr telefonu 692 909 783 – podałem go zresztą na oficjalnej stronie um.torun.pl. Dodatkowo jestem pod mailem oraz na dyżurach zgodnie z harmonogramem. Dodatkowo zamierzam konsekwentnie działać na rzecz dokończenia remontu ulicy Słowackiego oraz ograniczenia prędkości pojazdów kołowych na tej ulicy. Chciałbym nadal uczestniczyć w konsultacjach dotyczących rewitalizacji Bydgoskiego Przedmieścia. Jednocześnie mam nadzieje zakończyć proces, który wytoczyłem w Sądzie Okręgowym w Toruniu panu, który pomawiał mnie o nieprawidłowości podczas mojej działalności studenckiej. Sprawa toczy się od ponad roku i chciałbym zakończyć ją przed wyborami.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Niestety nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji.

22 maja

godz. 14.03

Odpowiada radny PiS-PT Grzegorz Górski (połowa klubu odpisała już na mojego maila). Odpowiedzi są krótkie i na temat (pogrubienia jak zwykle – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Zarówno polityka, jak i działalność w Radzie Miejskiej, to „gra zespołowa”. Efektowne popisy solistów w istocie nie prowadzą do załatwiania jakichkolwiek istotnych spraw. Dowody a to znajdujemy zarówno w poprzednich, jak i w obecnej Radzie. Dlatego koncentrowałem się na współdziałaniu w załatwianiu istotnych spraw zarówno w ramach naszego Klubu PiS-PT, jak i na tworzeniu większości we współpracy z innymi klubami. Z najważniejszych spraw, które uważam za sukces Klubu PiS-PT uważam współudział w:

- sfinalizowaniu działań umożliwiających budowę przeprawy mostowej,

- zagwarantowaniu wysokiego poziomu inwestycji z budżetu miasta, co tworzy ogólnie pozytywny klimat inwestycyjny (w tym zwłaszcza inwestycje w infrastrukturę drogową),

- tworzeniu korzystnych warunków dla rozwoju gospodarczego toruńskich firm (na liście 500 i 2000 „Rzeczypospolitej” znajduje się dwa razy więcej firm z Torunia niż z Bydgoszczy),

- podnoszeniu poziomu infrastruktury instytucji kultury,

- rozwoju infrastruktury sportowej (stadiom żużlowy, boisko do hokeja na trawie, druga tafla lodowiska, boiska „orliki”),

- systematyczna poprawa stanu toruńskich szkół (modernizacje i remonty).

Nie zgadzam się (i głęboko ubolewam) z decyzjami, w konsekwencji których dochodzi do ciągłych podwyżek cen usług komunalnych. Za swoje niepowodzenie uważam, iż zabrakło czasu na przekonanie większości radnych do rozwiązań, dzięki którym możliwe byłoby unikanie takich ciągłych podwyżek cen.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Działa moja strona internetowa (www.grzegorzgorski.pl), uruchomiona też jest strona toruńskiego PiS (www.pis.torun.pl). W najbliższym czasie zarówno ja jak i moi koledzy będziemy się koncentrować na dopracowaniu programu do wyborów samorządowych w Toruniu, Wstępna redakcja programu, wypracowana z różnymi środowiskami lokalnymi, środowiskami twórczymi,  czy środowiskami gospodarczymi, znajduje się już na stronie internetowej PiS Toruń. Unikamy natomiast „rozgrywania” różnych spraw na forum Rady Miejskiej, jako elementu kampanii wyborczej. Jest to specjalność Klubu Platformy Obywatelskiej.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Tak – zamierzam. Uważam, że w ciągu minionych czterech lat zdobyłem doświadczenie i wiedzę, które warto spożytkować w dalszej działalności RMT. Sądzę również, że program który zamierzamy zaproponować w wyborach, jeśli będzie zrealizowany w przyszłej kadencji, z pewnością przyczyni się do zasadniczej poprawy poziomu życia mieszkańców Torunia.

21 maja

godz. 10.15
Radny Jarosław Beszczyński (wcześniej PO i bezpartyjny, dziś niezrzeszony i bezpartyjny) odpowiada (trzymając się swoich obietnic wyborczych):

1. Poprawa bezpieczeństwa. W każdym kolejnym budżecie zabiegałem o dofinansowanie miasta do tzw. płatnych służb aby m.in na osiedlu Rubinkowo pojawiało się więcej patroli, a w ramach prac w Komisji Bezpieczeństwa zabiegałem o zwiększanie służb na osiedlu Rubinkowo pod kątem “blokersów”.

2. Poprawa układu komunikacyjnego szczególnie osiedla Rubinkowo I i II, w kadencji 2006-2010, wyremontowano ulice Łyskowskiego, Rydygiera, z mojej inicjatywy powstał wjazd z ulicy Łyskowskiego do Zespołu Szkół nr 8 (przedtem dojazd do szkoły odbywał się pod oknami wieżowca Łyskowskiego 26), z mojej inicjatywy powstał łącznik między ulicą Rakowicza a Buszczyńskich (jest to teren SM Rubinkowo i miasto wsparło kwotą około 300 tys. zł)

3. Budowa parkingów strzeżonych – niestety na terenie osiedla Rubinkowo I i II b. mało jest terenów miejskich – udało mi się jedynie przyczynić się do powstania parkingu niestrzeżonego przy ul. Dziewulskiego – naprzeciw Komisariatu Policji – który w dzień służy interesantom a wieczorami mieszkańcom Rubinkowa,

4. No i mój powód do dumy czyli SKATE PARK w kompleksie boisk przy ZS nr 2 ul. Rydygiera 12A – może gabarytami niewielki w porównaniu z Motoareną, ale w swojej kategorii to podobno perełka (szczególne podziękowania dla ludzi z tego środowiska tj. p. Andrzeja Skrobańskiego i Michała Krawczyka, którzy od samego początku zaangażowani byli w projekt) – początkowe zarezerwowane 300 tys. zł na ten projekt okazało się niewystarczające gdyż w technologii betonu żadna z firm nie chciała się tego podjąć – ostatecznie trzeba było wydać 500 tys. zł. Park wodny okazał się tylko pobożnym życzeniem – są to b. duże pieniądze – miasto bez zewnętrznego inwestora nie jest w stanie zrealizować takiej inwestycji, która zwraca się przez ok. 15-20 lat. Z mojej inicjatywy zmieniono oznakowanie przy żłobku miejskim przy ul. Bażyńskich tak aby rodzice mogli swobodnie parkować przywożąc dzieci do placówki, po mojej interwencji Prezydent wprowadził autopoprawkę i wygasił gimnazjum nr 4 – projekt przewidywał natomiast zamknięcie (prośba do mnie wpłynęła od rodziców).

Nie wiem czy będę startował w następnych wyborach.

20 maja. Sesja rady miasta

Na sesję szedłem z lekkimi obawami, że niektórzy z naszych radnych będą mnie chcieli publicznie zlinczować, wyśmiać, zawstydzić, zbluzgać, spoliczkować, itp., itd. A tu nic. Powitały mnie tylko uśmiechy od tych, co już odpowiedzieli na pytania. Reszta – a może nawet zdecydowana większość – miała mnie gdzieś. Przystąpiłem więc do “ataku”.

Na pierwszy ogień wziąłem Zbigniewa Ernesta z PiS, który jakiś czas temu wsławił się tym, że przekonywał moją redakcyjną koleżankę, że jest zalogowany na Orbiteksie (tak radny Ernest nazywał serwis orbiTorun.pl). W krótkiej rozmowie przekonałem się, że rajca nie ma zielonego pojęcia o internecie. – Czy odpowie pan na te e-maile, które panu wysłałem półtora tygodnia temu i dwa dni temu? – zapytałem radnego. – Tak, zakładam już stronę internetową. Będzie już za dwa tygodnie – usłyszałem w odpowiedzi. Brnę więc dalej. – Ale mi chodzi o wiadomość e-mail. Czy dostał pan dwa e-maile, jakie panu wysłałem i czy odpowie pan na nie? – pytam, ale nie dostaję satysfakcjonującej odpowiedzi. Pytań jest coraz więcej i coraz “złośliwsze”: czy sprawdza swoją służbową skrzynkę e-mailową, czy z niej korzysta. Ta próba też była nieudana. Zrezygnowałem. Ale obiecałem sobie, że będę pisać e-maile do radnego (od 24 maja, tj. od poniedziałku) codziennie. W mailu będzie jedno proste pytanie: Czy korzysta Pan już ze swojej skrzynki e-mailowej?

Podchodzę do Ryszarda Olszewskiego z Czasu gospodarzy. To najstarszy toruński radny. Koszykarz, olimpijczyk. – Czy odpowie pan na e-maile, które panu wysłałem? Chodzi o podsumowanie kadencji 2006-2010 – pytam wprost. Radny Olszewski robi wielkie oczy. - A kiedy je pan wysłał? – pyta. – Półtora tygodnia temu i dwa dni temu – odpowiadam. – To ja sprawdzę i panu na nie odpowiem – obiecuje radny Olszewski. Trzymam za słowo.

Próba nr 3 – szef rady miasta Waldemar Przybyszewski (PO). Po krótkiej rozmowie o basenie na Bażyńskich pytam o moje nieszczęsne e-maile. Przybyszewski nic o nich nie wie. Wychodzi na to, że również szef rady miasta nie sprawdza skrzynki służbowej. Pal licho, jakiś natrętny dziennikarz i jego parszywy blog. Ale przecież te skrzynki to jest jakiś kanał komunikacji z mieszkańcami Torunia. Ciekaw jestem, ile nieprzeczytanych maili od torunian jest na skrzynkach naszych radnych. Przybyszewski podał mi jednak innego maila, na którego mam wysłać pytania. Oto on: zarzad@smzieleniec.pl. Pytania wysłałem w niedzielę – tuż po 22.30. Zobaczymy, jaki refleks ma szef rady miasta.

Jarosław Beszczyński (wcześniej PO, teraz niezrzeszony) złożył obietnicę, że odpowie. I odpowiedział dzień później, załączając nawet swoją ulotkę wyborczą z 2006 r. Ale wklejać jej nie będę. (Niech wszyscy mają równe prawa.) Radny Łukasz Walkusz zapowiedział, że odpowiedzi prześle dzień później. Dzień później telefon do redakcji, że zrobi to w weekend. Słowa dotrzymał. (Patrz: wpis z 23 maja.) Radny niezrzeszony Krzysztof Makowski, zapytany o podsumowanie, najpierw się uśmiechnął, potem przyznał, że śledzi odpowiedzi swoich kolegów radnych, a na koniec zadeklarował, że odpowie na ankietę. Trzymam więc za słowo. Natomiast radny SLD Dariusz Łyjak nie odpowie na pytania – przynajmniej tak to zrozumiałem – bo nie przepada za samooceną.

Czasu i okazji do rozmowy na tej sesji nie było zbyt wiele. To była bardzo krótka sesja. Niewiele przerw. Nie udało mi się porozmawiać z Józefem Jaworskim. Poprosiłem o spotkanie w tym tygodniu. I jeszcze jedno: mimo zapowiedzi radnej Dowgiałło, do tej pory (23 maja, niedziela, godz. 22.23) nie dostałem obiecanych odpowiedzi na pytania.

19 maja

godz. 13.29
Na pytania odpowiedział Zdzisław Zakrzewski, radny niezrzeszony, wcześniej PO, prezes spółdzielni Rubinkowo. I w odpowiedzi raczej dominuje Zakrzewski-prezes niż Zakrzewski-radny. Rajca zapowiada jednak, że nie będzie już startować w wyborach. Poniżej zamieszczam całą wiadomość od radnego (pogrubienia – WG). Została ułożona według haseł wyborczych Zakrzewskiego z 2006 r.:

1. Nie – dla Zakładu Karnego na Rubinkowie

W wyniku przeprowadzonych konsultacji społecznych wśród mieszkańców  Rubinkowa  w dniach  od 5 do 12 stycznia 2007 r. na temat projektu utworzenia Zakładu Karnego w pobliżu osiedla – opracowaliśmy Raport, w którym mieszkańcy w liczbie 13.819  wypowiedzieli się przeciwko temu projektowi. Raport ten przekazałem władzom miasta 19.01.2007 r. Nasze działania odniosły skutek w postaci  uchwalenia nowego planu zagospodarowania północnych obrzeży Rubinkowa, który nie pozwala na otwarcie tam Zakładu Karnego.

2. Nie – dla trasy średnicowej w okolicy osiedla

W  październiku i listopadzie 2007 r. przeprowadziliśmy konsultację społeczną z mieszkańcami ulic Dzialowskiego, Łyskowskiego i Buszczyńskich  dotyczącą zmiany planu zagospodarowania przestrzennego w części dotyczącej odcinka Szosy Lubickiej… i terenów przyległych oraz dla ul. Działowskiego. W wyniku konsultacji  akceptację budowy dwupasmowej jezdni  w pobliżu Działowskiego  poparły 82 osoby, przeciwko było 853 dorosłych mieszkańców. Nasz wniosek o zmianę planu zagospodarowania w.w. terenów przekazaliśmy do Miejskiej Pracowni Urbanistycznej 19.12.2007 r. W latach następnych przystąpi się do realizacji postulowanego rozwiązania aternatywnego poszerzenia Curie-Skłodowskiej.

3. Nie – dla niskiego poziomu opieki zdrowotnej
Nasze 35 letnie osiedle zamieszkuje coraz więcej ludzi starszych i chorych. Działające na osiedlu przychodnie zdrowia mają od kilku lat  preferencyjne stawki wynajmu pomieszczeń od Spółdzielni. Może to nie są bezpośrednie działania powodujące wzrost opieki zdrowotnej ale na pewno zaoszczędzone z wynajmu środki można przeznaczyć na podniesienie poziomu usług medycznych. W ramach środków Spółdzielni zainstalowano w pawilonie przy ul. Dziewulskiego 12, gdzie znajduje się przychodnia zdrowia, windę dla osób niepełnosprawnych. W budynkach na naszym osiedlu montujemy składane podjazdy dla poruszających się na wózkach inwalidzkich (od poziomu wejścia do poziomu windy).

TAK dla:

* Porządku i bezpieczeństwa publicznego.
W 2009 r. zwróciłem się z prośbą do mieszkańców Rubinkowa – uczestników Walnego Zgromadzenia -  o wydanie zgody na zainstalowanie na osiedlu systemu monitoringu. Zapisano to  uchwałą nr 11/2009 Walnego Zgromadzenia i zatwierdzono środki  na realizację monitoringu osiedla w wysokości 230.000,00 zł. Dotychczas zainstalowano 12 kamer, kolejne 10 będzie zamontowanych w tym roku. W lutym 2010 r. zwróciliśmy się do Komisariatu Policji Rubinkowo o podanie szacunkowej liczby interwencji do których przyczynił się monitoring osiedlowy. Otrzymaliśmy odpowiedź, że ok. 40 wykroczeń głównie w ruchu drogowym zostało ujawnionych dzięki naszemu systemowi oraz trzykrotnie w związku z zaistniałymi przestępstwami. Pierwsze kamery zainstalowano w listopadzie 2009 r. W ramach bezpieczeństwa na osiedlu podejmujemy działania dotyczące poprawy i dostosowania infrastruktury drogowej i zieleni ( budowa drogi osiedlowej spełniającej wymogi  przeciwpożarowe: połączenie ul. Rakowicza i Buszczyńskich). Modernizujemy chodniki zmieniając nawierzchnię z asfaltowej na polbruk. Na bieżąco, w ramach konserwacji, uzupełniane są ubytki w starych nawierzchniach asfaltowych, uzupełniane oznakowanie pionowe na drogach wewnętrznych w strefie zamieszkania oraz oznakowanie poziome (koperty, miejsca postojowe, strzałki określające kierunek ruchu). Budujemy wiele miejsc postojowych dla niepełnosprawnych mieszkańców (ogółem mamy ich na osiedlu 140). Oświetlenie zewnętrzne  obejmujące wejścia do budynków, wiatrołapy oraz numery porządkowe nieruchomości, realizowane jest sukcesywnie i połączone z docieplaniem budynków. Dokonywana jest modernizacja instalacji, wymiana kloszy lamp oraz ich umiejscowienie  poprawiające ogólną widoczność wejścia w porze nocnej. W ramach konserwacji ten rodzaj oświetlenia, jak i oświetlenie miejsc ogólnodostępnych utrzymywane jest w stałej sprawności technicznej. Podejmujemy działania związane ze zwalczaniem przejawów naruszeń prawa tj. wybryków chuligańskich, aktów wandalizmu, niszczenia mienia i infrastruktury osiedlowej. Nasza Spółdzielnia przystąpiła do konkursu ogłoszonego przez Komendanta Miejskiego Policji pn. “Bezpieczne Osiedle”( który trwa od 15.10 2009r. do 31.05.2010 r.) a ogłoszenie wyników nastąpi w połowie czerwca br. Jestem pewien, ze nasze osiedle znajdzie się w czołówce bezpiecznych osiedli.
* Nowych mieszkań socjalnych i komunalnych.
Od początku kadencji w Radzie Miasta staram się o pozyskanie mieszkań socjalnych i komunalnych dla naszych mieszkańców. Nie jest to łatwe przedsięwzięcie, ale bardzo dobrze układa się nasza współpraca z Wydziałem Gospodarki Komunalnej UM a zwłaszcza kierownikiem referatu mieszkalnictwa.
* Rozwoju kultury fizycznej, sporu i rekreacji.
Rozwój kultury fizycznej i sportu zaczynamy już od dzieci – maluchów z piaskownicy organizując im  nowe place zabaw, duże, spełniające wszystkie wymagane normy bezpieczeństwa wraz z atestem wyrobu i montażu. Nowe place zabaw są ogrodzone, by uniemożliwić zwierzętom ich zanieczyszczanie oraz oświetlone. Na ich terenie znajdują ławki dla opiekunów i kosze na śmieci oraz nowoczesne , bardzo estetyczne sprzęty zabawowe. Powierzchnię wszystkich placów zabaw wysypana jest jasnym  piaskiem, którego czystość jest monitorowana. W samych piaskownicach co roku piasek jest wymieniany. Każdy plac zabaw posiada księgę obiektu. Dla młodzieży jest przygotowanych 13 boisk różnego rodzaju (trawiaste, z nawierzchnią ceglaną i asfaltową). Boiska w zależności od przeznaczenia  wyposażone są w bramki, kosze, słupy do zamontowania siatek. Część jest ogrodzona i oświetlona. Nasze kluby organizują dla mieszkańców osiedla szereg form spędzania wolnego czasu  na terenach rekreacyjno – sportowych osiedla ( turnieje “Dzikich Drużyn” w piłkę nożną, Basketball, itp.) W klubach osiedlowych działa wiele sekcji rekreacyjno – sportowych dla dzieci, młodzieży i dorosłych: Kick Boxing – 26 młodzież i dorośli; Grupa cyrkowa – 23 dzieci i młodzież; Klub żeglarski : sekcja młodzieżowa – 19 osób, sekcja dla dorosłych – 30 osób; Aerobic – 35 osób; Gimnastyka – 20 osób; Gimnastyka dla seniorów – 160 osób; Tai chi – 15 osób;  Sekcja brydża sportowego – 40 osób (dane z kwietnia 2010 r.)

Co roku odbywają się na osiedlu festyny osiedlowe, w których chętnie uczestniczą nasi Mieszkańcy. Jako członek Komisji Kultury RM podnosiłem sprawy dotyczące dziedzictwa kulturowego  miasta, którym są historyczne związki z Wisłą, morzem i żeglarstwem:

* pozytywnie załatwiona sprawa rewitalizacji basenu AZS i przywrócenia mu funkcji portu schronienia, którego brak powodował omijanie Torunia przez turystów wodnych płynących Wisłą, z prozaicznej przyczyny braku miejsca na postawienie łódki , co niekorzystnie wyróżniało Toruń na tle innych miast nadwiślańskich w których takie porty funkcjonują

* pozytywne załatwienie zmiany oznakowania drogi dojazdowej do basenu AZS, gdzie wcześniej stał znak zakazu ruchu uniemożliwiający żeglarzom dojazd ze sprzętem nad wodę

* podnosiłem sprawę degradacji infrastruktury żeglarskiej w mieście m.in. sprawę popadającego w ruinę akwenu Portu Drzewnego, naturalnego zaplecza rekreacyjno – wypoczynkowego dla mieszkańców Torunia. W miejscu tym jeszcze kilka lat temu działały 4 przystanie żeglarskie z pełnym zapleczem a w chwili obecnej nie ma tam nic, nawet małego pomostu. Jedyna utwardzona droga prowadząca do tego akwenu aktualnie ma prywatnego właściciela. Tłumaczenie braku zainteresowania zmianą tej sytuacji tym, że akwen jest zamulony i nieżeglowny  rozmija się z rzeczywistością,  ponieważ problem tkwi w obniżeniu rzędnej poziomu dna Wisły o ok.1,3 m. Sprawę załatwi wybudowanie jazu, który zatrzyma wysoką wodę w Porcie Drzewnym. Inwestycja ta będzie tańsza od planowanego pogłębienia o 2,5 m. rzeczki otaczającej  Kępę Bazarową.

Nie zamierzam kandydować w następnych wyborach do Rady Miasta.

godz. 7.56
Na pytania odpowiada Zbigniew Rasielewski, szef klubu PiS-PT (pogrubienia – WG).

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

Dla mnie jako radnego najważniejszymi były te sprawy, z którymi przychodzili do mnie mieszkańcy. Przede wszystkim z pomocą różnych mediów udawało się pomóc ludziom, rodzinom w sprawach zawodowych (zwolnienie pracownika MZK i przywrócenie go na stanowisko po mojej interwencji) i mieszkaniowych (pomoc mieszkańcom w przezwyciężeniu kwestii proceduralnych w ZGM. Dodatkowo współpracuję z posłem Girzyńskim, u którego można otrzymać bezpłatne porady prawne raz w tygodniu.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Organizowałem turnieje piłkarskie dla uczniów szkół w okręgu wyborczym, doprowadziłem do tego, że na kościele Matki Bożej Królowej Polski na Rubinkowie powstanie oświetlenie co zwiększy bezpieczeństwo na osiedlu. Dodatkowo starałem się aby ceny biletów MZK w Toruniu pozostawały na poziomie przyzwoitym i do przyjęcia przez mieszkańców. Nie zawsze się udawało z kilku względów – układy i interesy polityczne sprawiały, że dobro mieszkańców było odkładane na bo przez niektórych radnych naszego miasta. Współpracowałem z wieloma organizacjami pozarządowymi np. Stowarzyszenie “Rodzina Inspiruje” – współpraca na rzecz Międzynarodowego Dnia Rodziny – piknik odbył się w CSW 15 maja br. (W 2008 roku pomagałem w organizacji warsztatów dla ojców  pn. “Siedem sekretów efektywnego ojcostwa“) Pracuję w Zespole ds. Wspierania Inicjatyw Lokalnych dla miasta Torunia.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Nie zgadzam się z politykierstwem i wydawaniem pieniędzy mieszkańców naszego miasta na cele, które z jednej strony są całkowicie bez sensu (dach na motoarenie, zwiększanie budżetów na inwestycje – niedoszacowanie tych inwestycji, sprzedaż majątku gminy za bezcen), a z drugiej strony są one związane bardziej z układami politycznymi niż racjonalnym działaniem na rzecz miasta i jego mieszkańców.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Nie planuję jakiegoś zrywu przed wyborami ponieważ cały okres kadencji trzeba traktować poważnie, na bieżąco prowadzę dyżur telefoniczny, raz w tygodniu spotykam się z mieszkańcami na dyżurze osobistym w biurze poselskim, prowadzę stronę internetową, na której są wszystkie dane potrzebne do skontaktowania się ze mną, rozprowadzam plakaty i ulotki namawiające mieszkańców do współpracy na rzecz naszego miasta, poszczególnych osiedli.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Tak, zamierzam kandydować ponownie, ponieważ jestem jednym z niewielu radnych, który jest otwarty na ludzi i nie boi się z nimi spotykać. Poza tym w swoich działaniach jestem skuteczny a to jest najważniejsze.

18 maja

godz. 23.00

Cisza. Radni odpoczywają. Wysłałem więc drugą turę listów, zaznaczając na początku, że to już kolejny e-mail. Za dwa dni sesja rady miasta… Może wtedy coś się ruszy. Nasuwa mi się kilka pytań (ale dziś specjalnej inwencji nie mam od jakichkolwiek zapisków): Po co radnym e-maile? Jeśli dziennikarzy mają gdzieś, to co dopiero w mieszkańcami? A może niektórych odstrasza “10 najważniejszych inicjatyw i spraw”? (Aż by się chciało zapytać: Po co nam radni?)

17 maja

godz. 0.15

Statystyka: tydzień, 6 spośród 25 radnych odpisało (co daje: 24 proc. – nieźle!), PO – 2, niezrzeszeni – 2, PiS-PT – 1, Czg – 1, 3 odpowiedzi na pytania.

16 maja

godz. 20.54

Odpowiada radny Czasu gospodarzy Roman Skibiński. To pierwszy gospodarz, który odpisał. Jednocześnie podkreśla, że potrafi korzystać ze służbowego laptopa. Od 1993 r. komputer jest podstawowym narzędziem pracy radnego. Poniżej odpowiedzi, jakich udzielił Skibiński (pogrubienia – WG):

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.

Kadencję 2006 – 2010 dzielę na kilka okresów infrastrukturalnych, do których zaliczam:

1. Okres wykonywania na osiedlach lewobrzeżnego Torunia robót związanych z Funduszem Spójności i problemami jakie w związku z tym towarzyszyły mieszkańcom. Głównymi problemami, którymi się zajmowałem to przede wszystkim fatalny stan dróg gruntowych po zakończonych robotach. W tym okresie bardzo często w imieniu mieszkańców spotykałem się w terenie z przedstawicielami MZD, Toruńskich Wodociągów  i wykonawcami robót. Podczas tych wizji lokalnych określano zakres prac , które wykonawca musi wykonać, aby mieszkańcy mogli normalnie codziennie funkcjonować na ulicach dzielnic objętych robotami. Podczas tych spotkań dzięki otwartości wszystkich stron zawsze udało się rozwiązać zaistniały problem. Przykłady: zalegające błoto na takich ulicach jak: Powst. Śląskich, Wielkopolskich, Domachowskiego, Św. Wojciecha itp.

2. Czas w którym przywracano drogi do stanu, w jakim były przed robotami związanymi z Funduszem Spójności. Był to czas, w którym zwracałem szczególną uwagę na to, aby odbudowując drogi podwyższać ich standard oraz wprowadzać elementy poprawiające bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Jeden z przykładów to ul. Kniaziewicza- budowa chodników po obu stronach, poprawa geometrii zakrętu, budowa mini ronda na skrzyżowaniu z ul. Hallera.

3. Projektowanie i budowa ulic po realizacji Funduszu Spójności. W tym okresie organizowałem spotkania z projektantami ulic, aby na etapie projektu były uwzględniane uwagi mieszkańców dotyczące miejsc parkingowych, elementów poprawy bezpieczeństwa, itp. Przykładem może być projektowanie i wykonanie między innymi ulic Powst. Śląskich, Wielkopolskich, Błękitna. Proces ten trwa i jest jeszcze dużo do zrobienia.

W ciągu całej kadencji praktykuję wspólne z Panem Dyrektorem MZD Andrzejem Glonkiem „objazdy” ulic osiedlowych, w celu wskazania problemów,  zgłaszanych przez mieszkańców, które można szybko rozwiązać. Są to takie kwestie jak: uzupełnienie oznakowania poziomego, pionowego, dziury na drogach, potrzeba równania, konieczność doraźnego utwardzenia, itp. W zakresie rozwiązań komunikacyjnych w trakcie całej kadencji ściśle współpracuję z MZK, objawia się to przede wszystkim tym, że przekazuję sugestie mieszkańców i swoje dotyczące tras przejazdu autobusów. Przykładem może być zmiana trasy 11 – przejazd ulicami Hallera i Kniaziewicza.

Kolejną grupą problemów, którą zajmuję się w trakcie obecnej kadencji to bezpieczeństwo, między innymi kwestie zgłaszane przez mieszkańców poruszałem na forum Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego dla miasta i powiatu toruńskiego, której jestem członkiem. Efekty zgłoszeń są zauważalne, np. zwiększona ilość patroli Policji i Straży Miejskiej  na terenie osiedla Na Skarpie, w lewobrzeżnej części Torunia.

W obecnej kadencji dużą wagę przywiązuję do spraw związanych z edukacją. Corocznie w budżetach miasta zabezpieczane są środki na prace remontowe w ZS nr 14. Z większych projektów wnioskowałem o rozbudowę Przedszkola Nr 12, w 2010 roku ma zostać wykonany projekt budowlany.

Współdziałanie z Radami Okręgu w tych dzielnicach, w których zostały powołane. Rada Okręgu Stawki od 2000 roku (wtedy była to Tymczasowa Rada Okręgu) była moją pierwszą szkołą samorządu lokalnego.

Systematycznie po konsultacjach z mieszkańcami i ich przedstawicielami składam Prezydentowi Miasta Torunia wnioski do budżetu miasta, które są dla mnie planem działania w kwestiach zasadniczych.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu zrealizować?

Z pewnością jest to rozpoczęty planowy proces likwidacji dróg gruntowych, gdzie najpierw określany jest zakres projektowy, który jest wskazaniem do budowy dróg w latach następnych. Konsekwentne wsparcie dla budowy przeprawy mostowej. Poprawa bezpieczeństwa przede wszystkim w ruchu drogowym poprzez stosowanie odpowiednich elementów spowalniających w budowanych drogach.

3. Czego Panu nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan najbardziej?

Niestety nie udało mi się doprowadzić do likwidacji niechlubnej wizytówki Torunia jaką jest zdewastowany i opuszczony budynek przy ul Podgórskiej, który „wita” podróżnych wjeżdżających do miasta pociągiem od strony Poznania. Nie zgadzałem się z propozycją wprowadzenia opłaty adiacenckiej na osiedlach, które zostały skanalizowane jako jedne z ostatnich na terenie Torunia – uchwała została wycofana.

4. Jakie ma Pan plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Planuję systematyczną pracę, która wynika z zaspakajania potrzeb mieszkańców. Udzielając Panu odpowiedzi stwierdzam, że warto skatalogować moją działalność jako radnego na przykład w formie strony WWW, nie wykluczam, że ją założę w najbliższym czasie, gdyż jest to dobra platforma informacyjna.

5. Czy zamierza Pan wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Na dzień dzisiejszy nie podjąłem decyzji, czy zamierzam startować w następnych wyborach do Rady Miasta.

15 maja

Radni mają wolne.

14 maja

godz. 12.13

Odpisał radny SLD Marian Frąckiewicz. Odpowie na pytania do 22 maja.

13 maja

Nikt się nie odezwał. Nikt nie odpisał. Czyżby bojkot ze strony radnych?

12 maja

godz. 23.21

Bilans pierwszej doby: czterech radnych odpowiedziało na e-mail, dwóch odpowiedziało na ankietę. PO – 2, PiS-PT – 1, radni niezrzeszeni – 1, Czg – 0. Jutro powinno być lepiej: będzie konwent seniorów i może wieść o ankiecie się rozejdzie. Choć przyznam, że akcja już znacznie zwiększyła liczbę odsłon na stronie – nawet o 200 proc. (Statystyk nie ujawniam, ale już po tym wzroście widać, że blog ma niewielu czytelników.)

godz. 19.22

E-mail od radnego Józefa Jaworskiego. Treść wiadomości w pliku *.docx – na szczęście firmowa skrzynka czyta ten format. Odpowiedź jest krótka. Wiceprzewodniczący rady miasta proponuje spotkanie – z uwagi na obszerny zakres przesłanej ankiety i złożoność problematyki pracy rady miasta. Odpisuję więc i proponuję rozmowę w czwartek (20 maja) przed bądź w trakie sesji rady miasta.

godz. 14.26

Radny Jarosław Najberg przesyła odpowiedzi. Przyznaje, że pytania nie są proste. Oto odpowiedzi (pogrubienia – WG):

1. Proszę wymienić  10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu/Pani indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji:

Indywidualnie? Rada Miasta to organ kolegialny. Pojedynczy radny nic nie może przeforsować. Szczególnie, gdy jest niepokorny wobec poczynań Prezydenta. Mamy taki ciekawy ustrój samorządowy, w którym Prezydent może wszystko. Wystarczy, że ma zwasalizowanych radnych. Staram się być dostępny, można przyjść do mnie na dyżur, złożyć sprawę w moim internetowym biurze na www.najberg.pl/biuro lub zadzwonić na mój numer komórkowy. Torunianie zwrócili mi uwagę na wiele problemów z których udało się rozwiązać, takie jak: wycięcie zagrażających życiu drzew, załatanie dziur w jezdni, oczyszczenie z wieloletniej warstwy ziemi chodnika, budowa ulic na np. na osiedlu Letnia, korekty w rozkładach MZK, odśnieżanie chodników i ulic, oświetlenie ulic, udrożnienie strumyka, sprzątanie parku, koszenie zielska przy ulicach i inne. Interweniowałem też u urzędników w sprawach oświatowych, remontów szkół i przedszkoli. Mieszkalnych, jedna z rodzin, dziewięcioosobowa z niepełnosprawnym dzieckiem mieszkała w jednej izbie, komisja mieszkaniowa uwzględniła tą trudną sytuację. Gospodarczych, taksówkarze skarżyli się na małą liczbę miejsc postojowych i nieuczciwą konkurencję. Zainspirowałem i wspierałem  merytorycznie kibiców przy inicjatywie o nazwie ulicy Pera Jonssona. I wiele, wiele innych. Każda sprawa jest dla mnie ważna. Staram się być przygotowany i aktywny, choć czuję pewien niedosyt w kwestii mojej osobistej inicjatywności uchwałodawczej.

2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu/Pani zrealizować?

Gdyby patrzeć literalnie na program, który jest zamieszczony na stronie UM to: patrole policyjne na obrzeżach miasta się pojawiają, także dlatego, że miasto je dofinansowuje. Nawet czasami strażników miejskich widać, jednak w sprawie interwencji lepiej nie dzwonić, bo nie zawsze mają czas na szybką interwencję. A to nie buduje poczucia bezpieczeństwa. „Zielona fala” została wprowadzona na Grudziądzkiej, w następnej kolejności będzie Lubicka. Jednak nie jestem zadowolony z jej funkcjonalności. Z MZK walczę prawie codziennie, dyspozytorzy znają chyba już mój głos, jednak autobusy i tramwaje nadal pozostawiają wiele do życzenia. Szczególnie w kwestii punktualności i przepełniania. MZK jest źle zarządzana, ale Prezydent chroni dyrekcję. Działając w komisji  ds. Inicjatyw lokalnych wpieram przedsięwzięcia takie jak budowa placów zabaw, organizacja festynów osiedlowych (także parafialnych), wspieram animatorów kultury na osiedlach socjalnych. Współpracuję z Młodzieżową Radą Miasta i z Radami Okręgów. Ale nie mam złudzeń, że ewentualna realizacja jest tylko moją zasługą.

3. Czego Panu/Pani nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan/Pani najbardziej?

Nie ma mostu! Ogromne środki finansowe przeznaczane na jedną dyscyplinę sportu, przy jednoczesnym zaniedbywaniu sportu młodzieżowego. Deprecjonowanie Honorowego Obywatelstwa Miasta Toruń i innych wyróżnień, które niektórzy chcieliby wręczać hurtowo. Miasto nie przejęło od Wojska terenów po lewej stronie Wisły odciętych od poligonu obwodnicą poligonową. Brak realnego wspierania inwestorów. Brak miejsc w żłobkach i przedszkolach. Brak kompleksowych zmian w MZK. Kiepsko planowane i realizowane inwestycje: dziury w nowych drogach, rozpadający się basen na Hallera, przeciekająca Motoarena, niedziałająca fontanna  itp. Brak koncepcji wspierania rodzin mieszkających w lokalach socjalnych. Mam pełną świadomość, że jestem także współwinny zaniedbań i braków.

4. Jakie ma Pan/Pani plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?

Będę robił to co do tej pory. Czyli, 100% obecność na sesjach, aktywność na sesjach i komisjach, dyżury w Urzędzie i na Podgórzu. Blogowanie i komentowanie prasowych artykułów internetowych. Aktywne uczestnictwo w życiu miasta, np. w dyskusjach  otwartych w sprawie ESK i innych. Nie pozwolę na sprzedaż basenu przy ul. Bażyńskich, uważam że „Elana” powinna być wyremontowana ze środków miasta. Postaram się,  by miasto opracowało sieć przedszkoli i żłobków i zwiększyło dostępność tych instytucji. Postaram się by MKSy nie musiały płacić miastu za wynajem sal sportowych i basenów. Wystąpię do Prezydenta o dostosowanie bulwaru nadwiślańskiego do potrzeb matek i ojców  z wózkami oraz niepełnosprawnych, w tej chwili schody nie mają odpowiednich zjazdów. Zainicjuję nazwanie ronda przy Drzymały imieniem mojego idola politycznego  Jacka Kuronia. Pojawią się też pewnie inne pomysły i potrzeby.

5. Czy zamierza Pan/Pani wystartować  w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale nie wykluczam. W tej chwili jest jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie. Poczekam pokornie na oceny mojej dotychczasowej działalności i wtedy podejmę decyzję.

godz. 13.36

Dzwoni radny Jarosław Najberg. Podaję mu e-mail, na który ma przysłać swoje odpowiedzi.

godz. 11.08

Pierwsza odpowiedź na pytania od radnego Bartłomieja Jóźwiaka. Oto ona (pogrubienia – WG):

1. – powołanie Młodzieżowej Rady Miasta (kilkakrotnie składałem wniosek w tej sprawie – prowadziłem posiedzenie Młodzieżowej Rady Miasta, w trakcie którego wybrane zostały jej władze)
- Mikołajkowy Turniej Siatkówki – na terenie Zespołu Szkoł Ogólnokształcących nr 3
- Mikołajkowe spotkanie z książką – na terenie Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej (Na Skarpie)
- autobus nocny do Kaszczorka – na mój wniosek zaczął kursować autobus nocny do Kaszczorka – połączenie zostało utrzymane
- plac zabaw na ulicy Okólnej
- zabawa karnawałowa dla dzieci (czytelników Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej)
- kosze na śmieci na terenie Kaszczorka i osiedla Na Skarpie
- Ośrodek zdrowia w Kaszczorku
- Orlik Na Skarpie (jeden już istnieje) Powstanie jeszcze jeden pełnowymiarowy Orlik w poblizu zespołu szkół nr 2 oraz boisko ze sztuczną nawierzchnia przy zespole szkół nr 3
- powrót do oświetlania nocą ulic (zwłaszcza osiedle Na Skarpie)
- nasadzenia zieleni (tuje, krzewy, drzewa) zniszczonej w trakcie prac w ramach projektu ISPA na terenie Kaszczorka
- wykonanie ulic: Na Przełaj, Szczęśliwej, chodnika na ulicy Dożynkowej, nowe latarnie na terenie Kaszczorka (ul. Goplany)
- uchwała zakładająca ulgi dla przedsiębiorców tworzących miejsca pracy (apel w tej kwestii w imieniu klubu wygłosiłem podczas wystąpienia budżetowego-absolutoryjnego w 2009 r. oraz podczas uchwalania stawek podatków od nieruchomości również w 2009 r. – w efekcie przyjęta została uchwała przyznając przedsiębiorcom ulgi podatkowe jeśli utworzą oni nowe miejsca pracy) .

2. Konsekwentny remont basenów przyszkolnych na terenie całego miasta – zwłaszcza baseny przy szkołach Na Skarpie. Rozwój bazy sportowej (korty tenisowe przy Placu Cyrkowym, nowe boiska – w tym Orliki, place zabaw dla dzieci) na terenie lewobrzeżnego Torunia, osiedla Na Skarpie oraz Kaszczorka. Dbałość o zieleń w wymienionych dzielnicach (w tym zakresie bardzo dobra współpraca z Wydziałem Zielenii zwłaszcza dyrektorem Sz.Burakiem  – rekultywacja zniszczonej zieleni w Kaszczorku, prace w parku 1000lecia na Podgórzu, nasadzenia oddzielające mieszkańców od ruchliwych i hałaśliwych ulic. Integracja środowisk poprzez wydarzenia sportowe, charytatywne (mecz siatkówki, festyn osiedlowy w Kaszczorku, spotkania dla dzieci połączone z promocją czytania książek w Filii nr 16 Książnicy Kopernikańskiej).

3. Nie udało mi się zrealizować dużego zadania o charakterze “ponad dzielnicowym” – tzn. budowy Aquaparku w Toruniu. Wciąż niedostatecznie chroniona jest miejska zieleń – zaśmiecane i dewastowane są lasy i parki. Wciąż niezrealizowane duże potrzeby w zakresie budowy (naprawy istniejących) dróg, miedzy innymi: ul. Turystyczna, Nieszawska, ulice osiedlowe w Kaszczorku, na Stawkach, Rudaku, Podgórzu i Czerniewicach.

4. Dalej zamierzam intensywnie działać w zakresie kultury, zwłaszcza w kontekście starań miasta o tytuł ESK – od dłuższego czasu postuluję aby projekty realizowane w ramach tych działań wyszły poza ścisłe centrum miasta i zagościły w poszczególnych dzielnicach miasta. Dyżury radnego będę prowadził normalnym trybem, tj: w budynku Urzędu Miasta oraz mobilnie – w zależności od potrzeb (mój telefon jest powszechnie dostępny – zawsze chętnie spotykam się z mieszkańcami w razie potrzeby). Moja strona radnego funkcjonuje od dłuższego czasu. Od kilku miesięcy prowadzę rozmowy ze środowiskami akademickimi na temat możliwości zorganizowania przez miasto programu stypendialnego dla studentów i doktorantów studiujących kierunki pożądane przez pracodawców działających w Toruniu. Chciałbym aby jeszcze w tej kadencji swoją prace i dokonania zaprezentowało Radzie Miasta Biuro Obsługi Inwestora.

5. Chciałbym kandydować po raz kolejny do Rady Miasta ze swojego Okręgu wyborczego. W obecnej kadencji wiele sie nauczyłem i zdobyłem doświadczenie, dzięki któremu jestem w stanie lepiej wypełniać obowiązki radnego i pracować dla miasta. Kolejna kadencja będzie niezwykle istotna dla rozwoju całego miasta – realizowana będzie najważniejsza inwestycja czyli Most drogowy przez Wisłę. Co równie ważne będzie to okres nowej perspektywy budżetowej UE – Toruń będzie musiał wypracować nowe, aktywne mechanizmy pozyskiwania środków unijnych ale także szukać innych źródeł finansowania inwestycji i zwiększania dochodów budżetu miasta. Palącą koniecznością jest sprawniejsze przyciąganie i pozyskiwanie inwestorów do Torunia, którzy ulokują tutaj swoje inwestycje, stworzą nowe miejsca pracy dla wykwalifikowanej pracowników i zasilą kasę miejską podatkami. Wciąż bardzo dużo pozostaje do zrobienia w zakresie remontów i budowy ulic praktycznie na wszystkich osiedlach Okręgu nr 1.

Do odpowiedzi radny załączył 14 plików (są to w większości wnioski i pisma skierowane do prezydenta Torunia, szefa rady miasta czy dyrektora MZK), a także plakat zapraszający na turniej siatkarski mężczyzn, który organizował wspólnie z V LO w 2007 r.

godz. 10.54

Radna Krystyna Dowgiałło odpisuje i dziękuje za przełożenie terminu na przyszły tydzień.

godz. 10.18

Pod wpisem pojawia się komentarz radnego Jarosława Najberga. Zacytuję w całości: “Jasne, że odpiszę Panu Redaktorowi. Niestety ze służbowym komputerem mam problemy. Padł mi system i nie mam dostępu do służbowej poczty, a nawet jak działa to nie mogę wysyłać poczty z innego punktu dostępowego niż urzędowy (ot takie utrudnienie dla opozycji). Ale czytuję Pana bloga :) Pozdrawiam”. Zupełnie mnie nie interesuje, kto serwisuje laptopy radnych, z jakiego systemu korzystają nasi rajcy, co im tam zainstalowano, jak dużo gigabajtów mają w katalogu “Temp”… Najważniejsze – tu zagrywka pod publikę – w jaki sposób wykorzystują i jak często korzystają radni z laptopów, z których każdy kosztował po 4 tys. zł. Ale czy to zdopinguje rajców?

11 maja

godz. 23.56

Opublikowałem wpis na blogu. No to teraz posypią się odpowiedzi od radnych… (Pierwotnie planowałem opublikować go po tygodniu lub dwóch, gdy już dostanę kilka odpowiedzi. Nie sądzę jednak, aby nasi radni byli zapalonymi internautami, co więcej, aby mieli adres tego bloga w swoich ulubionych.)

godz. 20.58

Jest! Odpowiedziała Krystyna Dowgiałło. Chętnie odpowie na ankietę, ale ma dużo obowiązków w tym tygodniu. Proponuje, że prześle odpowiedzi w połowie przyszłego tygodnia. Odpowiadam krótko: Nie ma problemu.

godz. 17.29

Dostałem pierwszą odpowiedź. Nie udało się dostarczyć wiadomości na adres: j.chamarczuk@um.torun.pl, czyli radnej Lidii Chamarczuk-Mazurek. Racja! To głupia pomyłka. Powinno być l.chamarczuk. Jak mogłem się pomylić, kopiując adres ze strony magistratu? Śledztwo okazało się zbędne. To magistrat błędnie podaje adres. I pewnie dlatego nikt nie pisze do radnej.

godz. 17.21-17.25

Wysłałem więc 11 maja (tuż po godz. 17) 25 e-maili do 25 toruńskich radnych z prostymi, wręcz ocierającymi się o banał pytaniami. A wszystko to pod hasłem: “Szanowny Panie/Pani, przygotowuję publikację podsumowującą działania rady miasta w ciągu ostatnich trzech i pół roku”.

1. Proszę wymienić 10 najważniejszych inicjatyw lub spraw, które udało się Panu/Pani indywidualnie przeforsować lub zrealizować w tej kadencji.
2. Które z punktów programu z 2006 r. udało się Panu/Pani zrealizować?
3. Czego Panu/Pani nie udało się dotąd załatwić? Z którą z decyzji rady miasta – podjętej w tym okresie – nie zgadza się Pan/Pani najbardziej?
4. Jakie ma Pan/Pani plany na najbliższe miesiące przed wyborami: inicjatywy, apele, projekty uchwał, poprawki, spotkania, dyskusje, założenie strony internetowej, dyżury?
5. Czy zamierza Pan/Pani wystartować w kolejnych wyborach do rady miasta? Proszę uzasadnić swój wybór.

Proszę o odesłanie odpowiedzi jak najszybciej.

Monologi o drogach

Z uwagą śledzę poczynania toruńskich organizacji, które działają pod szyldem „Porozumienie Infrastruktura Toruń”. Jej członkowie chcą dialogu z władzami Torunia i urzędnikami. Sami jednak wciąż prowadzą monolog. To smutne.

Zaproszenie PIT na konferencję prasową

Dzisiaj PIT zorganizował konferencję prasową. To kolejna po apelu otwartym do torunian inicjatywa kilku fundacji, stowarzyszeń i komitetów. Jej członkowie zachęcają miasto do dialogu. Sami jednak wciąż uparcie prowadzą monolog. Jak na razie wygląda to na kabaret.

Pod koniec kwietnia PIT ogłasza swój apel otwarty. Idzie z nim do mediów. Jednocześnie składa go w sekretariacie prezydenta i szefa rady miasta. Rzeczniczka prezydenta Torunia zapytana o to, czy władze Torunia spotkają się z PIT, twierdzi, że jeśli wystąpią to pewnie do takiego spotkania dojdzie. Poza tym prezydent jest gotów odpowiedzieć na pytania. Oprócz tego szef rady miasta po zapoznaniu się z apelem do torunian stwierdza, że chętnie zorganizuje spotkanie i wyznacza termin na 18 maja. PIT i szef rady nie uzgadniają jednak między sobą tego terminu. Czytają sobie o tym w gazetach. PIT decyduje się po dwóch tygodniach, że zorganizuje konferencję prasową. Nie próbuje się umówić na spotkanie z władzami. Co więcej, czeka aż na takie spotkanie otrzyma zaproszenie.

Czy ma to coś wspólnego z kulturą osobistą? Jeśli chcę z kimś przeprowadzić wywiad lub mam do kogoś jakieś pytania, po prostu umawiam termin i miejsce spotkania. Pomijam tu kwestie, czy PIT ma racje co do inwestycji drogowych – jednym tchem: mostu, średnicówki, węzła Kluczyki, trasy W-Z i innych tras. Dlatego ta cała inicjatywa jest dla mnie podejrzana.

PIT powtarza, że jest nie za pięć dwunasta, ale za minutę dwunasta i liczy się czas, bo za chwilę zostanie wbita łopata na budowie mostu czy średnicówki. Publiczna dyskusja np. w Dworze Artusa z udziałem PIT, władz Torunia, radnych, urzędników i mieszkańców powinna się więc odbyć jak najszybciej. Im dłużej PIT będzie zwlekać, jego działania będą miały coraz więcej wspólnego z polityką niż chęcią zmian nietrafionych decyzji czy projektów. Na razie PIT chce zrobić szum. Szum medialny. A czas goni.

Ciekaw jestem jednak – choć zmierzyć tego raczej nie sposób – jakim poparciem wśród mieszkańców Torunia cieszą się propozycje wysuwane przez PIT. Czy organizacje wchodzące w skład porozumienia zamierzają zorganizować spotkania z mieszkańcami, aby pokazać im swoją wizję i przekonać, że efektem tego, co forsują władze miasta będzie paraliż komunikacyjny i kryzys finansowy? Czy na zmiany projektów, przebiegu i lokalizacji tras nie jest już za późno? Ile pieniędzy miasto wydało na przygotowanie tych wszystkich projektów? Gdzie były te organizacje, gdy magistrat zamawiał projekty i starał się o pieniądze na most, średnicówkę i inne trasy? Dlaczego cała ta dyskusja wybucha na kilka miesięcy przez wyborami? Jak PIT wytłumaczy torunianom kolejny rok zwłoki w oczekiwaniu na nowy most drogowy?

Propozycje PIT są ciekawe. Niektóre nawet bardzo. Mam jednak wrażenie, że tu nie chodzi o dyskusję nad postulatami i przekonanie do nich władz Torunia i radnych. Więc o co? Pożyjemy, zobaczymy.

Open Office kontra Microsoft Word

Tym razem nie będzie pseudowywodów i złośliwości. Moja żona, która jest nauczycielką w jednej z toruńskich szkół, przygotowywała materiały na lekcje w Open Office. Zamiast “zajęcia” napisała “zajeia”. Oto screen z wariantów, jakie zaproponował jej słownik darmowego edytora.

Co podpowiada mi Open Office?

(A tak na marginesie: w gronie toruńskich blogerów witam Kamila Sakałusa, redaktora “Teraz Toruń” – http://torunianie.blogspot.com. Kamil w kilka dni zdążył skomentować chyba wszystkie artykuły, jakie ukazały się na łamach lokalnej prasy. Nic dodać, nic ująć. Mi szczególnie “przypadł” do gustu toruński emisariusz, który z półtoragodzinną obsuwą błąkał się w Bydgoszczy i zapraszał bydgoszczan na spotkanie o ESK 2016. To jakiś obłąkany pomysł. To już przedszkolaki mają więcej finezji, błyskotliwości i fantazji. Kto do cholery to wymyślił? A miało być – cholera – bez pseudowywodów i złośliwości. A może ktoś z miasta powinien poszukać nowego “zajęcia”.).